Widocznie nie było dla nich stratą palić u Ciebie mosty. - lukas_gab dzisiaj, 20:09
No ale jak chcą palić mosty, to mogliby chociaż "idź pan w ch...j" napisać. ;P
Widocznie nie było dla nich stratą palić u Ciebie mosty. - lukas_gab dzisiaj, 20:09
No ale jak chcą palić mosty, to mogliby chociaż "idź pan w ch...j" napisać. ;P
Tak mnie naszła ochota na odpowiedź tutaj bo teraz pomagam dziewczyną z HR w zatrudnieniu jednego programisty. Co prawda, nie ja zdecyduje, którą osobę wybiorą, ale merytorycznie sprawdzam kandydata i wystawiam mu opinie. Więc mogę przedstawić jak to wygląda troszkę od drugiej strony.
Zgadzam się, że jest sporo HRowego PRu :). Ogłoszenie o pracę zawiera te wszystkie śmieszne kwestie o super atmosferze, wyjątkowym miejscu itd. Ale pilnowałem tym razem, aby pojawiło się w ogłoszeniu więcej też informacji merytorycznych, co będzie się robiło. Niestety moja firma to typowe "nowoczesne korpo", takie są standardy więc cóż. Trzeba to zaakceptować.
Akurat ja jestem zwolennikiem pisania LM do pracy programisty. Niby jak ktoś ma fajne CV to i tak się go zaprosi na rozmowę ale z drugiej strony czytając list motywacyjny wiem mniej więcej co dana osoba lubi programować, jaką ma wizję siebie. W jakim kierunku chciałaby pójść. To się przydaje bo mogę wiedzieć mniej więcej czy ten kandydat chciałby dłużej popracować czy też po prostu nauczyć się nowych rzeczy, podszkolić a potem w zupełnie innym kierunku pójść.
katelx napisał(a):
Karister napisał(a):
Od razu zamykam ofertę.
no tak, renomowana firma, super technologia, wynagrodzenie x 2 ale nie, bo musze napisac pare zdan dlaczego powinni wybrac mnie ;)
To zabawne, bo to właśnie w firmach gdzie wymagają list są najniższe wynagrodzenia. Im o to chodzi żeby nałapać kogoś kto u nich zostanie 10 lat bez podwyżki.
A tobie się tak podobają te listy bo może w umiejętnościach technicznych wypadasz słabo, to chociaż w takim liście mogłabyś "błysnąć", wejść w dupkę rekruterom i się wykazać lepiej niż inni?
A dlatego że u was w polandii liczą się listy i wchodzenie w dupę pracodawcy-bogowi to macie taką gospodarkę jaką macie...
katelx napisał(a):
jedna osoba pisze, nawet generyczne 'mam dosw w takim biznesie, a poniewaz interesuje sie optymalizacja blablabla, pozycja daje mi mozliwosc rozwoju blablabla' to jest to lepszy kandydat od kogos kto nie napisze bo on jest supermistrz, chcial pieniedzy a nie bulszitowania (nie wnikam kto jest lepszym koderem)
Mogłabyś wyjaśnić w czym jest lepszym kandydatem ten pierwszy? Że będzie wchodzić w pracy wszystkim w dupkę i udawał że pracował ale będzie żartował żeby było śmiesznie?
katelx napisał(a):
no ale to nie trzeba sie wysilac, nikt nie mierzy dlugosci jak w szkole. po prostu korpo-wymaganie. ja nie napisalam wiecej niz 3-4 zdania a wiem jakie ludzie wypracowania pisza i mimo to sie dostalam.
Skoro nie trzeba się wysilać to po co to jest?
Co to znaczy "po prostu korpo-wymaganie"? Nie rozumiem co masz na myśli.
A jak napisałać 3-4 zdania to to nie był list motywacyjny, tyle to można napisać w treści maila. Chyba że to bardzo długie zdania były.
Zimny Samiec napisał(a):
- Renomowana firma to czesto gowniane srodowisko pracy, bo procedury, korporacyjnosc i inne [CIACH!].
A ja bym dodał coś jeszcze. Tak jak idziesz do sklepu i kupujesz "markowe" buty albo cokolwiek to kupujesz szajs w wysokiej cenie, bo płacisz podatek od marketingu i "markowości". I podobnie może być w renomowanych firmach, że skoro oni są tacy renomowani to powinieneś im dziękować że cię wybrali i pracować za pół darmo dla takich bogów...
Coś jak płatne praktyki w TVN-ie gdzie to praktykant płaci TVN-owi.
katelx napisał(a):
ja dostalam x3, no ale co z tego gdy czuje sie jak ostatnia szmata bo musialam napisac list motywacyjny. co z tego gdy mam korpo procedury ktore wysysaja ze mnie resztki zapalu do pracy, co z tego gdy codzienne przymusowe ubieranie sie w biala bluzke sprawia ze czuje ze moja oryginalnosc wyparowala... moglabym tak wyliczac bez konca. dobrze ze malo kto chce pracowac w renomowanych firmach, mielibysmy bardzo nieszczesliwe spoleczenstwo :(
Jak dostałaś x3 to wcześniej za minimalną krajową robiłaś?
Na roli napisał(a):
Nie tak dawno temu na próbę aplikowałem do jednej takiej fajnej firmy. Lublin.
A gdzie znalazłeś ogłoszenie godne wysłania aplikacji?
Na roli napisał(a):
Ale jeśli ktoś tu napisze że wymagania są małe a douczenie się nowej technologii to kwestia może dwóch tygodni, może miesiąca to chyba nie wie o czym mówi. Np. takie przejście z jednego frameworka na ten który jest wykorzystywany i jest wymagany (a najczęściej w PHP Symfony) to nie jest kwestia kilku tygodni ale przynajmniej kilku miesięcy.
Ja nie pisałem nigdzie o frameworkach. Ja pisałem o małych bibliotekach do jednego zastosowania.
Na roli napisał(a):
A firma daje na to np. 6 miesięcy żeby to dobrze ogarnąć i się wdrożyć, co jest moim zdaniem (jak na stopień złożoności tego frameworka) totalnym nieporozumieniem.
A po co ci znać frameworka na pamięć? U was w Lublinie jeszcze nie ma internetu?
Jeśli ten framework nie pozwala na wygodną komfortową pracę po kilku tygodniach/miesiącach to jest bezużyteczny. Frameworki służą do ułatwiania pracy, nie utrudniania.
Na roli napisał(a):
To dlatego też moim zdaniem nikt nie chce słyszeć że ktoś określonej technologii nie zna, widać jak na dłoni że nie chcą ryzykować. Wezmą więc pewnie kogoś kto już w tym pracował.
Po prostu są januszami którzy by płakali jakby pracownik chociaż godzinę dziennie spędzał na nauce zamiast klepaniu ich kodu w tempie kasjerki w supermarkecie.
Na roli napisał(a):
Gadanie że robota czeka i można przebierać w ofertach, to sobie może odnieście do seniorów a nie juniorów, bo to do tych pierwszych uderzają HH na wszelkiej maści portalach, a mógłbym się założyć, że na to stanowisko co ja się zgłosiłem pewnie z kilkanaście, może kilkadziesiąt osób było i to może wcale nie gorszych.
