Studia informatyczne to nieporozumienie?

Studia informatyczne to nieporozumienie?
BraVolt
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Postów: 2918
0

Nie potrafię zrozumieć "wytłumaczenia" dlaczego studia mnie rzuciły:

  • były tak słabo, że na dowolnym YouTube albo Udemy do nauczenia w weekend a mnie kazali się z tym męczyć pół semestru.

To jak takie poste jak popołudniowe zakupy w sklepie, to się ten materiał zalicza, przy odrobinie szczęścia inkasuje stypendium rektorskie za wyniki w nauce, w wolnym czasie (tego jest nadmiar na takich lajtowych studiach) robi się co się chce - pracuje na część etatu, korzysta z życia, wyjeżdża z dziewczyną na tydzień miło spędzać czas.

Jednak za tych studiów lajtowych jak zakupy w Biedrze okazuje się, że albo gołoledź na chodniku i złamałem nogę, albo dresy obstawiły wyjście z domy, kibole napadli i pobili. Mnóstwo powodów, że z tych lajtowych studiów wylatuje się po 2 latach zmagań ze statusem - pierwszy rok: NIE ZALICZONY

Poza tym, dla wybitnych, znudzonych bo "poziom studiów nie zadowala", jest np. MiM UW, na którym wystarczy trochę chcieć i już w połowie studiów można zostać wciągniętym do pracy albo na staż do "wymarzonych" firm z USA.
Jeden problem: na takim MiM UW trzeba się najpierw dostać. :)

Nie studiowałem na UW.

PK
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 245
1

Wydaje mi się, że problemem nie są studia, ale to z jakimi oczekiwaniami wychodzi do nich człowiek :-)

Jak spojrzysz na studia jak na nowy etap życia na którym poza zdobywaniem wiedzy, pokonuje się jakieś wewnętrzne ograniczenia to wszystko będzie dobre. Studiach potrafią kształcić charakterek, i nie trzeba mieć do tego wybitnej uczelni. Po prostu trzeba być stosunkowo wytrwałym, umieć znieść to co spłynie na Ciebie. Nie wszystko łatwe czy też ciekawe, i jak z tym sobie poradzisz to nieźle, to już coś, bo pracy bywa podobnie. Ponadto na studiach ciągle jest się wśród ludzi, wystarczy nie być mrukiem, a idzie rozwinąć miekkie skille, co coraz bardziej rzutuje na zawodowe aspekty, także studia to rozwój na paru płaszczyznach i to dobre doświadczenie.

Natomiast jeśli chodzi tylko o wiedzę, i rozwój umiejętności technicznych to studia są IMO najnieefektywniejszym sposobem zdobywania wiedzy. Ja lubię się uczyć, dużo czytam, a na studiach 90-95% czasu umierałem.

Idąc na studia miałem kilka tematów, które mnie jarały i chciałem być w tym dobry, ale planowo trzeba poczekać na nie z 2-3 lata. Poza tym szansa, że rozwiniesz te 2-3 tematy we własnym czasie wtedy jest dość niska, bo inne przedmioty jakie dostaniesz na studiach przyblokują to czym chciałbyś się obecnie zajmować. Musisz odkopwać się z tego co ma większy priorytet na studiach i tak co semestr, sytuacja jest IMO gorsza na lepszych uczelniach bo tam lepiej dociskają i po prostu trzeba oddstawić to co Cię interesuje inaczej prosisz się o kłopoty.

Jak już studiujesz to większość czasu zajmują akurat te przedmioty, które nie leżą. By lepiej oddać jak widzę studia to załóżmy, że jestem na studiach dotyczącej koszykówki, a ja naiwnie i typowo chciałbym zostać graczem NBA, to wtedy zamiast koncentrować się na grze, nauka rozkłada się na semestry gdzie np. na pierwszym jest wprowadzenie do tego czym jest piłka, i tam dowiaduje się jak wyglądała piłka 100, 200 lat temu, jak zmieniały się zasady itp, na drugim semestrze obliczam tor lotu piłki, a na trzecim uczę się jak zrobić własna piłka. Ogólnie gry jako takiej nie uświadczysz, ale oczywiście poszerzam moje horyzonty, i też staję się bardziej wytrwały i po drodze coś dowiaduję się o etyce, i zapisuje się na dodatkowe zajęcia z baletu.

Jest w tym trochę ironi, ale tak to czułem przez 95% czasu i ogólnie jak polubiłem jakiś przedmiot to zamiast celować wyżej, w ciekawszy projekt to dalej trzeba było się przestawić na inny temat.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5269
0

@pan_krewetek:

Idąc na studia miałem kilka tematów, które mnie jarały i chciałem być w tym dobry, ale planowo trzeba poczekać na nie z 2-3 lata.

Właściwie to tak jeszcze chyba nikt tutaj na 4p tego nie pisał, a to jest wręcz takie oczywiste i ma też związek z tą elastycznością o której zawsze pisze.

Człowiek chciałby coś porobić np. z późniejszych semestrów, ale nie, bo są pierdy wcześniej do zrobienia.
w tym czasie przerobie te tematy na własną rękę i wchodząc na semestr gdzie już te kursy są, to już głównie strace czas xd

@BraVolt

To jak takie poste jak popołudniowe zakupy w sklepie, to się ten materiał zalicza, przy odrobinie szczęścia inkasuje stypendium rektorskie za wyniki w nauce, w wolnym czasie (tego jest nadmiar na takich lajtowych studiach) robi się co się chce - pracuje na część etatu, korzysta z życia, wyjeżdża z dziewczyną na tydzień miło spędzać czas.

no tak, na studiach nigdy nie ma miliona rzeczy do oddania - projektów, sprawozdanek, pierdołek

nigdy nie ma tak, że na 8 rano nie masz jakiegoś jednego z niewielu sensownych wykładów, a później 3x zapychacze tylko po to, aby na końcu też dać coś sensownego, więc dnia też nie skipniesz :D

oczywiście człowiek też bardzo naiwny i chodzi na wykłady bo myśli że czegoś sensownego się dowie xD

BraVolt
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Postów: 2918
0

Wydział to taka nie za duża korporacja ze setkami stud-programistów.
Zamieszanie, niekompetencja, fajni ludzie, zgredy, nudne spotkania, ciekawe tematy, odwalanie żeby odwalić. Robić swoje na czas i tyle ile trzeba.

Jak sobie radzisz przez lata na studiach to w podobnej pracy też spokojnie się odnajdujesz.

Jak było źle na studiach, to później już 3 - 5 praca przez 2 -3 lata i w każdej "tak samo beznadziejnie".

To też powód powszechnie stosowanego w kryterium "absolwent niekoniecznie inf, może być inny ścisły - nauczymy go porogramowania, liczy się soft skill i że sobie poradził z latami studiów"

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.