Wybór uczelni w kierunku IT

Wybór uczelni w kierunku IT
rnd
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Najbardziej zajebiste w SGGW jest to, że można tam zostać inżynierem dietetyki.

Wg Twojej definicji inżyniera jak najbardziej pasuje (tworzenie diet a więc produktów użytkowych), więc co się śmiejesz :P Problem z tą definicją jest taki, że właściwie wszystko gdzie się coś tworzy można podpiąć pod inżynierię.

JS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 417
0

Jeżeli chodzi o poziom kształcenia na Polskich uczelniach, to z tego co widzę jest dużo sukcesów Polskich studentów.
Przykładowo w pierwszej 20 top coder jest są aż trzy Polskie uczelnie, przy czym UW na trzecim miejscu (a przez kilka lat UW było na pierwszym miejscu).
Można mówić, że ludzie sami się uczą i dlatego tak jest.
Zapewne tak jest, ale przecież zwycięzcy olimpiady informatycznej nie jadą studiować za granicę, tylko idą na JSIM na UW.
Z tego co wiem są tam wykładowcy, którzy pomagają najlepszym jeszcze więcej osiągnąć.
Mogę się mylić i mogą to być jednostkowe przypadki, ale jednak nie wszystkie uczelnie mają nędzny poziom.

reebshot napisał(a)

BTW>Słyszałem, że informatyka na Politechnice Poznańskiej na wydziale Informatyki (do tej pory Informatyki i Zarządzania) jest też bardzo fajnie wartościowo prowadzona(nie jest lajtowa). A mam też 100km bliżej. Ma ktoś może informacje co do tej?

Z tego co czytałem, to informatyka na PP to jedna z najlepszych w Polsce.
Są nawet rankingi, w których wygrywa.
Przykładowo tutaj (stan na rok 2009, ale nie zmieniło się na pewno wiele od tamtego czasu): http://www.ki.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=69

RE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Rzeczywiście, tu cos podobnego, z roku wczesniej jeszcze: http://www.dobreprogramy.pl/Ranking-polskich-uczelni-informatycznych,Aktualnosc,8459.html .
Dziwi mnie jednak to, że mój znajomy z PP twierdzi, że dostać na ta uczelnie to pestka i przecietnie napisana matura podstawowa z matmy wystarcza. Nieznacznie inaczej według niego sprawa wyglada na budownictwie i wlasnie informatyce, jednak gdy uslyszał że mam w zanadrzu matme rozszerzoną, machnął ręką i powiedzial że jak w miare git napisze to stówe na lighcie się dostanę. Może warto przyjżeć się bliżej tej opcji :)?

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
rnd napisał(a)

Wg Twojej definicji inżyniera jak najbardziej pasuje (tworzenie diet a więc produktów użytkowych), więc co się śmiejesz :P Problem z tą definicją jest taki, że właściwie wszystko gdzie się coś tworzy można podpiąć pod inżynierię.

To jest kolejna patologia w polskiej nauce. Aby kierunek był techniczny musi mieć ileś % przedmiotów technicznych, wystarczy ich nawalić w programie studiów, i już otrzymamy inżyniera dietetyki, matematyki, zoologii czy zarządzania. Pytanie tylko po co?
I nie pasuje to raczej do tej definicji (to nie jest moja definicja). Diety się nie projektuje, nie konstruuje i nie utrzymuje. To nie jest trwały proces technologiny, którym trzeba zarządzać. Zwykła ściema. ;)

JumpSmerf napisał(a)

Mogę się mylić i mogą to być jednostkowe przypadki, ale jednak nie wszystkie uczelnie mają nędzny poziom.

Świetnie. A ile publikacji i patentów mają te wspaniałe uczelnie?
Te "rankingi", o których wspominasz są jak sondaże wyborcze albo raczej laborki z podstaw pomiarów. Tak dobieramy metodę pomiaru, by uzyskać założony wynik.

NA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 14
0
malaker napisał(a)

PG - mając 60-70% z rozszerzenia z matematyki , podstawowy angielski 90 i więcej, podstawowy polski +70 , podstawowa fizyka +50 rok temu bez problemu z takimi wynikami można było się dostać w pierwszym rzucie w rekrutacji .

Ja zdaję mat podstawę, angielski rozszerzony, polak podstawa i infa podstawa. Myślisz, że są szanse na dostanie się z tym?