A ja nie jestem juniorem a i tak nie dość że nie mogę przebierać w ofertach, to żadnej godnej aplikowania nie znalazłem.
katelx napisał(a):
no przykro mi ze sarkazmem nie trafilam :(
no ale przeciez cie nikt nie zmusza. jesli tylko swiadomie wybierasz miec -1k mniej ale przynajmniej nie blaznisz sie listem motywacyjnym i schludnym strojem to twoja sprawa.
Dla niektórych zachowanie godności jest warte więcej niż 1k miesięcznie. Zresztą to całe 1k za list motywacyjny jest zmyślone.
meh napisał(a):
za rok czy dwa - o ile nadal UK bedzie atraktycjnym miejscm - daj sie znaleŹĆ rekruterom i przeskoczysz poziom wyzej.
Co to znaczy "daj się znaleźć rekruterom"?
meh napisał(a):
Startujac w UK konkurujesz z autochtonami i wspinasz sie do gory duzo wolniej.
Choć w UK nawet będąc obcym i tak jesteś lepiej traktowanym i wyżej stoisz niż polaczek w polandii.
Świetny Młot napisał(a):
Gdybym szukał pracy i wysyłałbym CV do ogłoszenia w którym spełniam wszystkie warunki to liczba firm z moim CV wynosiłaby 0. Nie raz się śmieje z ludzi, którzy mówią że "wszystko spełniam, tylko tego jednego nie umiem". Napisz dobrze CV, wysyłaj i czekaj na odzew, a nie się wypłakujesz na forum.
Czyli śmiejesz się z uczciwych ludzi, samemu będąc cwaniaczkiem?
Dlaczego miałbym aplikować na ogłoszenie na które nie spełniam warunków?
wartek01 napisał(a):
- Listy motywacyjne. W IT nigdy nie musiałem pisać listów motywacyjnych, ale jeśli kiedykolwiek, ktokolwiek ma problem z napisaniem tych kilku zdań
Chyba nie wiesz co to jest list motywacyjny. Kilka zdań to się pisze w treści maila. I mają inny charakter. A list motywacyjny to poniżanie się i błaganie czemu marzy się o byciu pracownikiem w danej firmie.
wartek01 napisał(a):
to na miejscu pracodawcy miałbym poważne obawy co do takiej osoby.
I dlatego polacy (tak jak ty) nie nadają się do zarządzania ludźmi ani do bycia pracodawcami.
wartek01 napisał(a):
- Trudność złapania pierwszej pracy - jest trudniej, niż kiedyś ale bez przesady.
A co z trudnością złapania nie-pierwszej pracy?
wartek01 napisał(a):
- "Nie mam znajomych, doświadczenia, wykształcenia - i nie mogę znaleźć dobrej pracy za dobre pieniądze". To przecież logiczne chyba?
Dlaczego kłamiesz i manipulujesz moimi słowami? Nigdzie nie pisałem że nie mam doświadczenia, a skoro poruszamy ten temat, to mam bogate i szerokie doświadczenie.
Ale w polsce nie o doświadczenie ani kompetencje chodzi, tylko o koneksje, ewentualnie o podlizywanie się i poniżanie jeśli ktoś tych koneksji nie ma.
meh napisał(a):
Chyba juz wiem dlaczego nie dostales zadnej roboty ;)
To czemu się tym z nami nie podzieliłeś? Powiedz nam. Czyżby chodziło o to że jestem asertywny i wymagający, a w polsce do pracodawcy (chlebodawcy) powinno się poniżać i całować po stopach, a nie wymagać godnego procesu rekrutacyjnego?
big_y napisał(a):
Predyspozycji do klepania formatek? Błagam.
Mówiłem o poważnym programowaniu. Choć nie wiem czy takie w polsce występuje.
big_y napisał(a):
A przy rekrutacji do teamów bardzo mocno patrzy się czy osoba będzie pasować i umieć współpracować.
A co to znaczy pasować i co to znaczy umieć współpracować? Czyżby chodziło o to że pracownicy polacy są nietolerancyjni i musisz być tacy jak oni bo inaczej się obrażą? Polacy nie lubią odmiennych ludzi. Najlepiej się nie wychylać i jak jesteś mądry to udawać głupiego.
big_y napisał(a):
Zamknięci w piwnicy aspołeczni geniusze mają swoje miejsce w branży, ale zazwyczaj nie przy standardowych koderskich zadaniach jakie dostajemy w Polsce.
No właśnie. Dla polaczków tylko outsourcing klepania formułek i utrzymywanie 20 letniego kodu którego nikt na zachodzie nie dotknie.
To co ze mną w takim razie? Gdzie znajdę poważne programowanie zanim wyemigruję?
big_y napisał(a):
Nie masz pojęcia ilu ludzi odpada na rekrutacji bo nie podpasowali charakterologicznie/wyglądowo rekruterom.
Ja mam pojęcie, o tym właśnie pisałem. U was w polandii taka baba po turystyce i rekreacji zostaje HRem po znajomościach i ocenia ludzi tak: patrzy czy jest atrakcyjny, ma drogie ciuchy, czy się wypowiada ą ę. I wtedy sobie myśli "o ten byłby fajnym kandydatem na męża, dam mu dobrą opinię".
Albo czytanie te przekłady z zachodnich portali internetowych na temat rekrutacji i kopiujecie wszystko bezmyślnie bez własnego rozumu.
amd napisał(a):
Sam uśmiech nie wystarcza, niestety czasem spotyka się osoby z którymi nawet krótka rozmowa sprawia, że już wiesz, że chociaż ktoś miał by być nie wiadomo jak dobry to nie chcesz go w swoim zespole.
Czemu? Podaj przykład takich osób.
amd napisał(a):
Nie obraź się ale, niestety dla Ciebie, widząc twoje odpowiedzi, i Twój styl pisania, ja też bym Cię nie chciał w swoim teamie.
(i nie miało by większego znaczenia jakbyś odpowiadał technicznie)
Tak, dla polaczków najważniejsze żeby być pokornym i poniżać się, a kompetencje nikogo nie obchodzą.
tamtamtu napisał(a):
I powinienes sie cieszyc ze rekrutacje sa w naszym kraju jakies sa - wg prawidlowej rekrutacji z takim podejsciem nie dostalbys nigdy pracy - a takto masz jakies tam szanse...
Nie to właśnie u polaczków rekrutacja polega na tańczeniu i przypodobaniu się rekrutatorce (byciu przystojnym). Gdzie indziej sprawdzają kompetencje.
A skoro mówimy o mnie to jakie ja mam podejście? Bo piszesz że z moim podejściem bym nie dostał - czyli jakim podejściem? I dlaczego bym nie dostał?
klepacz_html napisał(a):
...
o kurde ziomek, jakim Ty jesteś przegrywem życiowym to aż ciężko mi uwierzyć, że tacy ludzie istnieją. Uwierz mi, że nigdy nie właziłem w tyłek, ani nie całowałem nikogo po stopach (moi znajomi również) a wszyscy mamy fajne prace w przyjemnych firmach bez żadnych znajomości. Tak mówisz ciągle o tym "ą ę" a sam jesteś taki "ą ę" francuski piesek, co to jest zbytnio ponad tym, żeby normalnie jak zwykły człowiek podejść do rekrutacji
klepacz_html napisał(a):
...
