Kazdy teraz pisze na forum jak zaczac to jak zaczac uczyc sie tamtego....a jak wy -najlepisi na forum @Shalom @somekind @spartanPAGE @furious programming @Koziołek @ wibowit @Krolik zaczynaliscie nauke programowania gdy dostep do materialow nie byl tak powszechny lub nie mieliscie internetu?
Wasze początki
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
dostep do materialow nie byl tak powszechny lub nie mieliscie internetu?
Zdefiniuj powszechny. W dobie przed Internetem ludzie chodzili do takich miejsc bibliotekami zwanych i tam były książki, takie papierowe, a w książkach wiedza.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: XML Hills
Gdy zaczynałem to miałem Internet wdzwaniany, 60h na miesiąc do podziału na połowę z siostrą :P Transfer rzędu kilku kilobajtów na sekundę. Na forach się nie pisało. Ściągało się archiwa z kompilatorami, przykładami, tutorialami, helpami, e-zinami etc
Brak kroplówki ze stałym Internetem powodował, że człowiek zajmował się rozwijającymi rzeczami. Zamiast tracić czas na czytanie masy artykułów i oglądanie fotek, czas spędzałem na rozkminianiu na własną rękę jak coś działa lub jak coś powinno działać.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Tuchów
- Postów: 12270
Skoro już mnie zawołano, to pasuje coś naskrobać...
Moje początki były tragiczne, dlatego że praktycznie jedyny dostęp do internetu miałem albo w szkole (technikum), albo w kafejce internetowej; Dopiero później sprawiłem sobie pierwszego laptopa za grosze - był to Dell Inspiron 5000e, a z racji roku bodajże 2005-2006, była to przestarzała maszyna; Ale na taką było stać, więc taka mi w zupełności wystarczała do klepania kodu;
Dzięki temu, że w końcu miałem swój komputer (w pokoju rodziców był stacjonarny składak, który ciągle rozbudowywałem i naprawiałem), jednak dostępu do sieci nadal nie było; Co prawda tamten stacjonarny komputer posiadał łącze modemowe 1Mbps, jednak działało to poprzez port USB, dlatego że Netia takie urządzenie dawała w zestawie; No i dalej lipa, bo tak dostarczonego łącza nie dało się normalnie podzielić (nie było routera, a nawet switcha); Dlatego też na noc, jak stacjonarny pecet był wyłączony, przenosiłem laptopa do kuchni i przełączałem przewód USB do swojego laptopa;
Takie cyrki mogłem urządzać raczej sporadycznie, dlatego że nocki trzeba było normalnie przesypiać, aby rano na np. 7:00 być w stanie dojść do szkoły; Czyli nadal nie miałem stałego dostępu do materiałów w sieci, więc nie było łatwo;
Jedyne do czego miałem stały dostęp to system pomocy Delphi7 i podstawy Pascala z zajęć programowania, więc bardzo mało; Angielskiego nie umiałem zbyt dobrze, więc czytanie pomocy środowiska to była męka; Znałem dużo słówek, ale i tak trzeba było domyślać się i próbować, żeby dobrze zrozumieć o co chodzi; Trzeba było kombinować na różne sposoby, bo wyuczony szkolny Pascal dawał wiedzę sprzed 30 lat, kiedy nie było "normalnej" obiektowości; Na czuja pisałem, kompilowałem, czytałem błędy i próbowałem od nowa - ciężko było łyknąć obiektowość po raz pierwszy w życiu, tym bardziej bez znajomości angielskiego i bez zrozumiałych materiałów edukacyjnych;
We wakacje bodajże 2007 roku byłem z kumplem w księgarni, bo potrzebował pokupować książki dla siebie do szkoły i kupiłem swoją pierwszą książkę z programowania; Były to ćwiczenia z Delphi, więc trochę wiedzy wpadło; Jakieś kilka miesięcy później zakupiłem książkę Adama, pt. Delphi 7 - Kompendium Programisty i wtedy mogłem się już porządnie nauczyć podstaw programowania strukturalnego i obiektowego;