BTW. Widzę, że topic nieźle się rozwinął ;)

LA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Na bycie Inżynierem to trzeba sobie zasłużyć i mieć do tego predyspozycję. Nadawnie ot tak tego tytułu byle jakim studentom, którzy nawet nie pracowali ileś tam lat jest chorą sytuacja. Powinna być sprawa jasna : Bachelor -> Master of Science -> PhD , ewentualnie przetłumaczone na polskie tytuły, nie jakieś tytuły w stylu "inżynier", które zupełnie nijak się mają do rzeczywistości.

poza tym studia na politechnice skomentuję podobnie jak cepa : byłem, zobaczyłem, podziękowałem, ale do sesji bez problemu dotrwałem ; ] Najbardziej zdziwiło mnie pochwalanie oszustwa, takich jak ściąganie oraz głupie gierki. Fakt, uczelnie uczą do radzenia sobie w absurdzie tego kraju, tyle przynajmniej dla niektórych dobrego...

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Jeżeli jest ktoś kto studiuje na UMK to co wybrać po technikum informatycznym ze znajomością c++ i html/xhtml/css (wiem, że to nie żadne cudo, ale przeważnie licealiści nic nie wiedzą), lecz ze słabszą matmą i fizyką. Brać normalne inżynierskie czy pchać się na stosowaną na wydziale fizyki?

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Ktoś może coś powiedzieć na temat informatyki (Wydział matematyki i informatyki) na Uniwerku Wrocławskim? Z tego co czytałem i słyszałem, jest to bardzo dobry wydział. Teraz dodatkowo można robić studia inżynierskie, co jeszcze bardziej mnie zachęca do pójścia na tą uczelnię.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
zakłopotany napisał(a)

Jeżeli jest ktoś kto studiuje na UMK to co wybrać po technikum informatycznym ze znajomością c++ i html/xhtml/css (wiem, że to nie żadne cudo, ale przeważnie licealiści nic nie wiedzą), lecz ze słabszą matmą i fizyką. Brać normalne inżynierskie czy pchać się na stosowaną na wydziale fizyki?

Studia inżynierskie na WMiI UMK nie różnią się zbytnio od studiów licencjackich na tym wydziale - zostały jedynie dodane na siłę 2 czy 3 przedmioty bardziej związane z fizyką i mierzeniem różnych śmiesznych rzeczy dzięki czemu studia trwają 3,5 roku zamiast 3.
Większość kadry naukowej to matematycy podchodzący z pasją do swojej dziedziny więc matematyka może skutecznie zniechęcić do studiowania osoby jej nielubiące. Przez ostatnie 2 lata profesorowie starali się złagodnieć ze względu na mniejszą ilość chętnych co częściowo się udało.
Z przedmiotów informatycznych na dobrym poziomie są java (dr Benedyczak) oraz sieci komputerowe (dr Kurpiel).
Systemy operacyjne (dr Szewczak) czyli nauka o slajdach sprzed 10 lat do wykucia na pamięć oraz inżynieria oprogramowania (dr Bocian) to porażka.
Reszta przedmiotów informatycznych jest gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami.
Ciekawiej na obu kierunkach zaczyna się dopiero z 3 rokiem kiedy można indywidualnie dobierać sobie przedmioty do wyboru.
Lista tych przedmiotów http://www.mat.umk.pl/web/programy-studiow/pdw-inf

Na informatyce stosowanej na wydziale fizyki jest łatwiej i mniej stresująco dlatego często przechodzą na nią osoby które nie radzą sobie na informatyce.
Łatwość ta wynika ze zmniejszenia ilości matematyki oraz okrojenia aspektów teoretycznych informatyki co może skutkować koniecznością douczania się po studiach.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Hmm to bardzo ciekawe bo na tą zwykłą widzę, że łatwiej się dostać. Czyli w przypadku słabej matematyki lepiej iść na stosowaną? Bo gdzieś czytałem, że Fizyka tam jest dosyć kosmiczna, a z fizyki jestem całkowicie słaby bo nie mieliśmy jej praktycznie w Technikum z racji tego, że nauczycielka nas niczego nie nauczyła i wszyscy olewali ten przedmiot. Jednakże języki programowania nie są dla mnie straszne, więc myślę, że bym sobie poradził. Poza tym czytałem na stronie UMK, że 1 rok na obu kierunkach jest identyczny i jest to ostatnia szansa na przeniesienie się.

byku_guzio
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Imho nie ma co się za bardzo przejmować tym, że w lo/tech fizyka była na żałosnym poziomie. Na uczelniach i tak przeważnie wygląda to w ten sposób, że trzeba zapomnieć co się wcześniej człowiek nauczył, na studiach fizyka to całkiem inna bajka.
Ot takie moje doświadczenie z krótką przygodą na AGH ;)

tomkiewicz
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1193
0

To ja skorzystam z tematu i trochę reklamą sypnę :]. Zapraszam do nas na Instytut Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego.