Ton i forma twoich wypowiedzi wskazuje, ze jestes pokrzywdzonym przez los zamknietym w sobie typem z problemami. Piszesz o "polaczkach" i sugerujesz, ze gdzies tam na zachodzie jest lepiej. Nie, nie jest, jak jesteś toksycznym ch*em to nawet w UK, nikt cie nie będzie chciał w zespole. Cztając twoje posty, mam wrażenie, że czytam wypociny skrzywdzonego kuca o wioskowej mentalności, według którego wszyscy dookoła są winni tylko nie on. Ty po prostu nie chcesz znaleŹć tej roboty i wylewasz swoje żale bo nie ogarniasz, że świat dookoła nie działa tak jakbyś chciał. Możesz nadal zaklinać rzeczywistość, że ty jesteś jedynym prawilnym rycerzem IT kontra cały świat polaczków i januszy biznesu, którzy chcą cie wykorzystać i są winni twojej niedoli. Niestety, jesteś odchyłem, masz najebane i to w zły sposób, jesteś pasywnie agresywny i ludzie to czują, nie ważne czy HR czy nawet programiści. Takich ludzi się unika, a nie z nimi pracuje.
dzieki za rozweselenie mnie o poranku :)
właśnie w firmach gdzie wymagają list są najniższe wynagrodzenia jak szukasz pracy po januszsoftach to sie nie dziwie ze masz taka opinie :)
Że będzie wchodzić w pracy wszystkim (...) będzie żartował żeby było śmiesznie? juz lepszy taki niz ktos kto nic nie umie a mysli ze jest wielkim mistrzem i nie mozna z nim normalnie pogadac
Co to znaczy "po prostu korpo-wymaganie"? Nie rozumiem co masz na myśli. (o liscie motywacyjnym) mam na mysli to ze jest to formalnosc wymagana w niektorych firmach. tak jak np. wymagany jest ladniejszy ubior mimo ze nie reprezentujesz firmy przed klientami. czego tu nie rozumiesz? to jest bardzo proste, nie ma tu drugiego dna.
Tak jak idziesz do sklepu i kupujesz "markowe" buty albo cokolwiek to kupujesz szajs w wysokiej cenie tak sobie generalizuj skoro nawet nie wiesz na co warto wydac wiecej kasy :)
A ja nie jestem juniorem a i tak nie dość że nie mogę przebierać w ofertach, to żadnej godnej aplikowania nie znalazłem. polecam sie zastanowic, moze jestes kiepski technicznie i nie masz soft skillow? dla wszyskich innych jest masa dobrych ofert
Dla niektórych zachowanie godności jest warte więcej niż 1k miesięcznie. dla niektorych napisanie listu to nie jest ponizenie a zarabianie mniej i w gorszych warunkach z powodu takiej bzdury to czyste frajerstwo :)
Co to znaczy "daj się znaleźć rekruterom"? konto na linkedin? no ale trzeba miec cos do wpisania tam. i nie bac sie o utrate godnosci, bo to jednak wysilek zalozyc konto i pokazywanie ze ci troche zalezy :D
A co z trudnością złapania nie-pierwszej pracy? wina kandydata
Ale w polsce nie o doświadczenie ani kompetencje chodzi, tylko o koneksje, ewentualnie o podlizywanie się czyt. 'jestem kiepski i nie moge zaoferowac pracodawcy doslownie niczego wartosciowego, szkoda ze nie mam znajomosci'
U was w polandii taka baba po turystyce i rekreacji zostaje HRem po znajomościach i ocenia ludzi tak: patrzy czy jest atrakcyjny, ma drogie ciuchy, czy się wypowiada ą ę. I wtedy sobie myśli "o ten byłby fajnym kandydatem na męża, dam mu dobrą opinię". niszczysz stary, no ale kolejna smutna wiadomosc - nie wyobrazam sobie jak beznadziejny musi byc ten kandydat z doswiadczeniem zeby odpasc na etapie hr :D cos jak zostac zfriendzonowanym przez prostytutke
klepacz_html napisał(a):
A gdzie znalazłeś ogłoszenie godne wysłania aplikacji?
Przez pewnego bloga. Postanowiłem aplikować ale jedynie na próbę, tylko po to żeby ocenić swoje szanse. Ogłoszenie było tego warte bo raz że podali widełki (i to całkiem niemało jak na ten rejon) oraz to że później dostałem odpowiedź na wysłane CV, gdzie portfolio z githuba wystarczyło, no i później także odpowiedzieli, choć była to odpowiedź odmowna.
Wiesz, mnie to najbardziej denerwuje to całe zakłamanie i to całe wyżalanie się że brakuje rąk do pracy. Bo tak jak aplikowałem a i rozmowę przeszedłem wykazując się pewną i to niemałą wiedzą, to i tak bankowo tam się zgłosiło i to sporo ludzi, i to wcale nie gorszych (i założę się że z dużym doświadczeniem) a oni wybrali (o ile w ogóle) pewnie kogoś kto im bardziej pasował. Ale oficjalnie na blogu czy tam na jakichś forach trzeba napisać że nie ma sensownych ludzi do pracy a tak naprawdę to przebierają w ofertach.
W Polsce, polecam dla ludzi którzy mają problemy ze znalezieniem pracy:
a) rozeznać się w obecnie używanych i cenionych technologiach (niekoniecznie najnowszych, najbardziej kolorowych czy najciekawszych) i językach (w Polsce aktualnie angielski)
b) nauczyć się tych technologii i języków
c) zdobyć jakieś potwierdzenie ich znajomości (portfolio, certyfikat, referencje)
d) nauczyć się rozmawiać na spotkaniach o pracę (porada dnia: zawsze znajdzie się ktoś lepszy od Ciebie w danej dziedzinie - patch Kickboxer 1989)
e) założyć sobie konto na LinkedIn i Goldenline
f) zacząć odpowiadać na oferty
g) zacząć chodzić na spotkania
h) przyjmować do znajomych HR-ki/HR-ów - trochę to dziwne, ale da się przyzwyczaić
Mam wrażenie, że do realnych problemów niektóre osoby tu dorabiają ideologie i piszą bardzo emocjonalnie, przez co zaciemniają sprawę.
Proces rekrutacji programistów naprawdę jest ułomny, ale nie odlatujmy i nie dorabiajmy ideologii i róbmy z siebie jakichś cierpietników, z rekruterów katów, a z firm wyzyskiwaczy...
Właściwa wg mnie postawa to patrzyć na to z dystansem.
klepacz_html napisał(a)
Przecież jak pracuję na 3/4 etatu to zarabiam 3/4 pieniędzy, jestem mniejszym kosztem. A jak ktoś pracuje na 1/2 etatu to można zatrudnić takich dwóch zamiast jednego na 1/1 etatu. Więc gdzie tu jest problem?
A do tego ktoś kto jest niewolnikiem 8-10h jest słabo wydajny. Ale co was to obchodzi czy ktoś wydajnie pracuje? Ważne że siedzi wiele godzin i udaje że pracuje.
Brawo. Właśnie odkryłeś Amerykę, że etat 40 godzinny jest mało wydajny, a w firmach często udaje się, że się pracuje. Tyle, że co z tego? Możesz przecież poszukać pracy na niepełny etat, złapać się freelancerki, założyć własną firmę itp.
Zawsze będą jakieś problemy, ale przeklinanie systemu nic nie da. Jakbyś robił grę i byś miał 15 klatek na sekundę zamiast 60, to byś siadł i narzekał na forum, że "jaki głupi ten OpenGL! Tylko 15 klatek na sekundę!"? Chyba nie, tylko byś dążył do optymalizacji i do znalezienia sposobu, żeby tych klatek na sekundę było więcej.