Jednak nadal nie miałem stałego połączenia z siecią, więc te dwie książki i pomoc środowiska musiała wystarczyć; Jakieś dwa lata później w końcu stać mnie było na pierwszy router i rozdzielić modemowe łącze na dwa komputery (dla mnie przez WiFi); Od tego czasu częściej gościłem na 4programmers i mogłem już konkretniej zająć się programowaniem, bo w końcu mogłem korzystać z Google kiedy i jak chciałem;
Na jesień 2011 roku postanowiłem zająć się programowaniem konkretniej; Porzuciłem swoje stare konto i zarejestrowałem nowe - @furious programming; Zacząłem poważnie podchodzić do tego tematu, aby nauczyć się tworzyć dobry kod i wygodny interfejs; Podszkoliłem angielski, aby sprawnie czytać angielskie materiały w sieci i w końcu rozumieć to, co zawarte jest w pomocy środowiska;
I tak pisałem, pisałem, rzucałem jobami, ale pisałem dalej - nie zniechęcałem się; Zostawiłem w spokoju Delphi7 i przerzuciłem się na Lazarusa - w końcu miałem dostęp do kodu biblioteki standardowej i komponentów (LCL); Zakupiłem lepszy laptop, dokupiłem monitor i inne potrzebne urządzenia, zrobiłem tablicę na pisak suchościeralny - nareszcie mogłem pracować jak człowiek;
Nie uważam się jednak za guru, wręcz przeciwnie - bardzo dużo jeszcze mogę się nauczyć; Większość wiedzy nabyłem z tego serwisu i z Google, dlatego też chętnie dzielę się nią tutaj; Uczyć się będę jeszcze dziesięciolecia, bo tak już jest z programowaniem, że ciągle nowe rzeczy pojawiają się :]
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Łódź
- Postów: 1403
Poczułem się jak dziadek, bo jak zaczynałem, to dostęp zarówno do książek, jak i do sprzętu był ograniczony. Sprzęt też niczego sobie - jakieś Elwro Junior 800, czy inne C=64... Internet to było jako fantastyka naukowa....
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Poczułem się jak dziadek, bo jak zaczynałem, to dostęp zarówno do książek, jak i do sprzętu był ograniczony.
Pierwsze zajęcia z programowania (choć kierunek nieinformatyczny) klon PC z Tajwanu, bursztynowy monitor i dwie stacje FDD 5''. W jednej system operacyjny MSDOSu w drugiej TurboPascal. Drukarka mozaikowa produkcji NRD. I od pierwszej godziny zajęć wiedziałem, że moje życie zawodowe związane będzie z informatyką.
dodanie znacznika <quote> - @furious programming
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Warszawa
- Postów: 1683
//Najlepsza "Przytupufa" była w 2012 roku.... o 11 rano
wypaliłam trochę zioła ze Steplem i Juchasem..... potem
przyjarałam ze Stemplem w samochodzie u Kangura.
(Kangur jako kierowca też pozwolił sobie na "bucha"
czekając na zielone światło na skrzyżowaniu....
"wiecie jak nazywa się najmocniejsze ziolo?... Red Rum (nie kumacie? - czytane od tyłu MURDER...)"
Potem była lekcja Polskiego (przerabialiśmy "Zniewolony Umysł")
Potem była wódka, potem była Matura, potem był rok podczas którego nic się nie wydarzyło a teraz jest teraz i ja jestem ulana na 2 tabletkach Mitsubishi ... w rozpalonej Warszawie.// dx
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Stacktrace
- Postów: 6823
Jak zaczynałem to miałem ZX Spectrum i uwaga... monitor, a nie podłączenie do tv. Co do dostępu do informacji to też wyglądało to inaczej. Były książki, był Bajtek, były Zeszyty Informatyczne prof. Kutnera, które później na studiach przepisywaliśmy dzielnie z Pascala na Javę (w ramach zajęć z symulacji komputerowych prowadzonych przez... prof. Kutnera). Jakość tego była różna, ale mam wrażenie, że w porównaniu do dzisiejszych materiałów średnio rzecz biorąc lepsza (może kwestia selekcji).