Co mamy fajnego:

  • całkowicie wybieralny plan już od pierwszego semestru, niemal dowolny wybór zestawu przedmiotów (nieliczne obowiązki)
  • jak ktoś nie może spać na myśl o tytule naukowym/zawodowym, to ma do wyboru zrobienie u nas licencjatu albo inżyniera (na inż dodatkowe kilka obowiązków)
  • mnóstwo przedmiotów bardzo teoretycznych i bardzo praktycznych, do wyboru
  • z tych praktycznych: dużo kursów (m.in: programowanie smartfonów, programowanie kart graficznych z CUDA, programowanie funkcyjne), akademia cisco (nudnawe, ale są certyfikaty), programowanie mikrokontrolerów (na tym jeszcze nie byłem)
  • studia zamawiane (1000zł/mc dla większości studentów)
  • nie znam nikogo od nas, kto by narzekał na pracę, nawet wśród tych, którzy nie dostali się z licencjackich na magisterskie ;]
  • jak ktoś nie potrafi myśleć abstrakcyjnie (niekoniecznie chodzi o naukę o rachunkach z liceum, zwaną matematyką), to co prawda pewnie wyleci po paru semestrach, ale nauczy się tyle (pod warunkiem nie bycia leniem), że pracę dostanie od ręki
  • na przedmiotach robimy rzeczy, którymi można zabłysnąć przed żółtodziobami: własny kompilator (na pierwszym roku), raytracer, zdobywamy wiedzę typu: dlaczego niektórych rzeczy nie da się policzyć na komputerze, a niektóre policzyć trudno, dlaczego szyfrowanie jest bezpieczne i kiedy nie jest
  • PKA wystawiła nam ocenę wyróżniającą: http://www.pka.edu.pl/wyroznienia/inf_uwr_2011.pdf - aktualnie taką ocenę ma 7 kierunków Informatyka w Polsce

Tutaj można sobie pooglądać listę przedmiotów: https://zapisy.ii.uni.wroc.pl/s/. Proszę się nie zrażać wyglądem systemu zapisów, ma już 10 lat, właśnie budujemy nowy ;].

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Szkoda, że mam tak daleko :)

VarrComodoo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Bk
  • Postów: 480
0

Witam

Czy możecie coś powiedzieć na temat tych studiów podyplomowych? Ktoś może kończył, zna kogoś kto kończył, albo coś słyszał?

Politechnika Białostocka
**Informatyka **
podyplomowe - Technologie Internetowe

http://www.wi.pb.edu.pl/studia_podyplomowe/spti/

Po studiach jestem już 7 lat, inżynierskie na elektrycznym na PB, w zawdzie nigdy nie pracowałem. Teraz chce się troche "prze/dokwalifikować". Mam cel żeby nauczyć się tworzyć małe i średnie projekty wykorzystujące C#, .NET, ASP.NET i bazy danych w MSSQL. Pytanie czy nie porywam się z motyką na słońce chcąc iść na tą podyplomówkę? Cholernie mało wiem, o sieciach, o bazach danych o programowaniu w ogóle - ale chce się nauczyć - widze, że siedząc w domu nad tym sam zatykam się na rzeczach które podejrzewam, koleś znający się na rzeczy potrafiłby wyjaśnić w paru słowach.

Czy na tego typu podyplomówce jest możliwość przynajmniej zdobyć podstawy, zdobyć wiedze skąd, czego i jak się uczyć? Idą tam ludzie z wykształceniem informatycznym z solidnymi podstawami i ten kierunek jest dla nich rozwinięciem ich dotychczasowej wiedzy czy może idą tam ludzie uczyć się od zera?

