Sposób na udaną pracę.

Sposób na udaną pracę.
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Stanowisko programisty oznacza, że działasz w ramach schematu obmyślonego przez np jakieg oś tam analityka oraz oznacza, że nie pracujesz w ośrodku badawczym

Tak to jest w wielkich korporacjach, które stać na osobnego analityka, architekta, projektanta, gościa od sprzętu, programistę, testera itd.
W małych firmach często sam wymyślasz architekturę, dobierasz sobie odpowiednio technologię i algorytmy, programujesz, piszesz testy, komunikujesz się z zarządem. Możesz sobie nawet sam te algorytmy wymyślać o ile nie zajmie ci to kilku lat i firma będzie miała z tego pożytek.
A możliwości awansu, co masz na myśli? Raczej nie awansujesz na architekta skoro w skład twoich obowiązków i tak wchodzi ustalanie architektury.
Jeżeli chodzi o zarobki to możliwości podwyżek masz większe w małej firmie ponieważ:

  1. nie ma sztywno narzuconego budżetu na projekt tak jak w korporacjach gdzie podwyżki są na poziomie 3-5% w skali roku, żeby tego budżetu nie przekroczyć
  2. nie pracuje tyle osób więc podwyżki nie obciążają aż tak budżetu
  3. firma uzależnia się od twojej pracy znacznie bardziej, niż to ma miejsce w korporacji, co można wykorzystać przy negocjacjach

Pracowałeś tylko w jednej firmie i to na dodatek wyjątkowo ciulowej wnioskując po opisie. I na podstawie tego stwierdziłeś, że praca programisty wszędzie jest do kitu co jest kompletną bzdurą.
Z drugiej strony jak wygląda życie "researchera" na uczelni? Możesz sobie wymyślać egzotyczne architektury baz danych, produkować tony papierów i tak prawdopodobnie nikt twojej pracy nie wykorzysta bo architektura nie została sprawdzona w praktyce (możesz oczywiście zniżyć się do roli programisty i sam ją oprogrogramować, tak jak zrobili to twórcy googla, ale do tego trzeba też być niezłym praktykiem). Z wymyślaniem algorytmów jest trochę lepiej, bo zaimplementowanie algorytmu z white paper'a nie jest tak kosztowne jak zaimplementowanie całej architektury, więc są jakieś tam szanse, że ktoś tego użyje w praktyce.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0

Z drugiej strony jak wygląda życie "researchera" na uczelni? Możesz sobie wymyślać egzotyczne architektury baz danych, produkować tony papierów i tak prawdopodobnie nikt twojej pracy nie wykorzysta bo architektura nie została sprawdzona w praktyce (możesz oczywiście zniżyć się do roli programisty i sam ją oprogrogramować, tak jak zrobili to twórcy googla, ale do tego trzeba też być niezłym praktykiem). Z wymyślaniem algorytmów jest trochę lepiej, bo zaimplementowanie algorytmu z white paper'a nie jest tak kosztowne jak zaimplementowanie całej architektury, więc są jakieś tam szanse, że ktoś tego użyje w praktyce.

Tutaj gra rolę współpraca uczelni i studentów z firmami i inwestorami. Google na początku było intensywnie wspierane przez inwestorów.

żeby znaleźć inwestorów to 1. trzeba najpierw coś działającego pokazać, 2. trzeba ich przekonać że ma to szanse na przynoszenie zysków, co pewnie dla 99% "researcherów" było by problemem

  1. to chyba logiczne
  2. chyba w Polsce. Na zachodzie czy w USA jest sporo firm, które stawiają na badania. W ogóle np USA wydaje na same badania chyba wielokrotnie więcej niż wynosi budżet Polski. Mimo wszystko niektóre firmy zachodnie mają filie w Polsce, ew niektóre polskie firmy chyba jednak coś tam w badania inwestują (ale dużo chyba : P - ale i tak wszyscy gdybają, to co się mam ograniczać)
S3
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 61
0