Ja mam pojęcie, o tym właśnie pisałem. U was w polandii taka baba po turystyce i rekreacji zostaje HRem po znajomościach i ocenia ludzi tak: patrzy czy jest atrakcyjny, ma drogie ciuchy, czy się wypowiada ą ę. I wtedy sobie myśli "o ten byłby fajnym kandydatem na męża, dam mu dobrą opinię".
Nie wiem gdzie tak jest, ale mam wrażenie, że odjechałeś.
Wydaje mi się, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Po prostu ludzie lubią pewnych siebie ludzi, którzy są pewni swoich umiejętności, potrafią się zaprezentować w sposób który będzie uważany za profesjonalny, a także są w miarę normalni tj. nie odbiegający od normy (przy czym "normą" może być wiele rzeczy. Jeśli jakaś firma będzie szukała osób tylko po studiach, to brak studiów będzie odchyleniem od normy).
Potem, kiedy już trafisz na rozmowę techniczną z programistami (a nie z HR), to wtedy większe znaczenie będą miały już umiejętności techniczne, oraz dopasowanie do zespołu, czy zespół jest w stanie cię polubić, czy sprawiasz wrażenie ogarniętego, jakie masz opinie na różne tematy okołoprogramistyczne, czy jesteś równym kumplem, z którym chciałoby się pracować.
Dla mnie to wszystko raczej jest zabawne bo to jak jeden wielki teatr - HRki udają, że rekrutują, kandydat musi grać profesjonalistę, potem przepychanki z programistami, którzy będą testować ile wiesz (to też jest zabawne), potem w pracy ludzie udają, że pracują. To jeden wielki teatr, który ma jakieś tam swoje reguły ;) Poza tym pole do różnych obserwacji psycho-socjo-antropologicznych :)
EDIT: Tj., oczywiście na emocjonalne ranty po konkretnych sytuacjach jak najbardziej jest miejsce, też nieraz się wkurzałem na to choćby, że rekruterzy tracą mój cenny czas (np. przez niepodawanie nazwy firmy i wodzenie mnie za nos). Natomiast w tym wątku to co widzę to jakieś dziwne dyskusje/chaotyczne narzekania/dorabianie naciąganych teorii, z których nie wiem co mam wyciągnąć...
Świetny Młot napisał(a)
Gdybym szukał pracy i wysyłałbym CV do ogłoszenia w którym spełniam wszystkie warunki to liczba firm z moim CV wynosiłaby 0. Nie raz się śmieje z ludzi, którzy mówią że "wszystko spełniam, tylko tego jednego nie umiem". Napisz dobrze CV, wysyłaj i czekaj na odzew, a nie się wypłakujesz na forum
klepacz_html napisał(a)
Czyli śmiejesz się z uczciwych ludzi, samemu będąc cwaniaczkiem?
Dlaczego miałbym aplikować na ogłoszenie na które nie spełniam warunków?
Nie rozumiem. Co nieuczciwego w aplikowaniu na ogłoszenie, na które się nie spełnia warunków? Brawurowego, odważnego może, ale nie nieuczciwego.
W Polsce, polecam dla ludzi którzy mają problemy ze znalezieniem pracy:
a) rozeznać się w obecnie używanych i cenionych technologiach (niekoniecznie najnowszych, najbardziej kolorowych czy najciekawszych) i językach (w Polsce aktualnie angielski)
b) nauczyć się tych technologii i języków
c) zdobyć jakieś potwierdzenie ich znajomości (portfolio, certyfikat, referencje)
d) nauczyć się rozmawiać na spotkaniach o pracę (porada dnia: zawsze znajdzie się ktoś lepszy od Ciebie w danej dziedzinie - patch Kickboxer 1989)
e) założyć sobie konto na LinkedIn i Goldenline
f) zacząć odpowiadać na oferty
g) zacząć chodzić na spotkania
h) przyjmować do znajomych HR-ki/HR-ów - trochę to dziwne, ale da się przyzwyczaić
dodałbym jeszcze i) zacząć mieszkać w jednym z trzech dużych miast (wszyscy wiedza o jakie miasta chodzi)
Gdybym mial skomentować od a do h:
ad.a Jedną z takich technologii jest Java. Napisałem grę w Java w ramach projektu studenckiego, ale Javy nie lubię. Nigdy się nie polubiliśmy i w zasadzie nie wiem dlaczego.
ad.b Zawsze mogę sobie przypomnieć Jave, ale preferuje .Net, chociaz nie koniecznie VB
ad.c Jednym z dowodów potwierdzajacych znajomość technologii jest dyplom inżyniera. Jestem w trakcie pisania.
ad.d Nigdy nie byłem na żadnym spotkaniu o pracę, ale mam umówioną rekrutację na koniec sierpnia
ad.e Mam takie konta, ale od lat nie aktualizowane. Chyba zrobie update tych kont, ale bez doświadczenia nie wiele mozna tam wpisać
ad.f Odpowiadam, ale najczesciej dostaje oferty wymagajace conajmniej 2 - letniego doswiadczenia
ad.g Zawsze chetnie, ale jak napisalem wczesniej, trzeba mieszkac w duzym miescie, zeby byly te spotkania
ad.h Mam jedna, ktora zapraszala mnie rok do znajomych na LinkedIn. Wreszcie zatwierdziłem zaproszenie.
Chyba wystarczy, zeby dostac pierwsza prace w IT ;).
z mojego punktu, frontem zajmuję się od zeszłego roku, dokładnie od 14 maja (data wykupienia hostingu pod pierwszą stronę, specjalnie spojrzałem na konto) to była bieda strona na wordpresie, nie chcielibyście tego widzieć :D
od tego czasu opykałem bootstrapa, foundation, materialize, trochę backendu, dodatkowo grafikę (kilka projektów z DE) mam kilka swoich domen (głównie bonusy z hekko)
mniej więcej od 2-3 miesięcy dostają naprawdę sporo ofert ze stolicy (dodatkowo też na grafika) i nie tylko janusze ale i niezgorsze firmy, dzwonią po kilka razy, dość dobry kontakt mailowy, kilku razy dostałem fajny feedback co muszę jeszcze poprawić, raz wymagali angla na C1/C2 więc wymiękłem ale wszystko w spoko atmosferze bez ciśnienia, zdaję sobie sprawę, że będzie trzeba coś z tym zrobić (zmienić adres) ale tłok stolicy trochę mnie odrzuca od przeprowadzki
aha w CV pisze szczerze co umiem bez ściemy (żadne tam excellent css) a i tak dzwonią, dodatkowo dobiję malkontentów-jestem po 30stce :)
tak więc-morzna
@vpiotr
Ad. c - nie, nie jest. Dyplom inżyniera jest czasami warunkiem niezbędnym, ale zwykle niewystarczającym. I nie świadczy o żadnej konkretnej technologii, bo nikt nie ma czasu przeglądać listy Twoich projektów uczelnianych, chyba że np. odkryłeś w tym czasie lek na raka...
W Anglii polski student z absolutorium, ale bez dyplomu nie jest zapraszany na rozmowy. Dopiero status Graduate otwiera dzwi do rekrutacji w siedzibie firm. (face to face). Taka uwaga wynikajaca z moich rekrutacji telefonicznych do UK. Jesli chodzi o studia, to zrobiłem je dla własnej satysfakcji posiadania dyplomu, tytułu i wyższego wykształcenia.