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Komputer (PC, 80386) był w domu od kiedy miałem 5 lat (nigdy za to nie miałem żadnego Atari czy C64). Także od tego czasu, stopniowo, coraz bardziej się nim interesowałem. Oczywiście nie programowałem jako 5 latek. Zdarzało mi się coś napsuć w Norton Commanderze, ale głównie grałem (Red Alert na milionie dyskietek!), bawiłem się programami do rysowania (Dr. HALO III, Splash!) i oglądałem bazę wirusów Mks_Vira. Potem dorobiłem się nawet napędu CD i karty dźwiękowej, to była jazda. (Fun fact: mieliśmy w domu taśmy z Odry, które na sylwestra rozwieszaliśmy jak serpentyny)
Dużo później zainteresowała mnie książka "MS-DOS 5" (oryginał z pierwszego komputera, po angielsku), z której niewiele rozumiałem, ale odkryłem tam Batcha! Wtedy już miałem Windowsa 98 i byłem jakoś pod koniec podstawówki (w okolicach 2000 roku). I od tego się zaczęło - pisałem jakieś koślawe rzeczy w Batchu udające instalatory (nie pamiętam tylko co nimi "instalowałem", zdaje się inne Batche przerobione na COM jakimś szemranym programem), zacząłem grzebać w Windowsie i tak dalej. Jakoś wtedy też pojawił się modem, co znacząco ułatwiało mi poszukiwanie informacji (oraz stawanie się dzieckiem Internetu ;-).
Batch przestał jednak wystarczać i jakimś sposobem (zdaje się, że przez kolegę z klasy) usłyszałem o Pascalu. Zaopatrzyłem się w TP 7.0 i książkę "Turbo Pascal i Delphi dla dzieci od 8 do 88 lat", i tak zacząłem przygodę z programowaniem. Obok Pascala i Delphi zacząłem potem czytać o wesołej gromadce PHP/MySQL/HTML/CSS. C czy C++ wtedy wydawał mi się super dziwny i niezrozumiały. W tamtym czasie odkryłem całkiem spore forum o Delphi (nie pamiętam jak się nazywało :-(), 4programmers (2003) i IRCa. Wciąż można tu gdzieś znaleźć jakieś moje kompromitujące posty o Delphi. :-P Wydrukowałem też jakimś sposobem kursy Delphi Adama B. (Gdzieś tu były dostępne kiedyś)
W LO zainstalowałem sobie Gentoo Linux (2005), trochę olałem Pascala i najwięcej pisałem w PHP. Na szczęście Gentoo szybko wymusiło na mnie poznanie C. Oczywiście zaraz przeszedłem na C++ bo wydawał mi się jakiś fajniejszy (to chyba przez te plusy). Na początek przeczytałem "Symfonię C++", ale potem uczyłem się głównie z tego, co znalazłem w Internecie. No i tak już to zostało do dziś.
Podsumowując z czego się uczyłem: Psucie, psucie i psucie. Trochę książek. Głównie Internet.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1
Ja zaczynałem z C-64. Na początku tylko gry - a byłem już w liceum (ale jestem już wiekowy.. hehe). O 80286 mogę powiedzieć że nawet nie wiedziałem że coś takiego istnieje... Po kilku tygodniach napisałem swój pierwszy program - rozwiązywanie równania kwadratowego..... Jaki byłem dumny. Programowania uczyłem się wtedy z książki dołączonej do C-64. Na studiach kupiłem sobie 386 - to był przeskok.. O internecie w domu jeszcze nie było mowy - na uczelni już był. Teraz to wydaje się nieprawdopodobne. No i to przepisywanie kodów z Bajtka....
Pozdrawiam