LA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

studia zamawiane (1000zł/mc dla większości studentów)

Moim zdaniem to właśnie minus :

  1. Idzie dużo osób, bo kierunek zamawiany - rodzice kasy nie chcieli dać, na piwo potrzeba, itp, przez co zajmują miejsca wielu zdolnym osobom.
  2. Durny pomysł - wspieranie zasranych studentów kasą, a kibili w mieście brakuje i ludzie szczają pod mury, brakuje często pomocy dla niepełnosprawnych i jeszcze wiele innych rzeczy na które można lepiej poświęcić pieniądze.
tomkiewicz
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1193
0
somekind napisał(a)

Studia podyplomowe są bardziej konkretne i specjalistyczne, wiedza na nich zdobyta jest bardziej przydatna w praktyce.

Zbyt ogólne stwierdzenie, krzywdzące wiele programów studiów licencjackich i niesłusznie wynoszące wiele programów studiów podyplomowych.

U nas można sobie samemu zrobić takie studia "podyplomowe" - właśnie dzięki całkowitej wybieralności przedmiotów. Na pierwszym semestrze wystarczy zdać analizę matematyczną (trochę całek, rachunki - łatwizna), żeby nie wylecieć po pierwszej sesji - to nam daje dwa semestry darmowych studiów na dobrym poziomie. Jeżeli ktoś ma ochotę, to weźmie sobie same "praktyczne, konkretne i specjalistyczne" przedmioty. Obejrzałem link od Varrana (zakładka informacje) - proponowany program jest zdecydowanie uboższy, niż na odpowiadających przedmiotach u nas.

No i zdecydowanie na dobrej uczelni szybciej się nauczysz (zarówno od studentów, jak i prowadzących zajęcia), niż po omacku samemu. Również w firmie, ale tam ciężko się dostać, jak się nic nie potrafi.

Laurearel napisał(a)

studia zamawiane (1000zł/mc dla większości studentów)

Moim zdaniem to właśnie minus :

  1. Idzie dużo osób, bo kierunek zamawiany - (...) zajmują miejsca wielu zdolnym osobom.

Miejsc jest dużo, wszyscy zdolni się dostaną. A ci "nie-zdolni", to znaczy nie nadający się do studiowania (czytaj: ekstremalnie leniwi) i tak wylecą po drugiej sesji (na pierwszej wystarczy, jak już wspomniałem, mieć zaliczony jeden łatwy obowiązek)

Laurearel napisał(a)
  1. Durny pomysł - wspieranie zasranych studentów kasą, a kibili w mieście brakuje (...)

Dyskusja jest o wyborze uczelni, a nie sposobach dysponowania pieniędzmi publicznymi. Z perspektywy kandydata to nie jest durny pomysł ;]. A pieniądze są prosto z Unii Europejskiej, miasto ani grosza na tym nie traci. Jak się komuś nie podoba dojenie ich z kasy, to pretensje do Brukseli, za zatwierdzenie projektu, nie do uczelni.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
tomkiewicz napisał(a)

Zbyt ogólne stwierdzenie, krzywdzące wiele programów studiów licencjackich i niesłusznie wynoszące wiele programów studiów podyplomowych.

W stwierdzeniu o zdobyciu przydatnej w praktyce wiedzy chodziło mi o to, że na studiach podyplomowych nie ma przedmiotów teoretycznych i naukowych. Jest konkretna specjalizacja i przedmioty są do niej dobrane. To studia dla kogoś, kto chce zdobyć większą wiedzę przydatną w pracy, takiej osobie nie jest potrzebna algebra ani analiza, po prostu nie ma na to czasu.

LA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Miejsc jest dużo, wszyscy zdolni się dostaną. A ci "nie-zdolni", to znaczy nie nadający się do studiowania (czytaj: ekstremalnie leniwi) i tak wylecą po drugiej sesji (na pierwszej wystarczy, jak już wspomniałem, mieć zaliczony jeden łatwy obowiązek)

Sugerujesz że każdy się dostanie jeżeli tylko złoży papiery ?
Bo chyba nie masz na myśli oceniania czy ktoś jest zdolny na podstawie jakiejś durnej matury ; )

Dyskusja jest o wyborze uczelni, a nie sposobach dysponowania pieniędzmi publicznymi. Z perspektywy kandydata to nie jest durny pomysł ;]. A pieniądze są prosto z Unii Europejskiej, miasto ani grosza na tym nie traci. Jak się komuś nie podoba dojenie ich z kasy, to pretensje do Brukseli, za zatwierdzenie projektu, nie do uczelni.