Dziwi mnie to podejście niektórych użytkowników do firm, jeździcie po Comarchu jak po burej suce, a uwielbiacie Google niczym stworzyciela Świata. Ale prawda jest taka, że dla większości z użytkowników to właśnie Comarch ma więcej do zaoferowania niż Google. Bo to on was przyjmie (bo przecież "pracują tam same studenciaki") zaraz po studiach i umożliwi wpisanie w CV pierwszej pozycji w miejscu "doświadczenie zawodowe". Google większości podziękuje, przyjmie jednostki. Kolejna sprawa to to, że wy naprawdę myślicie, że jak was przyjęliby nawet do Google, to od 1 dnia pracy będziecie projektować nowe algorytmy lub architektury? Wątpię. Wydaje mi się, że w każdej firmie w początkowych latach swojej kariery przechodzisz drogę typowego programisty (jak to ktoś wcześniej określił - klepacza). To samo tyczy się indywidualizmu - w Google jest 20 000 ludzi, i co? Każdy jest traktowany indywidualnie? Wątpię. Też potrzeba czasu, żeby twoje zdanie zaczęło coś znaczyć, zresztą pewnie tak samo jak w Comarchu. Widzę, że wielu ludzi tutaj ma przeświadczenie, że jak tylko skończą studia i pójdą do tych mega korporacji, to od 1 dnia pracy będą miały wpływ na wszystko co się w niej dzieje, bo przecież są zajebistymi algorytmikami i potrafią projektować nowe architektury, to dlaczego mieliby siedzieć i kodzić coś narzuconego z góry - toż to marnowanie ich talentu. Ogarnijcie się i popatrzcie na to realnie.

PS. Co do Google, to jestem pełen podziwu dla jego PR-u. Chyba o żadnej innej firmie nie mówi się na forach programistycznych itp. w samych superlatywach tak jak o Google. Czasem czytając różne posty mam wrażenie, że to jedyna firma warta uwagi na świecie (no chyba oprócz firmy Joela), bo inne to niedające szans rozwoju śmiecie.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0

Nie. Nie uważam Google za idealne miejsce. Słyszałem np że zatrudniają doktorków do klepania CSSa. Jednak jest to najbardziej znany przykład firmy, która stawia na badania i tworzenie własnych rozwiązań czy też stosowanie/ promowanie jakichś nowatorskich. No i jest to "firma dla ambitnych i utalentowanych pasjonatów".

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Ja tam nawet widziałem stronę, która powstała tylko po to żeby jechać po sposobie pracy w google. Strona było microsoftu hehe [rotfl]

WhiteLightning
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3306
0

Co do AI jako ciekawostka, przy pisaniu gier wcale nie stosuje sie zbyt czesto, takiego typowego AI jakie jest na uczelni (w sensie sieci neuronowe, algorytmy genetyczne itp, oczywiscie sa wyjatki) tylko bardziej sie idzie w strone szybkich, latwych rozwiazan (np. niesamowite jest w ilu zastosowaniach mozna wykorzystywac automaty wielostanowe i rozne ich modyfikacje, oczywiscie na uczelni bylo to przedstawione w sposob czysto teoretyczny sugerujacy ze to tylko do egzaminu potrzebne). Uprzedzajac, zabawy ze sztuczna inteligencja akurat mi sie bardzo podobaly (zwlaszcza systemy wieloagentowe) do tego stopnia ze pisalem z tego prace mgr.
Co do komentarza: Jesli pojdziesz w konkretnym kierunku to material ktory jest na uczelni na ten temat wykladany szybko nadrobisz, z drugiej strony jesli nie chcesz zostac matematykiem te setki twierdzen i dowodow do niczego sie nie przydadza ).

A na UJ to juz za moich czasow teoretycy zarli sie z praktykami:) Najwazniejszy jest zdrowy rozsadek, IMHO na samej teorii daleko nie zajedziesz, chyba ze chcesz zostac na uczelni, z drugiej strony jesli nauczysz sie narzedzi nie majac podstaw, nie bedziesz dobrym programista.

Do tego patrzac na odpowiedzi ludzi w temacie polecam wziac pod uwage kto ma juz doswiadczenie zawodowe, a kto sobie tylko wyobraza jak praca wyglada bo gdzies tam slyszal lub czytal:)

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
bang_bang napisał(a)

A jak sądzisz co jest w tym do rozumowania, skoro opisujesz rzeczy wiadome wszystkim.

To były Twoje słowa skierowane do pewnego dość doświadczonego i co ważniejsze chętnie dzielącego się swymi doświadczeniami użytkownika, z którego postów naprawdę wiele wiedzy, zarówno konkretnie technicznej, jak i życiowej można wynieść. Jest dla mnie w zasadzie niewyobrażalne, żeby w jakikolwiek sposób gardzić tym, co on pisze.