Private Bob napisał(a):
@vpiotr
Ad. c - nie, nie jest. Dyplom inżyniera jest czasami warunkiem niezbędnym, ale zwykle niewystarczającym. I nie świadczy o żadnej konkretnej technologii, bo nikt nie ma czasu przeglądać listy Twoich projektów uczelnianych, chyba że np. odkryłeś w tym czasie lek na raka...
W Anglii polski student z absolutorium, ale bez dyplomu nie jest zapraszany na rozmowy. Dopiero status Graduate otwiera dzwi do rekrutacji w siedzibie firm. (face to face). Taka uwaga wynikajaca z moich rekrutacji telefonicznych do UK. Jesli chodzi o studia, to zrobiłem je dla własnej satysfakcji posiadania dyplomu, tytułu i wyższego wykształcenia.
Dostałem pracę po zrobieniu Foundation Degree in Computer Science (Level 5). Polski "student" z komunikatywnym ale nie biegłym angielskim. Więc nie gadaj bzdur. Tak się składa że ta właśnie firma która mnie zatrudniła będzie opłacać moje studia żebym sobie zrobił pełne Degree.
@czysteskarpety
aha w CV pisze szczerze co umiem bez ściemy (żadne tam excellent css) a i tak dzwonią, dodatkowo dobiję malkontentów-jestem po 30stce
Ja tez jestem po 30-stce. Bliżej mi do 40-stki ;).
@Aventus
Dostałem pracę po zrobieniu Foundation Degree in Computer Science (Level 5). Polski "student" z komunikatywnym ale nie biegłym angielskim. Więc nie gadaj bzdur. Tak się składa że ta właśnie firma która mnie zatrudniła będzie opłacać moje studia żebym sobie zrobił pełne Degree.
Nie gadam bzdur młody człowieku. Studia kończe w Polsce i tez rozwazam dalsza naukę i prace w UK. Do mnie tez dzwonia rekruterzy z Anglii, ale nie jestem jeszcze Graduate. Mnie też proponowali 30 - 35k rocznie.
taa, jasne, to pewnie na moim cv przeoczyli ze nie skonczylam studiow :)
Opisuje własne doswiadczenia z rekrutacja. Odkad wpisałem w CV, ze jestem w trakcie pisania pracy inzynierskiej, wiekszosc rekruterów pyta o sredna ocen na studiach, a dzwonia do mnie tylko po to, zeby mnie odfajkować. Jeden angielski rekruter trzy razy wysłał mi oferte nie wymagajacą wczesniejszego doswiadczenia. Wreszcie mu na nia odpowiedziałemi i tez w rozmowie telefonicznej pytał kiedy skoncze studia. Wysłal tez moje cv do klienta, ale chyba klient odrzucil moja kandydature ;).
ale Matrix
ja mam średnie i nikt się nie czepia, tylko staram się coś robić, a nie tylko "kończyć studia"
@czysteskarpety
ale Matrix
ja mam średnie i nikt się nie czepia, tylko staram się coś robić, a nie tylko "kończyć studia"
Skonczenie zaocznych studiow techniczneych nie jest taka prosta sprawa. Pisalem wczesniej, że zrobilem studia dla wlasnej satysfakcji. Jesli chcesz programowac, to studia sa absolutnie zbedne. Natomiast w Polsce brakuje wyksztalconych specjalistow w IT. Chyba mam prawo uwazać, że z dyplomem inzyniera wypelnie jakąś luke na rynku, czyz nie? Tez chce programowac, ale jesli przydziela mnie do testowania, to bede testowal. Jesli chodzi o zlecenia z oferia.pl, zlecenia.pl, freelancer, odesk..i co tam jeszcze. Znam to wszystko i naleze do tych, ktorzy nie potrafia sie z takich zlecen utrzymac, a umiem duzo wiecej niz CSS.
Private Bob napisał(a):
@czysteskarpety
ale Matrix
ja mam średnie i nikt się nie czepia, tylko staram się coś robić, a nie tylko "kończyć studia"Chyba mam prawo uwazać, że z dyplomem inzyniera wypelnie jakąś luke na rynku, czyz nie?
lukę to wypełniają ludzie z doświadczeniem komercyjnym którzy "na teraz" potrafią zarabiać dla pracodawcy, wiedza teoretyczna dla pracodawcy ma drugorzędne znaczenie jeśli nie potrafisz jej wdrożyć lub nie masz dowodów (projektów), że potrafisz
znam ludzi po studiach którzy nie potrafią sprawnie poruszać się po systemie windows czy sformatować tekstu, więc wiesz...
@czysteskarpety
lukę to wypełniają ludzie z doświadczeniem komercyjnym którzy "na teraz" potrafią zarabiać dla pracodawcy, wiedza teoretyczna dla pracodawcy ma drugorzędne znaczenie jeśli nie potrafisz jej wdrożyć lub nie masz dowodów (projektów), że potrafisz
znam ludzi po studiach którzy nie potrafią sprawnie poruszać się po systemie windows czy sformatować tekstu, więc wiesz...
Doswiadczenie komercyjne moze miec nawet gimbus. Gdzie napisalem ze nie mam doswiadczenia komercyjnego? Gdzie napisalem,że nie mam dowodow, albo że nic nie robie i czekam aż ktos zaproponuje inzynierowi prace? Nie wydałem jeszcze ostatecznej opini o polskim rynku pracy. Ja tez znam takich ludzi, co niewiele potrafia, a mimo to obsluguja komputer codziennie w pracy. Windows to nie jedyny system po ktorym mozna sie sprawnie poruszac ;)..jest jeszcze Linux. Powiedz dyrektorowi banku, żeby zmienil systemy desktopowe na Linuxa. Myslisz,że ludzie będą zadowoloni? Nie sadze.. Inny przyklad, to programy ksiegowe. Przeciez programista nie musi umiec obslugiwac takiego programu, ale jesli bedzie musial napisac program ksiegowy, to na pewno bedzie umial to zrobic.
Ja znam ludzi, którzy po inżynierce z informatyki nie potrafią programować, nawet w bardzo podstawowym stopniu :P
Nie naleze do takich ludzi. Natomiast znam wielu pracujacych programistow, ktorzy nie radza sobie z projektami studenckimi. Projekt z Metod sztucznej inteligencji dla jednego leadera Javy jest nie do przeskoczenia. Typ juz trzeci raz powtarza przedmiot, ale pracuje i dobrze zarabia ;)
@romanlo
a studia z informatyki w polsce to 7k za rok chyba, lepiej za tą kasę sobie kupić książki o programowaniu czy nawet w coś zainwestować i się uczyć w domu imho to mój plan na przyszłość...
Znowu temat pieniedzy. Wszystkie studia zaoczne kosztuja, ale jak pisalem wczesniej, zeby programowac, wystarczy samodzielna nauka we wlasnym zakresie z ksiazek, tutoriali, projektow OpenSource..itp Mnie raz czy drugi sugerowano przeprowadzke do duzego miasta, ale nie skorzystałem, a teraz zaczalem sie rekrutowac i jeszcze nie wiem co z tego wyniknie.