Po pierwsze jest to kwestia wyrzucania kasy w błoto przez Polskę czy tam UE, pod pretekstem studiów - a że to dla wielu rzecz święta, to tematu nie ruszysz. Niemniej, skoro podajesz taki argument, to nie widzę powodów by nie dyskutować na ten temat. Widzisz to jest problem, a Ciebie skrytykowałem za wyrażenie tego jako zaleta przyjścia na Twoją uczelnię. Pochwal się może jakie sukcesy po za nic nie wartymi konkursami akademickimi ma Twoja uczelnia. Patenty? Ważne projekty? No śmiało ; )

A kandydat jak chce mieć kasę, to niech idzie do pracy. Studia są od kształcenia, finansować to można wykładowców (swoją drogą ta kasa mogłaby pójść na ściągnięcie specjalistów a nie wypychanie etatów niekompetentnej kadry) .
Dofinanasowania to zwykły populizm.

BZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 9
0

@Laurearel
matura wcale nie jest taka durna. Dostajesz materiał, określony czas na jego nauczenie, który sam sobie rozplanujesz ( możesz 3 lata, możesz miesiąc przed maturą) i jeszcze bada Twoją odporność na stres. Jest obiektywnym sposobem badania wiedzy. Oczywiście, że dla części osób może być to krzywdzące, aczkolwiek inne sposoby rekrutacji są mniej obiektywne. Inna sprawa, że można ten proceder udoskonalić, ale zmieniać na inny.
Testy na uczelnie? Co jeśli uczelnia jest na drugim końcu Polski, a w tym samym dniu mam test na innej uczelni? Dochodzi możliwości korupcji, różnice w materiale.
Oceny ze świadectwa? nauczyciel Cię nie lubi, bo jest gorszy od Ciebie - przekreślone studia?

Taka standaryzacja nauczania pod postacią matur się sprawdza dla większości. O to w końcu w tym chodzi, chcemy dawać wszystkim szansę, a nie szukać po omacku jednostek zdolnych i genialnych. Jak pokazuje zresztą historia szkoła nie stanowi dla nich przeszkody, np: A. Einstein, albo Fermat, który był samoukiem, a twierdzenia wyprowadzał na marginesie książek. Jednak w naszych czasach ludziom zdolnym daje się szansę. Skoro są zdolni, to raczej poradzą sobie z maturami stworzonymi dla ogółu. Jednak dla tych, którzy myślą niestandardowo, są geniuszami mamy olimpiady, które za finał dają 100% z określonej matury, a często nawet wjazd na uczelnie, nie mowiąc o laureacie.

Za granicą to wszystko poszło jeszcze bardziej naprzód, w USA są testy SAT, których wszystkie wyniki są brane na studia. Na MIT trzeba mieć tak samo z 80% z 'critical thinking' co może nic nie mieć wspólnego z kierunkiem.

definicja* zdolny* :
(1.1) taki, który jest w stanie wykonać określoną czynność
(1.2) taki, który ma talent, zdolności; jest uzdolniony

Trzeba sobie więc odpowiedzieć na pytanie w czym się jest zdolnym, jeśli ktoś uważa siebie za osobę zdolną. Według mnie Laurearel mylisz pojęcie pasji i osoby zdolnej. Ktoś zdolny idąc na uniwerek może nie mieć pojęcia co czeka go na informatyce, a mimo to uda mu się osiągnąć więcej od kogoś, kto już ma taką wiedzę. przykład: Srinivasa Ramanujan. Natomiast jeśli ktoś się pasjonuje daną tematyką, to może od razu zacząć pracować, albo uczęszczać na dane kursy zawodowe. Jest to typ myślenia zazdrośnika, który można zauważyć nawet na youtubie w komentarzach: *" thumbs up jeśli znaliscie ten bit przed jakimś filmem. " *Skoro poznałem ją oglądając film, to znaczy że mniej mi się podoba? -.-'

Cały ten wywód można poprzeć przykładem "z życia wziętym". Największe banki świata biorą ludzi z najlepszych uczelni na świecie, często nie zwracając uwagi na kierunek. Dlaczego ? Jeśli ktoś się dostał na Caltech i studiuje fizykę mając same A i wyróżnienia, to sama determinacja wystarczy, aby był dobrym pracownikiem, bo już udowodnił, że jest zdolny swoimi studiami. Determinację zaś pokazał tym, że stara się o tą pracę. Może ktoś to uznać za durny proceder, ale się sprawdza. Organizują internshipy wakacyjne za wielkie pieniądze, jeszcze płacą stażystom. Ale część z nich wróci i to zwróci koszta i da przychody.

