Zasadniczo najważniejsze niezależnie od autorstwa - patrzę, czy nie ma potencjalnie niebezpiecznych / destrukcyjnych zmian (robię głównie IaC) a jeśli są to pytam, czy są zamierzone. W dalszej kolejności breaking changes, pytania o interfejsy do modułów jeśli ktoś modyfikuje, bo czasami i człowiek i AI robi takie zmiany, że wymuszą przeróbki w całym dużym monorepo, albo jakieś nieoczekiwane skutki uboczne itp (sam zresztą często wpadam na tę minę - tech debt w modułach IaC).
W przypadku PRów rzeczywiście lub przypuszczalnie generowanych przez AI, najczęściej robota jest niby wykonana, ale kod jest usiany powtórzeniami, długimi blokami komentarzy objaśniającymi dodawanie 2 + 2, gdyby to przepuścić to po krótkim czasie nie dość, że ludzie by sobie z tym nie radzili, to jeszcze tym AI-om kontekst by się zapychał w połowie czytania modułu. Jeśli ktoś w ramach normalnego taska lub PRów od zespołów aplikacyjnych wali ścianą slopu,, na który nawet nie patrzył, a potem jeszcze się wykłóca, że minęła godzina a on jeszcze nie ma okejki, to na prędki approve nie może liczyć.
Zwracam uwagę na PR body - jeśli "wygląda" na ludzkie (jednoznacznie tego przecież nie ocenię) to zakładam, że autor coś-tam wie na temat tego co jest w PRze i robię review z założeniem, że autor wiedział, co chciał zrobić, sprawdzam czy zrobił mniej więcej poprawnie. Jeśli nawet PR body to kupa AI slopu, a autorowi nie chciało się nawet tej slopowej wersji opisu oczyścić z wprowadzających w błąd zwrotów lub eposu na temat tego, czego PR NIE zawiera, połączonego z historią zmian planów/specyfikacji, to zaczynam wypytywać bardziej skrupulatnie, bo muszę zalożyć, że autor nie wie, co popełnił i zawartość PRa może nawet nie leżeć blisko intencji autora.
Tak czy owak, w ostatecznym rozrachunku odpowiedzialność za wprowadzane zmiany wprowadzają ludzie, którzy te agenty AI nadzorują przy generowaniu kodu, oraz recenzenci, którzy powinni wyłapać to, czego autor nie zauważył. Jeśli jako recenzent mam podejrzenie, że autor nie ma w ogóle pojęcia, co uklecił mu agent, to nie widzę podstaw by to przepuszczać i brać na siebie ryzyko za wysadzenie w powietrze produkcji.