odświeżając mocno temat, dostałem bardzo atrakcyjną finansowo ofertę pracy w banku jako programista java, mam niby tworzyć nowy projekt oparty o mikroserwisy ale 10% czasu to ma być wsparcie starego systemu. Przeszedłem już rekrutację, ale powiedziałem że muszę się zastanowić.
Co mnie odstrasza to sposób pracy, komputer to jakaś mała stacjonarka z linuxem z której odpalać trzeba wirtualkę z windowsem i na tym pracować :| praca z domu ( czasem możliwa) to podpięcie jakiegoś urządzenia z czytnikiem kart + vpn. Jeden monitor, nie ma możliwości wywalczenia drugiego a nawet zakupu za swoją kasę.
Martwię się że w takim środowisku wgranie czegokolwiek na tego o zgrozo windowsa to będzie telefon do admina i potrzeba akceptacji czegokolwiek.. nie wiem jak z IDE.. dodatkowo średnio sobie wyobrażam wybór technologii ( twierdzą że wszystko będzie nowe ).. no ale powiedzmy najnowszy spring przecież może mieć jeszcze sporo dziur ; ) W mojej pierwszej pracy nie pozwolili mi zainstalować skype'a "bo ma dziury" ( to była branża ubezpieczeń).
Przy aktualnej swobodzie doboru technologii, macu z osxem mocno się zastanawiam czy się w to pchać. Może się ktoś z Was podzielić czy praca w takich warunkach jest w ogóle znośńa? ;)