Jeśli ktoś ma lepszy pomysł na sprawdzanie wiedzy i dobieranie ludzi na studia, to rad będę go usłyszeć :P

JS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 417
0

Muszę tu dodać, że od następnego roku znowu ma powrócić egzamin na studia (obecnie, żeby coś takiego zrobić trzeba specjalną zgodę dostawać itd.).

Tyle, że nie będzie to na takiej zasadzie jak kiedyś, ponieważ będzie to egzamin z wiadomości, których nie sprawdzała matura (lub odrębne dziedziny, które matura sprawdzała mniej dokładnie).

News był tutaj: http://www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3906&Itemid=560 , ale nie wiem czy to weszło w życie (ale skoro ta ustawa o szkolnictwie weszła, to ten zapis pewnie też).

LA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

matura wcale nie jest taka durna. Dostajesz materiał, określony czas na jego nauczenie, który sam sobie rozplanujesz ( możesz 3 lata, możesz miesiąc przed maturą) i jeszcze bada Twoją odporność na stres. Jest obiektywnym sposobem badania wiedzy. Oczywiście, że dla części osób może być to krzywdzące, aczkolwiek inne sposoby rekrutacji są mniej obiektywne. Inna sprawa, że można ten proceder udoskonalić, ale zmieniać na inny.

No i co z tego, skoro jest to materiał do nauczenia się, a nie do zrozumienia? Stres ? Wolne żarty, lepiej sobie olać niż przejmować się czymś takim. Najlepszym sposobem rekrutacji jest zwyczajnie w świecie egzamin wstępny - z algorytmiki i matematyki. I voila, mamy roczniki jak należy.

Testy na uczelnie? Co jeśli uczelnia jest na drugim końcu Polski, a w tym samym dniu mam test na innej uczelni? Dochodzi możliwości korupcji, różnice w materiale.
Oceny ze świadectwa? nauczyciel Cię nie lubi, bo jest gorszy od Ciebie - przekreślone studia?

Ale pieprzysz, to problem kandydata, co, to już we wszystkim za rączkę go trzeba prowadzić ?! Korupcje ? No i co z tego, uczelnie powinny inwestować w kadrę naukową, reszta to dodatek dający kasę do budżetu. Różnica materiału? Przecież nie żyjemy w komuniźmie, uczelnie same powinny dyktować warunki i różnice są bardzo dobre, bo pozwalają im na lepszą selekcję.

Taka standaryzacja nauczania pod postacią matur się sprawdza dla większości. O to w końcu w tym chodzi, chcemy dawać wszystkim szansę, a nie szukać po omacku jednostek zdolnych i genialnych. Jak pokazuje zresztą historia szkoła nie stanowi dla nich przeszkody, np: A. Einstein, albo Fermat, który był samoukiem, a twierdzenia wyprowadzał na marginesie książek. Jednak w naszych czasach ludziom zdolnym daje się szansę. Skoro są zdolni, to raczej poradzą sobie z maturami stworzonymi dla ogółu. Jednak dla tych, którzy myślą niestandardowo, są geniuszami mamy olimpiady, które za finał dają 100% z określonej matury, a często nawet wjazd na uczelnie, nie mowiąc o laureacie.

To co piszesz to zwykły komunizm, uświadom to sobie. W ogóle gdzie porównanie do Einsteina, chłopie.