@bang_bang, w ogóle masz dziwne podejście - założyłeś temat, a potem dziwisz się i masz pretensje, że ludzie w nim odpowiadają... Nikt Ci nie da przepisu na Twoje życie, co najwyżej może opisać swoje doświadczenia, a Ty możesz wyciągnąć z nich wnioski. Samodzielnie!
Bo jeśli wiesz już wszystko, to po co pytasz? A jeśli nie wiesz wszystkiego, to poczytaj to, co mają Ci do przekazania bardziej doświadczeni, zawsze się czegoś dowiesz.

Demonical Monk napisał(a)

Już od paru tematów obserwuję, że niektórzy tutaj ze stałych bywalców od jakiegoś czasu się obnoszą jacy z nich kur... naukowcy, analitycy, rozkminiacze, geniusze i Alberty Einsteiny. Polecałbym więcej samokrytyki i dystansu do siebie, bo pogląd niektórych pod tytułem "miażdżę całe to forum swoim tęgim intelektem" może was do lasu zaprowadzić.

No właśnie... A przecież wśród użytkowników forum są np. ludzie piszący rozprawy doktorskie po angielsku i jakoś ani się tym nie chełpią, ani nie wywyższają.

W Kangurze brałem udział w LO, więc to nie jest konkurs tylko dla podstawówek. ;P Ale nie przypominam sobie, bym używał tam matematyki. W zupełności wystarczyła wyobraźnia, intuicja i zdrowy rozsądek. Umiejętność rozwiązywania zagadek pewno się przydaje, ale nie wiem czy robi z kogoś od razu naukowca.

W zasadzie, to nie wiem do końca, co znaczy to słynne już słowo "klepacz". Jedni twierdzą, że wiąże się to z nieambitną pracą, inni że z niską jakością kodu.
Sam pracowałem w niezbyt dużych firmach, i mam wrażenie, że zawsze jest tak, że część pracy jest żmudnym wykonywaniem tych samych czynności, zaś część jest tworzeniem czegoś nowego czy rozwiązywaniem problemów. Nie mam doświadczenia ani w pracy w ośrodku badawczym, ani w koroporacji, ale sądzę, że tam jest podobnie, może jedynie różne są proporcje klepania do myślenia, ale to pewno zależy i od projektu, i od pracownika.

Myślę, że nawet w nudnych CRMach można robić coś ciekawego. Np. dla mnie fajne było rozbudowywanie systemu, w którym większość formularzy do wprowadzania danych było generowane dynamicznie na podstawie konfiguracji zapisanej w bazie. Ja miałem dla niektórych pól dodać "kalkulatory" (w formie wywoływanych przyciskiem okien modalnych z polami do wprowadzania różnych wartości), oczywiście również generowanych dynamicznie na podstawie konfiguracji z bazy. Nic trudnego - powie ktoś, kto nigdy nie robił w webdevie, bo kombinowania było sporo. ;)

Obsługa operacji finansowych w CRMie też niekoniecznie musi być tak łatwa, jak niektórym się wydaje. Np. system wystawia użytkownikom faktury i nalicza klientom należności, a z drugiej strony przyjmuje dane o ich wpłatach (tu wchodzi np. integracja z systemami typu platnosci.pl). Problemem jest połączenie wpłaty klienta z fakturą, z uwzględnieniem umowy, której wpłata dotyczy (np. abonament za usługi dla firmy telekomunikacyjnej), z tymże klient może błędnie zatytułować przelew, może się spóźnić, może zapłacić z góry, może chcieć opłacić fakturę pro forma, itp. Algorytm do tego to co prawda kilka stron A4 opisujących tylko warunki w rodzaju "jeśli X to Y" oraz arytmetyka, ale implementacja tego wszystkiego tak, aby było transakcyjnie, wydajnie, a jednocześnie elastyczne i dawało się rozbudować zajęła trochę czasu.

