pamietam sytuacje jak rozmawialem z hindusem. Akuratnie bylem na open space i za pierwszym razem myslalem ze po prostu nie doslyszalem wiec po prosilem o powtorzenie. Jednak nadal slyszalem jakies dziwne szumy. Wiec stwierdzilem ze to przez halas w open space wiec poszedlem do call roomu prosze o powtorzenie i nadal. NI CIACH nie zrozumialem nic, nadal same szumy. Wiec poprosilem zeby kobieta mowila wolniej i glosniej.
Kumpel mi opowiadal z kolei (ma tez hindusa w zespole ale w innym kraju) ze jak hindus do niego dzwoni to wola kolege i razem (na glosnomowiacym) sluchaja o co mu chodzi. Potakuja wszystko ze rozumieja itd. Po rozmowie miedzy soba dochodza o co chodzilo temu hindusowi :D
A kod to rzeczywiscie porazka, przynajmniej w firmie ktorej pracowalem ;) Od nas ludzie woleli dac komus cos ekstra niz azjatom ;)
Na poczatku uzywania angielskiego (przynajmniej ja tak mialem) bylo duzo "yyy" teraz juz duzo swobodniej sie komunikuje. Takze nie zrazaj sie jezykiem. Poczaki zawsze sa trudne