Trzeba sobie więc odpowiedzieć na pytanie w czym się jest zdolnym, jeśli ktoś uważa siebie za osobę zdolną. Według mnie Laurearel mylisz pojęcie pasji i osoby zdolnej. Ktoś zdolny idąc na uniwerek może nie mieć pojęcia co czeka go na informatyce, a mimo to uda mu się osiągnąć więcej od kogoś, kto już ma taką wiedzę. przykład: Srinivasa Ramanujan. Natomiast jeśli ktoś się pasjonuje daną tematyką, to może od razu zacząć pracować, albo uczęszczać na dane kursy zawodowe. Jest to typ myślenia zazdrośnika, który można zauważyć nawet na youtubie w komentarzach: " thumbs up jeśli znaliscie ten bit przed jakimś filmem. " Skoro poznałem ją oglądając film, to znaczy że mniej mi się podoba? -.-'

Nie, nie mylę, po prostu uważam za debilne stawianie zdolności przy studiowaniu. Znam nie jedną zdolną osobę bez wyższego wykształcenia - zazwyczaj po dobrych technikach, z pomysłami na życie, i tabun z wyższym i studentami. Gdzie tu logika?
A co do pasji - ja uważam to za podstawę do rozwoju. Człowiek bez pasji to człowiek pusty.

Cały ten wywód można poprzeć przykładem "z życia wziętym". Największe banki świata biorą ludzi z najlepszych uczelni na świecie, często nie zwracając uwagi na kierunek. Dlaczego ? Jeśli ktoś się dostał na Caltech i studiuje fizykę mając same A i wyróżnienia, to sama determinacja wystarczy, aby był dobrym pracownikiem, bo już udowodnił, że jest zdolny swoimi studiami. Determinację zaś pokazał tym, że stara się o tą pracę. Może ktoś to uznać za durny proceder, ale się sprawdza. Organizują internshipy wakacyjne za wielkie pieniądze, jeszcze płacą stażystom. Ale część z nich wróci i to zwróci koszta i da przychody.

Nie każdy chce pracować w koropracji. Można lepiej życie zagospodarować, nawet kosztem bardziej ryzykownej pozycji i mniejszej kasy.

Pytanie zasadnicze do Ciebie, na miejscu pracodawcy kogo byś wybrał : pasjonata, z niezłym porfolio, podchodzącym z entuzjazmem, bez wyższego wykształcenia, czy absolwenta dobrej uczelni, o którym po za papierem nic nie wiesz (zakładając że mają podobne doświadczenie - małe albo zerowe) ?

Co do testów rekrutacyjnych - bardzo dobra decyzja, swoją drogą dobrze świadczy o uczelni jak będą takie robić, najlepiej kilka.

BZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 9
0

@Laurearel

No i co z tego, skoro jest to materiał do nauczenia się, a nie do zrozumienia? Stres ? Wolne żarty, lepiej sobie olać niż przejmować się czymś takim. Najlepszym sposobem rekrutacji jest zwyczajnie w świecie egzamin wstępny - z algorytmiki i matematyki. I voila, mamy roczniki jak należy.

Materiał nie do zrozumienia tylko do nauczenia? Znam osoby, które rozwiązywały zadania maturalne z matematyki w 3 gimnazjum na podstawie samych tablic i oleju w głowie.
Czym będzie się różnił egzamin z matematyki od matury z matematyki? Tym, że ułoży go znajomy wykładowca?
Może tym, że zadania będą niestandardowe, dla osób zdolnych, "na myślenie" tak ? Właśnie po to są olimpiady. Olimpiada Informatyczna powinna się nazywać Olimpiadą Algorytmiczną. Jeśli jesteś naprawdę dobry, to finalista jednej z olimpiad: Matematycznej lub Informatycznej wystarczy, żeby się wszędzie dostać. Jeśli ktoś nie ogarnia matury i olimpiad, to nazywanie siebie osobą zdolną mija się z celem.
Nawet teraz uczelnie mają możliwość organizowania takich testów pod nazwą konkursów o indeks, przykładem jest Olimpiada o Diamentowy Indeks AGH, gdzie materiał jest poszerzony.

Ale pieprzysz, to problem kandydata, co, to już we wszystkim za rączkę go trzeba prowadzić ?! Korupcje ? No i co z tego, uczelnie powinny inwestować w kadrę naukową, reszta to dodatek dający kasę do budżetu. Różnica materiału? Przecież nie żyjemy w komuniźmie, uczelnie same powinny dyktować warunki i różnice są bardzo dobre, bo pozwalają im na lepszą selekcję.

Ty pieprzysz. Co z osobami, które są naprawdę zdolne, a nie śpią na kasie? Pracują w wakacje? Jedna uczelnia, jedna kadra naukowa, znajomości, znasz zadania, obędzie się nawet bez koperty.

To co piszesz to zwykły komunizm, uświadom to sobie. W ogóle gdzie porównanie do Einsteina, chłopie.