Private Bob napisał(a):
@czysteskarpety
lukę to wypełniają ludzie z doświadczeniem komercyjnym którzy "na teraz" potrafią zarabiać dla pracodawcy, wiedza teoretyczna dla pracodawcy ma drugorzędne znaczenie jeśli nie potrafisz jej wdrożyć lub nie masz dowodów (projektów), że potrafisz
znam ludzi po studiach którzy nie potrafią sprawnie poruszać się po systemie windows czy sformatować tekstu, więc wiesz...Doswiadczenie komercyjne moze miec nawet gimbus. Gdzie napisalem ze nie mam doswiadczenia komercyjnego? Gdzie napisalem,że nie mam dowodow, albo że nic nie robie i czekam aż ktos zaproponuje inzynierowi prace?
myślę, że gdybyś miał to nie byłoby tej konwersacji
podałem ci na swoim przykładzie, jeśli sam się chwalisz masz kilkukrotnie większego skilla to spokojnie mógłbyś przebierać w ofertach bez łaski;
więc zakładam, że problem leży niestety w tobie Dude
@czysteskarpety
myślę, że gdybyś miał to nie byłoby tej konwersacji
podałem ci na swoim przykładzie, jeśli sam się chwalisz masz kilkukrotnie większego skilla to spokojnie mógłbyś przebierać w ofertach bez łaski;
więc zakładam, że problem leży niestety w tobie Dude
Hmmm...wiesz nie kazdy marzy o klepaniu stronek na wordpress, czy innym znanym cms. Mam konto na github i filmiki na youtube z prezentacji projektow i jeszcze nie skonczylem sie rekrutowac, to znaczy nie znudzilem sie jeszcze wysylaniem cv. Moj najwiekszy problem jak i wielu innych, to fakt, że nie bardzo mam ochote sie przeprowadzac. Jesli juz mialbym sie zdecydowac na zmiane miejsca zamieszkania, to wolalbym wyemigrowac, niz zmieniac miasto w PL.
klepacz_html napisał(a):
Chyba nie wiesz co to jest list motywacyjny. Kilka zdań to się pisze w treści maila. I mają inny charakter. A list motywacyjny to poniżanie się i błaganie czemu marzy się o byciu pracownikiem w danej firmie.
http://www.jak-napisac.pl/wp-content/uploads/2015/08/Page-1.jpg
Pierwszy z brzegu wynik w Google. Nie licząc nagłówków, stopek itp. to treści tam jest na dziesięć zdań, albo - trzy akapity po trzy-cztery zdania. Na polskim w gimnazjum dłuższe rozprawki się pisało.
klepacz_html napisał(a):
I dlatego polacy (tak jak ty) nie nadają się do zarządzania ludźmi ani do bycia pracodawcami.
Dlaczego? Bo wymagam - od innych i od siebie także - pewnej ogłady pozatechnicznej?
klepacz_html napisał(a):
A co z trudnością złapania nie-pierwszej pracy?
klepacz_html napisał(a):
Dlaczego kłamiesz i manipulujesz moimi słowami? Nigdzie nie pisałem że nie mam doświadczenia, a skoro poruszamy ten temat, to mam bogate i szerokie doświadczenie. Ale w polsce nie o doświadczenie ani kompetencje chodzi, tylko o koneksje, ewentualnie o podlizywanie się i poniżanie jeśli ktoś tych koneksji nie ma.
Nie "manipuluję", ale wyciągam wnioski. Według mnie masz ewidentnie jakiś problem.
Brak "koneksji" odpada - bo znam wielu ludzi, którzy dostali pracę bez znajomości za całkiem niezłe pieniądze. I co najmniej dwójka z nich należy do ludzi, którzy walą prosto z mostu jak im się coś nie podoba - więc tezę o podlizywaniu i poniżaniu się też można wrzucić między bajki.
Zostają pozostałe opcje:
katelx napisał(a):
spawacz? :)
Wypraszam sobie, to nie mój lament, wolę jechać do Szwecji niż w Polsce pracować jako nerd programista, bo tam zapłacą mi tyle, co największe widełki dla programisty w PL.
Cichy Szczur napisał(a):
- szlifujesz język i wyjeżdżasz z kraju - tam też się musisz dostosować, ale inaczej
Nie potrzebuję szlifować języka bo już teraz go znam, nie mam problemów z komunikacją z native speakerami (ale nie bełkoczących z nizin społecznych). I tak się składa że oczywiście planuję emigrację, nie zamierzam zmarnować życia w polandi. Ja tylko szukam pracy po to by zarobić na emigrację (i też mieć czas na decyzję gdzie wyemigruję).
Cichy Szczur napisał(a):
Z systemem/polskim piekiełkiem nie wygrasz, zresztą szkoda czasu i zdrowia.
Zawsze można go zniszczyć, wtedy również wygrywasz.
Cichy Szczur napisał(a):
Nie liczysz się ty, liczy się kasa. Która nawiasem mówiąc nie spada z nieba.
<cite on="on">hajs, ktory sie zarabia czesto ma niewiele wspolnego ze skillami technicznymi, a po prostu z umiejetnoscia sprzedania sie.<cite off="off">
No i mówię że to wynika z idiotów-hr i idiotów-pracodawców którzy nabierają się na kogoś kto ich zbajeruje zamiast rzeczowo sprawdzać umiejętności i przydatność pracownika. Zamiast akceptować powinniśmy to zwalczyć.
tamtamtu napisał(a):
Nie chcialbym Cie odzierac z wizji odnosnie wyjazdu ale wielu zagranicznych programistow-blogerow z ciekawych projektow/firm pisze ze wybor czlowieka jest bardzo wazny - i lepiej nie zatrudnic kilku dobrych niz jednego zlego (w ocene pracownika wchodza umiejetnosci techniczne oraz "nietechniczne"). Osobiscie uwazam ze z takim podejsciem autor nie dostalby sie do tych ciekawych firm.
Z jakim podejściem? Wyjaśnij co takiego jest nie tak co miałoby większy efekt niż pozytywny efekt moja praca koderska.
somekind napisał(a):
klepacz_html napisał(a):
- 90% ogłoszeń wymaga wykształcenia wyższego i jest to ważniejższe niż umiejętności (wykształcenie jako pierwsze wymaganie)
To, że jest przyjęta jakaś ustalona z góry kolejność, to nie znaczy, że to jest najważniejsze.
Oczywiście że znaczy. Jest to naturalne w każdym ogłoszeniu (nie tylko o pracę), jak są opisane wymagania to na początku są najważniejsze a potem mniej ważne.
somekind napisał(a):
W masie firm można bez problemu pracować bez wykształcenia.
Mógłbyś podać listę takich firm? Bo jeszczę nie spotkałem.
somekind napisał(a):
Tylko na część stanowisk jest ono wymagane, i zazwyczaj dlatego, że tak chce klient.
A co klient ma do gadania? Dlaczego miesza się w proces wytwarzania oprogramowania? To nie klient zna się na wytwarzaniu oprogramowania tylko ten komu klient zlecił to wytwarzanie. Dlaczego jak klient wymaga wykształcenia to nie zwiększy się mu ceny o 15%? Bo przez to wymaganie ograniczy się wybór pracowników do tego projektu.
Chyba że pisząc klient masz na myśli firmę która chce żeby mu agencja znalazła pracownika - ale nawet wtedy, czemu nie zaufa on jej wyborze?
somekind napisał(a):
Sens wiary w formalne wykształcenie jest niewielki, ale klient płaci, więc może wymagać.
No tak, zapomniałem że mamy kapitalizm i nie decyduje ten kto ma rację i kto jest mądrzejszy, tylko ten kto ma ukradziony/zgromadzony/odziedziczony kapitał. Będzie trzeba zrobić z tym porządek.
somekind napisał(a):
- wymóg pełnego etatu + nadgodzin platnych 0% albo 100%
Co do pełnego etatu, to znowu jest to często wymaganie klienta.