A chyba najciekawszym projektem w mojej karierze było tworzenie systemu obsługi SMS dla banku. Wyglądało to tak, że szef zespołu zaprojektował architekturę, przydzielił zadania, ustalił zasady pracy i pisaliśmy razem z nim. Cel był prosty, system przyjmuje dane od użytkownika, zapisuje je do bazy, a poza tym buduje PDU i wysyła do SMSC. Do tego oczywiście obsługa odpowiedzi, raportów doręczenia (a w przypadku braku np. ponowienie wysyłki), długich SMSów (ponieważ wysyłane są faktycznie jako klika pojedynczych wiadomości, to każda z nich ma niezależne raporty). Oczywiście system musiał byś stabilny, umieć się podnieść, nie gubić danych (także w przypadku awarii), buforować wszystko w rozsądny sposób nie ze względów wydajnościowych, ale i np. na czas padnięcia sieci. W zasadzie norma dla czegoś, co ma działać i służyć praktycznym celom. System musiał być praktycznie bezbłędny, bo np. ponowne wysyłanie już dostarczonych wiadomości nie tylko wkurza klientów, ale przede wszystkim kosztuje.
Ja zajmowałem się głównie zagadnieniami najbliżej sieci, czyli przetworzeniem tekstu do wysłania na ramki SMS. Po kolei trzeba było: usunąć polskie znaki, skonwertować do siedmiobitowego kodowania GSM, umieścić te siedmiobitowe znaki w tablicy zwykłych bajtów, zbudować nagłówki i ramki, oraz wysłać po sieci. A potem odebrać odpowiedzi i przetworzyć w drugą stronę, zaś jeszcze wcześniej testy do tego wszystkiego.
Cóż, można tym gardzić, wszakże nie jest to nauka, ale implementacja była wyzwaniem.

Jedni wolą wymyślać i rozwiązywać problemy naukowe, inni wolą robić coś, z czego korzystają ludzie. To i to wymaga myślenia, to i to można robić dobrze i źle. Więc w zasadzie czemu ma służyć jakieś wywyższanie?

Wibowit napisał(a)

Było już pierdyliard takich wątków jak ten i w każdym somekind się wypowiadał

Zazwyczaj, zamiast zapamiętywać kto się gdzie wypowiada, warto skupić się na przyswojeniu treści. :)

Generalnie moja robota polegała na przeszukiwaniu iluś tam pdfów w poszukiwaniu odpowiednich identyfikatorów, które trzeba wklepać do kodu, wyglądającego jak by komuś się Ctrl+V zaciął. Testowanie polegało na wrzucaniu CSVa kilka razy dziennie na serwer i odpalaniu obliczeń - wszystko ręcznie. Niestety format pliku CSV zmieniał się co kilka dni i musiałem wypytywać ludzi o nowe przykłady plików testowych, albo dopisywać sobie kolumny na czuja - nie było żadnych informacji nt tego co się zmieniło w systemie.

To trzeba było sobie zaimplementować uczący się algorytm wykrywający zmiany w systemie, jak na naukowca przystało, a nie wykonywać małpią robotę. ;P

Somekind pewnie napisze, że mogę sobie algorytmy w rzyć wstawić, bo jemu to się nie przydaje.

Ależ proszę Cię bardzo, nie krępuj się, jeśli sprawia Ci to przyjemność. :) Ja tylko mogę potwierdzić, że jeszcze żadna rzecz, którą włożyłeś sobie w zad mi się nie przydała. ;P

Jak rozumiem pijesz do moich poglądów odnośnie bezsensownie zorganizowanego nauczania informatyki w Polsce. Ja sobie takie wyrobiłem bazując z jednej strony na doświadczeniu swoim i swoich znajomych, a z drugiej na analizie sytuacji na rynku pracy oraz w szkolnictwie wyższym. Uważam, że uczelnie w Polsce nie produkują ani pracowników ani naukowców. Swój pogląd opieram na następujących (uogólnionych) kwestiach:

