A ja się zastanawiam po co w ogóle podawać stawkę (w końcu nie wiesz, czy to nie za dużo, albo nie za mało)...
W około 80% przypadków rekruter albo firma (w której ubiegam się o pracę) pyta się na wstępie jakiego wynagrodznia oczekuję lub jest napisane w ofercie pracy, że taką informację muszę im podać wraz z wysyłaniem CV.
O tym wiem doskonale, ale łatwo można to zbić w sposób, o którym napisałem. Na ogół nikt potem nie naciska na konkretną liczbę, a nie damy za wysokiej (dyskwalifikującej) ani za niskiej (dyskwalifikującej) kwoty. Firma też wie, że za niskiej (w swoich widełkach, czyli może się zdarzyć, że wyżej niż nasze wymagania) dać nie może, bo aktywnie szukamy pracę i wysłuchujemy ofert innych firm.
Ale to jest tak jak w Polsce. Na jednej rozmowie w Polsce na pytanie "Ile chcę zarabiać?" powiedziałem "Czekam na propozycję." Na to oni powiedzieli, że ja muszę sam określić kwotę wynagrodzenia.
No i wcale nie musisz. Kwota zależy od stanowiska (w jednej firmie będziesz 5 lat juniorem, w drugiej po roku seniorem, czyli wróżymy z fusów), od ich budżetu (są bogatsze firmy i biedniejsze) i od.... nie, nie od umiejętności, a od tego jak oni Twoje umiejętności oceniają. Jeżeli świetnie się znasz na czymś, na czym im kompletnie nie zależy to nie zapłacą Ci za dużo, a jeżeli masz pożądany skill to jesteś dla nich więcej wart. Koniec końców jeżeli pierwszy podajesz kwotę to "przegrywasz". Jeżeli zmusisz ich jako pierwszych do przedstawienia oferty, to oni ryzykują odrzuceniem jeżeli dadzą za niską kwotę (+ ciągle masz możliwość negocjacji), więc muszą dać >=uczciwą. W końcu jak podasz im sztywną kwotę to znaczy, że takie masz oferty (tak sobie wywróżyłeś) i ewentualna negocjacja będzie w dół, nie do góry...
Poza tym, jest też taki problem, że mogą mi zarzucić, że jeżeli nie wiem ile się w danej okolicy zarabia to pewnie też nie wiem ile kosztuje życie, więc jak mnie przymą do pracy to po miesiącu mogę stwierdzić, że np. koszty życia są za duże, zwolnić sie z pracy i wrócić do Polski.
Jeżeli podajesz kwotę (którą sobie oczywiście wywróżyłeś) to masz problem. Jeżeli nie podajesz kwoty, to oni mają problem i muszą dać Ci rynkową cenę potencjalnie podwyższoną, ponieważ chodzisz na rozmowy i każdemu mówisz, że nie masz szczególnych wymagań :)
BTW: Jesteście programistami, nie biznesmenami, nie znacie się na negocjowaniu, to po kij próbujecie robić to z kimś, kto robi to codziennie? Żeby przegrać? Nie widzę kompletnie sensu podawania żadnych kwot, czy też prób negocjacji (chyba że uprzednio wybraną ofertę - w górę, bo co szkodzi spróbować?). Oczywiście, jeżeli firma bardzo naciska, to trzeba się po prostu wykręcać... Co to są "wymagania finansowe"? Ile chciałoby się zarabiać? "No cóż, ja chciałbym sobie kupić samolot za rok...". Minimalne akceptowalne wynagrodzenie? "Zależy od rynku, jeżeli nie ma pracy, to nawet 1000 pln jest dobre".
Jeżeli się dobrze zastanowić, to takie rozmowy nie mają kompletnie sensu, a pytanie o wymagane zarobki służy jedynie ograniczeniu was + ewentualnemu odsianiu firmy, jeżeli płaci mało, a wy wymagacie dużo. No, ale w takim wypadku raczej nie wysłalibyście do tej firmy nawet CV...