A co ma klient do gadania i dlaczego obchodzi go czy zatrudni się kogoś na pełny etat czy dwóch na pół etatu? Dlaczego klient miałby wymagać tak idiotycznej rzeczy?
Chyba że ponownie, chodzi ci o firmę która zleca agencji znalezienie pracowników - a nawet wtedy, to czemu taki jest wymóg? Czemu agencja nie przemówi do rozsądku klientowi i nie wyjaśni co traci?
somekind napisał(a):
I jest ono oczywiste, jakoś się tak w świecie przyjęło, że pracuje się średnio 8h dziennie przez 5 dni w tygodniu.
Mogłbyś wyjaśnić co jest w tym oczywistego? Dlaczego akurat 8 godzin a nie 7? Dlaczego 5 a nie 4 dni? I dlaczego optymalne jest zmuszać wszystkich do takiej ilości niezależnie od ich możliwości i potrzeb?
somekind napisał(a):
Można się przyzwyczaić albo zostać freelancerem, w naszej branży to dość łatwe.
Rozumiem. Czyli nasi władcy (korporacje) ustalają co ma być a my pracownicy (śmiecie) mamy zamknąć mordę i się dostosować albo nam odetną kurek z jedzeniem.
somekind napisał(a):
- większość ogłoszeń jest wstawiona tylko po to by udawać że się kogoś szuka, a tak naprawdę ma się ustawione kogo się chce zatrudnić po znajomościach i korupcji
Szukasz roboty jako informatyk w urzędzie gminy? :D :D :D
Widzę że jesteś naiwną osobą która sądzi że korupcja istnieje tylko w sektorze publicznym, a wolny rynek jest ostoją uczciwości.
somekind napisał(a):
Owszem, przyjmuje się ludzi "z polecenia", ale to nie jest nepotyzm. To jest normalna rekrutacja, z tą różnicą, że zakłada się, że nikt nie chciałby pracować z idiotą, więc nikt trzeźwo myślący nie poleci słabego współpracownika.
Czyli to nie jest normalna rekrutacja, bo z miejsca zakłada się że ktoś jest super (i nie-idiotą) tylko dlatego że kolega z którym się lubi go polecił żeby mu załatwić posadkę.
W polsce te polecenia są w innym celu. Otóż w polsce nie zatrudnia się ludzi którzy szukają pracy albo są bezrobotni. W polsce marzeniem każdej firmy jest kraść pracowników z innych firm, bo po co samemu sprawdzać pracowników, skoro inna firma zrobiła proces rekrutacyjny za nas? A to że mamy zupełnie inny projekt i kogo innego powinniśmy szukać to szczegół, ważne że można kogoś ukraść i "oszczędzić" sobie na sprawdzaniu kandydatów.
somekind napisał(a):
Nikt Cię nie chce polecić? Nic dziwnego.
Też tak myślę, że dziwne by było gdyby klienci z całego świata dla których robiłem projekty mieliby mnie polecać do polskich firm.
A znajomych jak już wspominałem, nie posiadam. I nie chciałbym żeby mi "załatwiali" pracę.
somekind napisał(a):
- wymaganie koniecznie jakiś gówien które można się nauczyć w tydzień, zamiast wymagać myślenia czy programowania jako takiego. no ale przecież polski "phacodawca" to by się rozpłakał jakby pracownik chociaż 3 dni spędził na płatnej nauce zamiast na klepaniu 24/7 od pierwszego dnia
To jest chyba cecha wyłącznie JanuszSoftów. Wiele firm świeżo przyjętych ludzi szkoli albo trzyma na "ławeczce" przez kilka tygodni, a nawet miesięcy, zanim trafią do projektu.
To przejrzyj sobie ogłoszenia tych rzekomo poważnych firm.
somekind napisał(a):
- jak czytam opinie o polackich firmach to ludzie piszą o kastowości nepotyźmie nadgodzinach klikach itd
Może jakbyś zamiast tego zrobił jakiś projekt i wrzucił na githuba, to byłoby Ci łatwiej znaleźć pracę?
Co twoja odpowiedź ma wspólnego z tym co napisałem?
A projektów własnych mam wiele i są one do wglądu dla potencjalnego pracodawcy.
somekind napisał(a):
- wymaganie LISTU MOTYWACYJNEGO. nawet jak z ciekawości patrzyłem na gamedev to też np.Techland
Dla kogoś, kto chce pracować przy robieniu gier, uzasadnienie swojego wyboru nie jest żadnym problemem. Widocznie chcą odsiać ludzi, którzy nie wiedzą, czego chcą oraz zwykłe męczydupy, które narzekają na wszystko. (Nie, to nie jest aluzja do Ciebie.)
Tak, szukają ludzi którzy nie narzekają na nic, którym można dawać darmowe obowiązkowe nadgodziny, nie szanować ich itd
somekind napisał(a):
Ogłoszeń nie układa HR, tylko ludzie techniczni albo klient.
Treść ogłoszeń świadczy o czym innym. A jeśli chodzi o klienta, już wyżej pisałem na ten temat.
somekind napisał(a):
Widełki dla rekruterów IT to 4-8k, więc stawki najlepszych potrafią osiągać stawki regulara, albo być tylko 2 razy mniejsze od stawki seniora.
(Teraz gula skoczy tym wszystkim arystokratom IT, co to się męczyli tyle na agiechach, a mogli iść na psychologię
Tak? A ile % tych absolwentek psychologii i kulturoznawstwa zostaje HRami?
Ja znam kilka przykładów bokserów którzy zarabiają miliony, czy zatem każdy powinien i może zostać bokserem by też zarabiać miliony?
HRowcem nie zostaje się po studiach, tylko po znajomościach. Ewentualnie za oddanie swojego ciała kierownikowi firmy. A stawki HRowca nie wynikają z kompetencji (bo tych oni nie mają) tylko z tego by zmniejszyć ryzyko korupcji, ale jak widać niezbyt to pomaga.
somekind napisał(a):
ci programiści z ulicy pracują na wynagrodzenia tych z nepotyzmu (bo oni nie produkują żadnej wartości dodanej dla firmy).
Pewno tak, w końcu ludzie w sklepach kupują kod na kilogramy, a nie gotowe produkty.. :D
Nie rozumiem twojej wypowiedzi i jak się ona ma do mojej.
somekind napisał(a):
I kolejna rzecz - jeśli tak naprawdę nie ma tego wymogu TO W JAKIM CELU TO JEST? Dlaczego okłamują kandydatów min.mnie? Skoro nie szukają ludzi po studiach czemu tak piszą?
Masz rację, celowo wprowadzają Cię w błąd osiągając dzięki temu korzyść. To podchodzi pod Art 286 § 1. Kodeksu Karnego. Pozwij ich!
No proszę, a teraz próbujesz ich błąd obrócić w żart? Może ci naganiacze korporacje ci płacą za twoje posty i kłamstwa.
A zaraz zaraz... przecież ty jesteś moderatorem. A jak popatrzę na górę strony to jest baner z ogłoszeniem o rekrutacji. No tak, taki temat jak ten nie wygląda dobrze. Teraz rozumiem skąd twoje manipulacje i (celowe) błędy dyskusyjne.
somekind napisał(a):
Jak szukam pracy na serio, to sam wysyłam CV na ogłoszenie znalezione na stronie firmy.