  1. Podczas pierwszych semestrów studiów studenci mają kursy poszczególnych działów matematyki.
  2. Studenci ostatnich lat czy też absolwenci nie pamiętają już tego, czego byli wówczas uczeni. Nic w tym dziwnego, ludzki mózg zapomina rzeczy których nie używa.
  3. Matematyka jest nauczana dość słabo, głównie przez to, że wielu wykładowców uprawia bełkot i ma tendencje do maksymalnego komplikowania nawet prostych spraw. Ponadto jest uczona "na sucho", bez odniesień do zastosowań w informatyce.
  4. Powyższe punkty sprawiają, że głównym efektem (chociaż może raczej jest to cel?) nauczania matematyki jest skreślenie części roku z listy studentów (Pytanie filozoficzne - czy królowa powinna zajmować się sprzątaniem?).
  5. Matematyka jest podstawą algorytmów oraz zagadnień związanych z modelowaniem, prognozowaniem, symulacją, optymalizacją, przetwarzaniem sygnałów, wnioskowaniem, sztuczną inteligencją, itd.
  6. 90% (tak strzelam, nie prowadziłem badań statystycznych) tychże studentów nie będzie potrzebowało w życiu rozbudowanego aparatu matematycznego ani też zagadnień wymienionych w poprzednim punkcie, bo będzie zajmowało się tworzeniem praktycznych rozwiązań, przy użyciu gotowych elementów (języków, frameworków, bibliotek).
  7. Pracodawcy potrzebują fachowców, którzy znają konkretne technologie i są ogólnie rozgarnięci, potrafią coś konkretnego zrobić.
  8. Uczelnie w efekcie nadmiaru teorii i niedoboru praktyki często produkują absolwentów niedostosowanych do rynku pracy.
  9. Ilość (i jakość) teorii wykładanej na uczelniach i tak nie powoduje, że studenci wybierają karierę naukową.

Ten sposób nauczania informatyki, a zwłaszcza udziału matematyki w niej jest bardzo nieefektywny i na pewno nieoptymalny.

IMHO rozwiązanie tych problemów jest dość łatwe - oddzielenie w pewnym zakresie edukacji pracowników od naukowców, tzn.:

  1. Około trzyletnie studia nastawione na naukę programowania, baz danych, inżynierii oprogramowania, sieci, technologii WWW, a ponadto kładące nacisk na praktykę (dużo wymaganych praktyk, np. 3 miesiące robocze, bez których studiów się nie zaliczy), projekty zespołowe, zagadnienia bezpieczeństwa i wydajności. Tak, aby student po ich ukończeniu nie tworzył baz danych bez kluczy i indeksów, nie trzymał w nich haseł plaintextem i nie używał notacji węgierskiej. Do tego ograniczenie matematyki i "przedmiotów pochodnych".
  2. Dalej ewentualne również około trzyletnie studia "naukowe", podczas nich reszta matematyki, zaawansowane algorytmy, optymalizacje, badania operacyjne, metody numeryczne, symulacje, eksploracja danych, metody SI, gry, itd.

Zalety takiego systemu byłyby takie, że ludzie, którzy nie będą czegoś potrzebowali nie byliby tego uczeni, za to byliby lepszymi potencjalnymi pracownikami, ale jeśli zechcieliby jednak pójść w kierunku nauki, to nie byłoby z tym problemu.
Natomiast na studiach naukowych również będzie łatwiej, chociażby dlatego, że wiedza matematyczna będzie świeższa i nauczana w konkretnych celach.

To tylko mój pomysł na rozwiązanie pewnych problemów, bazujący na moich osobistych doświadczeniach i obserwacjach, nikt się z nim zgadzać nie musi. Nie mam żadnego wpływu na szkolnictwo wyższe w Polsce, więc nie trzeba się obawiać jego wprowadzania. ;)

Może w takim razie niech się pochwali swoimi osiągnięciami, zainteresowaniami i np o czym pisze pracę magisterską.

Ostatnio pytałeś mnie o zarobki, teraz o zainteresowania, ciekawe kiedy poprosisz o zdjęcie...

Ja nie mam potrzeby się chwalić, w zasadzie nie lubię tego robić, poza tym pisanie drugiej pracy dyplomowej nie jara mnie już tak jak pierwszej, trochę wydoroślałem przez te dwa lata. Ale skoro jesteś taki ciekawy, to mogę Ci powiedzieć, że moja praca magisterska dotyczy prognozowania stanu organizmów żywych przy użyciu modeli procesów biologicznych opracowanych na podstawie niepełnych danych opisanych rozmytym, wielowymiarowym szeregiem czasowym.

Ja interesuję się wieloma rzeczami, a z tych w których coś już dokonałem to np kompresja danych. Stworzyłem własne programy do kompresji danych, a teraz tworzę program (i pracę magisterską o nim) do współbieżnego sortowania blokowego - czyli sortowania używanego np do obliczania transformaty Burrowsa-Wheelera, która znowu służy jako krok w bezstratnej kompresji danych. Jest to pierwszy na świecie tego typu program; wcześniejsze albo wcale się nie skalowały, albo skalowały bardzo słabo. Mam na myśli skalowanie w obrębie jednego bloku.

