No i wrócilibyśmy do czasów pełnej komuny i centralnego sterowania. Jedyną oddolną inicjatywą byłby strajk związku zawodowego. Wszyscy bez socjalistycznego skrzywienia wiedzą ile ma to sensu.
Ja jestem za tym, żeby tłusty misio akcjonariusz UBSu miał mniejszy zysk i nie kupił kolejnego jachtu i żeby część jego zysku przeszło na pracowników.
Ja jestem za tym, żeby banki i inne duże korporacje były traktowane normalnie, a nie dofinansowywane przez państwo. Jeśli bank czy duża korporacja ma się źle, to niech leży i się rozpada, a nie jest ratowana z pieniędzy podatników. Tłuste misie z banków są tłuste, bo grają ryzykownie, a ewentualne straty i tak są pokrywane przez państwo bądź nawet samych deponentów (patrz Cypr).
Wielkie firmy trzymają się dobrze, bo mają duży wpływ na polityków. Przekupują i/ lub szantażują polityków, kupują ustawy, stosują praktyki monopolistyczne, etc To są patologie które trzeba zwalczać. Natomiast ty, zamiast się na tym skupić, proponujesz wprowadzanie kolejnych patologii, które mają tamte wcześniejsze zniwelować. Nie zniwelują ich, a spowodują tylko jeszcze większe bagno.
Są programiści i to wcale niemało, którzy zarabiają znacznie więcej niż górna granica twoich widełek. Twoje widełki tym samym ich dyskryminują, zniechęcają. Dobry programista jest w stanie zarobić bardzo dużo, np setki funtów dziennie na kontraktach. Zakazałbyś tego?
Pomiędzy programistami jest też duża różnica w umiejętnościach. I to nie zależy od stażu. Ktoś z 5-letnim stażem (wliczając naukę w domu) może pracować 3x sprawniej od kogoś kto 15 lat siedzi w temacie. Ustawianie wąskich widełek zniechęca tych wydajnych i umiejętnych. W normalnym wolnorynkowym systemie, jak ktoś słabo sobie radzi w wybranym zawodzie, to powinien się zastanowić nad zmianą zawodu, tak by zarobić więcej, a nie wymuszać na innych ludziach, by płacili mu więcej bo on nie chce zmieniać branży.
Poza tym, głównym problemem ekonomicznym w krajach rozwiniętych jest pogłębiająca się różnica pomiędzy dochodami z kapitału a dochodami z pracy. W USA korporacje osiągają rekordowe dochody, a mediana zarobków przeciętnego Amerykanina praktycznie nie wzrosła od lat 70 (uwzględniając inflację).
Korporacje osiągają rekordowe dochody w USA bo giełdy są pompowane tanim pieniądzem od FEDu. USA ma gigantyczne zadłużenie rosnące w kosmicznym tempie. Mogą sobie generować kosmiczne ilości długu bo są supermocarstwem i rozdają karty w światowym biznesie.
Gdyby socjaliści w USA nie mieli takiej siły przebicia jaką mają teraz, to nie wymusiliby tak dużej skali zadłużania i wydawania kasy przez państwo, wobec czego giełdy by nie puchły i nie byłoby tej patologii z przesadzonymi wartościowaniami akcji.