Wydaje mi się że to całe niesłabnące zapotrzebowanie na programistów to raczej pozory. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to proszę mi odpowiedzieć na następujące pytania:
- Skąd tak dużo artykułów o IT, gdzie tą branżę przedstawia się w samych superlatywach?
- Skąd w profilach ludzi z GL widać, że pracują na ogół może z rok, dwa, no może trzy w jednej firmie a potem idą do innej?
- Skąd taka duża aktywność Pań z agencji HR, które tak bezczelnie spamują GL wątkami i również bezczelnie łamią regulamin GL?
Czyż ten niesłabnący popyt na programistów nie bierze się z ogromnej migracji pracowników w IT? No i jeszcze te wszystkie agencje, których się teraz namnożyło, Panie z HR spamują GL i inne fora, wysyłają maile do ludzi z GL a doświadczeni programiści z GL mają oczywiście w nosie agencje, żądają podawania szczegółów i widełek płacowych, których oczywiście najczęściej nie ma. Ktoś napisał na GL, że brak widełek płacowych to zmowa milczenia korporacji w porozumieniu z HR, decyzje podejmowane na wyższych szczeblach, więc Panie z HR nie mają na to wpływu. Coś tu jest nie tak prawda? A ja mam tylko takie dziwne wrażenie, że chodzi tylko o szukanie jelenia za marne grosze, z wiedzą senior web developera (rzadko widuję oferty dla programistów aplikacji desktopowych czy mobilnych, na desktopy raczej C++, mobilne JAVA).
Z mojej perspektywy, w IT działam tylko jako freelancer i to też tylko dodatkowo, mam również kilka projektów OS na sourceforge i ostatnio na github. Zauważyłem że własne projekty w CV to spora szansa na odpowiedź. Tylko że z moich doświadczeń z agencjami HR wynika, że owszem telefonu można się spodziewać i po kilku minutach od wysłania e-mail, natomiast niestety tylko na rozmowie się może skończyć.
Nie wiem natomiast jak to by wyglądało na rozmowie kwalifikacyjnej, bo faktem jest, że fajnie się rozmawia np. z szefem jakiejś mniejszej firmy, natomiast nie sądzę, żebym miał aż takie duże szanse w rozmowie z rekruterem uważającym się za nie wiadomo kogo, szczególnie jeśli miałbym odpowiadać na jakieś pytania ze znajomości języka programowania czy baz danych, czy rozwiązywać jakieś zadanka na poziomie akademickim. A już na pewno z Panią z HR, agencje prawdę mówiąc mam już gdzieś. I nie przekona mnie żaden argument Pani rekruter z jakiejkolwiek agencji żebym tam wysłał swoje CV.
Jako freelancer mam przynajmniej pozytywne doświadczenia z klientami i tu w zasadzie wszystko sprowadzało się tylko do pytania: czy jestem w stanie coś napisać czy nie. A jak to ma wyglądać na rekrutacji? Mam odpowiadać na dziesiątki wymyślonych pytań, na które rekruter zna odpowiedź? Co do testów typu SCJP to raczej nie jest szczególny problem, jeśli rozwiązuje się to na spokojnie i nie jest się w stresie a o to może być trudno, ze względu na społeczną i ekonomiczną presję na znalezienie pracy.
Podsumowując to wszystko, według mnie wyrosło wiele mitów na temat IT a pismaki to już często po prostu przesadzają. A już te agencje HR to prawdziwy problem, bo przez nie to nawet nie zdziwiłoby mnie gdyby i specjalista nie dostał pracy.