Z kompresją danych mam akurat tyle wspólnego, że kiedyś na projekt na studiach musiałem zaimplementować kompresję LZ77 (było to jeszcze w czasach, gdy informacje o algorytmach były w niekoniecznie łatwych do zdobycia książkach, a nie na Wikipedii). I nawet mi się udało, chociaż za jakość kodu i wydajność (a w zasadzie jej brak) nie powinienem zaliczyć. :D Ale całkiem ciekawa zabawa z tym była.
Wybacz laickie pytanie, ale gdzie w Twojej pracy magisterskiej jest nauka? Bo widzę raczej jedynie (niewątpliwie trudne i ciekawe) kwestie implementacyjne.

Tyle, żebym zawarł to to chcę zawrzeć. Lanie wody czy rozwlekłe powtarzanie znanych teorii jest bez sensu.

Pozytywnie mnie rozczarowałeś tym stwierdzeniem, bo byłem niemalże pewien, że skoro tak się chwalisz swoimi osiągnięciami i tematyką pracy, to należysz do tej grupy, dla której 200 stron to minimum przyzwoitości. :)

Wszystko zależy też od wielkości firmy. W małych firmach hierarchie są pewnie trochę "spłaszczone" i łatwiej się dogadać/ wymieniać poglądy. Z drugiej strony jednak małe firmy to małe możliwości awansu, a przez to potencjalnie niższe zarobki niż w korporacjach, a ty chcesz mieć dobrze płatną pracę.

Jako, że pracowałem w niezbyt dużej firmie, to w zasadzie moja praca wyglądała tak, że dostawałem (niezbyt jasną) specyfikację od gościa z działu handlowego i implementowałem ją od bazy danych po GUI, wcześniej oczywiście projektując wszystko. Czasem efekty były takie, że po paru miesiącach kierownik projektu (który zajmował się przez ten czas innym projektem) pytał mnie czemu w bazie jest dwa razy więcej tabel niż było ostatnim razem, a połowa opcji w menu jest mu nieznana. W zasadzie można (prawie bez naciągania) powiedzieć, że byłem analitykiem, projektantem, programistą i testerem. (I grafikiem czasami. :D) Nie nudziłem się raczej. A jeśli mi coś w projekcie nie pasowało, to pisałem maila do ludzi odpowiedzialnych za projekt, że jeśli nie przeprowadzimy refaktoryzacji, nie zaczniemy używać jakichś technologi/bibliotek i nie pozbędziemy się pewnych zaszłości jeszcze z czasów prototypu, to projekt nie osiągnie założeń jakościowych (ten zwrot działa na handlowców ;)) i wolałbym go dalej nie rozwijać, żeby nie było na mnie. I jakoś większość moich postulatów przechodziła.

Na razie tyle. ;)

BB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 16
0

To były Twoje słowa skierowane do pewnego dość doświadczonego i co ważniejsze chętnie dzielącego się swymi doświadczeniami użytkownika, z którego postów naprawdę wiele wiedzy, zarówno konkretnie technicznej, jak i życiowej można wynieść. Jest dla mnie w zasadzie niewyobrażalne, żeby w jakikolwiek sposób gardzić tym, co on pisze.
To było trudne, aby nie zareagować tak jak to zrobiłem. Osoba ma doświadczenie więc jej zdanie na pewno niesie więcej prawy o tym jak się dzieje. Może błąd zrobiłem w pierwszym poście, że nie opisałem wczystkiego co jest dla mnie jasne i oczywiste. W każdym razie nie interesowało mnie, jak leci w korporacji, a to, czy ciężko jest o pracę, która opiera się na teorii i praktyce. Co powinienem zrobić? Obejść wiadomość nieodwołując sie do niej?

Wczoraj wieczorem przy herbacie będąc cholernie wzburzony, spędziłem trochę czasu nad tym jacy programiści doprowadzają mnie w kurw****. Nie będę opisywał wszystkich wniosków, ale niemal u każdego leży jakieś toksyczne zapatrzenie we własne ego. Stąd się bierze to rzekome szydzenie i wywyższanie, spychanie słabszych w dół, czy bezpodstawne dogadywanie.

W mojej postawie też taka postawa występuje. Uległem przeświadczeniu, że praca przysłowiowego klepacza polega na odprawianiu tych samych rytuałów, bez polotu i bez wyzwań. Co oczywiście nie prawdą jest.

Dzięki somekind za ten post.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.