Jakiej firmy? Gdzie jest ta lista sensownych firm?
somekind napisał(a):
Zamiast chrzanić jak to źle, lepiej się rozwijać i myśleć nad tym, co się robi. No ale to przecież to jest przecież znacznie trudniejsze niż narzekanie.
Tak, lepiej być komformistą jak ty i godzić się na wszystko, nawet jak te twoje korporacje wprowadzą że za pracę 10h będzie prawo do jedzenia i picia. Zawsze będzie można pracować 12h żeby dostać deser, więc po co narzekać?
somekind napisał(a):
No, ale może to kwestia podejścia, i nietracenia czasu na narzekanie po forach
Tak, jak się wszystko akceptuje i daje się jebać, to nie problemu ze znalezieniem.
somekind napisał(a):
W obu przypadkach znalezienie pracy kwestia pójścia na kilka rozmów, a potem wybrania najsensowniejszej oferty.
Żeby pójść na kilka rozmów, trzeba zaaplikować na kilka ogłoszeń. Przejrzałem kilkadziesiąt albo więcej i nie znalazłem ani jednego do którego byłoby warto wysłać. Może wy te ogłoszenia znajdujecie w jakimś sekretnym miejscu, jakim?
somekind napisał(a):
Małe są szanse na znalezienie idealnej pracy za pierwszym razem.
W moim przypadku to nie będzie "pierwszym razem", więc oczekuję dobrego wyboru.
somekind napisał(a):
No i niestety - umiejętności techniczne to jedno, umiejętność sprzedania się to drugie, ale trzeba mieć też odrobinę szczęścia.
Tak jako że nieudacznicy HRowcy i pracodawcy nie potrafią oceniać i testować pracowników tylko szukają słabych ale którzy ich zbajerują a potem będą udawać że pracują.
klepacz_html napisał(a):
W polsce te polecenia są w innym celu. Otóż w polsce nie zatrudnia się ludzi którzy szukają pracy albo są bezrobotni. W polsce marzeniem każdej firmy jest kraść pracowników z innych firm, bo po co samemu sprawdzać pracowników, skoro inna firma zrobiła proces rekrutacyjny za nas? A to że mamy zupełnie inny projekt i kogo innego powinniśmy szukać to szczegół, ważne że można kogoś ukraść i "oszczędzić" sobie na sprawdzaniu kandydatów.
Przestań wreszcie użalać się nad sobą. Nie masz wpływu na obecną sytuację, więc albo to akceptujesz, albo szukasz takiej roboty, gdzie nie musisz męczyć się z agencjami wszelkiej maści, czyli aplikujesz (ale bezpośrednio) do takich pracodawców którzy daliby Tobie szanse, choć wiem że z tym ciężko. Założyłbym tu że do jakichś 100 różnych firm (nie do agencji rekrutacyjnych) trzeba by wysłać CV, to może choć jedna się znajdzie. Myślisz że jak wyjedziesz za granicę to tam będzie inaczej? Tam też przecież działają te wszelkiej maści agencje pośredniczące, myślisz że na innych zasadach? To forum też czytają i rekruterzy z agencji, i pracodawcy, myślisz że z takim negatywnym podejściem coś wskórasz? Tylko do siebie zniechęcasz.
Mam konto na LinkedIn (ale nie jestem tam aktywny, więc nie wiem co się dzieje), jak również na GL (w sumie tam widzę że niewiele się dzieje, chyba wielu użytkowników się wyniosło), otrzymywałem swego czasu propozycje od wszelkiej maści headhunterów ale było to sporadycznie a nie tak jak mają co niektórzy pewnie kilka lub kilkadziesiąt na tydzień. Cechą charakterystyczną jest to, że wymagania niemal z kosmosu to robota dla ludzi z dużym doświadczeniem i najczęściej na DG (jakieś kontrakty), czasem za granicą i oczywiście mam takie nieodparte wrażenie, że chodzi właśnie o próby podkupienia pracowników z innych firm a nie zatrudnianie tych którzy szukają pracy.
Co do sprawdzania skilli, jest to możliwe nawet tutaj. Kompetencje techniczne dość łatwo sprawdzić na podstawie postów w wątkach technicznych, w których to aktywni tutaj użytkownicy biorą udział, widać że wielu ma tu naprawdę dość dużą wiedzę, zaś kompetencje miękkie można ocenić na podstawie tego jak tu traktują innych, np. tych z mniejszą wiedzą, czy wyrażają chęć pomocy itd ale to tylko pobieżna analiza. Napisz coś fachowego w jakichś wątkach dotyczących HTML to wyjdziesz na fachowca zamiast tutaj lamentować jak to jest źle.
@czysteskarpety
to chyba musisz sam otworzyć firmę wtedy nie musisz wyjeżdżać ani sie rekrutować ;)
Mam self-employed zarejestrowane w Anglii ;).
"A później idziesz do fryzjera za 250 zł, kupujesz chleb za 18 zł i kilogram szynki za 150 zł :) - Pole92 1 godz. temu"
Nie, bo później robię zakupy w Polsce i w każdym miesiącu jest tydzień urlopu, a w "lato" całe 2 miesiące ...
Tj. mieszkam w Polsce, a nie tam.Poza tym pracuje tam sama rodzina i przyjaciele w brygadzie i jest rodzinna atmosfera, a w pracy spory luz.
Wyższe ubezpieczenie i emerytura szwedzka po krótszym czasie. Poza tym to tylko narzędzie do zebrania większej kwoty i otworzenia własnego biznesu.
Poza tym @Pole92 w żadnym innym miejscu na świecie osoba mająca 21 lat i nie mająca konkretnego zawodu i wykształcenia (które kończy) nie dostanie tyle pieniędzy za 3 tygodnie pracy po 8h ...
"Czy ja wiem? Mam znajomego który hobbystycznie sie wspinał a potem jeszcze w liceum albo zaraz po dostał robotę jako malarz wysokościowy (malowanie kominów elektrowni etc) i płacili za to ponoć bardzo dużą kasę ;] - Shalom "
No to @Shalom to jest właśnie podobny rodzaj zajęcia, czyli praca z częściowym lub sporym ryzykiem, bo tam na budowie są spawacze, albo monterzy konstrukcji stalowych, którzy też pracują na sporych wysokościach (chociaż pewnie dużo mniejszych niż ten malarz) no i jeszcze operatorzy wszelkiej maści sprzętu/maszyn.
Chyba, że mówisz o tym, że w Polsce tyle zarabiał.
drorat1 napisał(a):
Co do sprawdzania skilli, jest to możliwe nawet tutaj. Kompetencje techniczne dość łatwo sprawdzić na podstawie postów w wątkach technicznych, w których to aktywni tutaj użytkownicy biorą udział, widać że wielu ma tu naprawdę dość dużą wiedzę, zaś kompetencje miękkie można ocenić na podstawie tego jak tu traktują innych, np. tych z mniejszą wiedzą, czy wyrażają chęć pomocy itd ale to tylko pobieżna analiza. Napisz coś fachowego w jakichś wątkach dotyczących HTML to wyjdziesz na fachowca zamiast tutaj lamentować jak to jest źle.
Teoretycznie masz rację, ale tak z ciekawości: czy ktoś tu na forum został kiedykolwiek zaczepiony przez jakiegoś rekrutera oczarowanego kompetencjami użytkownika?