Nazwanie statystyki i prawdopodobieństwa wyłonienia większości ludzi zdolnych mogących zmienić coś nazywasz komunizmem? O czym Ty mówisz ? W komunizmie zabija się indywidualności, a nie ich nagradza.

Nie, nie mylę, po prostu uważam za debilne stawianie zdolności przy studiowaniu. Znam nie jedną zdolną osobę bez wyższego wykształcenia - zazwyczaj po dobrych technikach, z pomysłami na życie, i tabun z wyższym i studentami. Gdzie tu logika?
A co do pasji - ja uważam to za podstawę do rozwoju. Człowiek bez pasji to człowiek pusty.

Pytanie zasadnicze do Ciebie, na miejscu pracodawcy kogo byś wybrał : pasjonata, z niezłym porfolio, podchodzącym z entuzjazmem, bez wyższego wykształcenia, czy absolwenta dobrej uczelni, o którym po za papierem nic nie wiesz (zakładając że mają podobne doświadczenie - małe albo zerowe) ?

Praca to nie studia, jak już było wyżej powiedziane: chcesz pracować, to idź na kursy zawodowe albo do technikum informatycznego. Przez 4 lata masz dużo czasu na samokształcenie, potem zdobywasz certyfikat i idziesz robić. Studia nie powinny być dla wszystkich, a zwłaszcza nie dla tych, którzy nie rozumieją ich idei.

Nie będę prowadził tej samej dyskusji drugi raz, każdy kto staje przed podobnym dylematem ma do dyspozycji jeszcze ten temat z innego forum:
link:
http://www.matematyka.pl/199275.htm

A takie uczelnie istnieją w ogóle ?! ; )

No dobra, może MIT, może jeszcze ewentualnie Stanford i Harvard. Nawet Oxford i Cambridge z tego co czytałem są przereklamowane, i tak jak np. polski UJ świecą bardziej historią, niż poziomem ; )

Jeśli naprawdę masz takie opinie o Oxford i Cambridge, gdzie wykładają ludzie, którzy tworzyli tą naukę ( np. Hawking ), laureaci nagrody Nobla, kształcący przyszłych noblistów to miałeś niesamowitego pecha, trafiając tylko i wyłącznie na opinię hejterów, którzy sobie tam nie poradzili bądź nie dostali, albo jesteś niesamowicie ograniczony.
eot z mojej strony

LA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Materiał nie do zrozumienia tylko do nauczenia? Znam osoby, które rozwiązywały zadania maturalne z matematyki w 3 gimnazjum na podstawie samych tablic i oleju w głowie.

Ja w całym Twoim poście widzę typowy bełkot akademicki, wybacz z czymś takim dyskutować nie zamierzam ze względu na mój cenny czas.

Może tym, że zadania będą niestandardowe, dla osób zdolnych, "na myślenie" tak ?

Tym, oraz fakt, że za tym może iść rozszerzenie zakresu po za licealny, do którego kandydat będzie się musiał samodzielnie przygotować - a to już jakiś wyznacznik jest.

Właśnie po to są olimpiady. Olimpiada Informatyczna powinna się nazywać Olimpiadą Algorytmiczną

Okey, ale nie każdy chce się bawić w szkolne konkursy. OI jest już jakimś wyznacznikiem, ale zobacz np. maturę z informatyki - porażka totalna.

Ty pieprzysz. Co z osobami, które są naprawdę zdolne, a nie śpią na kasie? Pracują w wakacje? Jedna uczelnia, jedna kadra naukowa, znajomości, znasz zadania, obędzie się nawet bez koperty.

No i co z tego? To ich problem. Jak są zdolne, to szybko powinny umieć kasę wykombinować. Nikt im pracować nie każe. No i obędzie, ale to już problem uczelni jest.

Nazwanie statystyki i prawdopodobieństwa wyłonienia większości ludzi zdolnych mogących zmienić coś nazywasz komunizmem? O czym Ty mówisz ? W komunizmie zabija się indywidualności, a nie ich nagradza.

W tym momencie właśnie do reszty mnie uświadomiłeś, że polski system edukacji dąży albo już nawet jest bardziej komunistyczny, niż był w czasach komunistycznych.

Jeśli naprawdę masz takie opinie o Oxford i Cambridge, gdzie wykładają ludzie, którzy tworzyli tą naukę ( np. Hawking ), laureaci nagrody Nobla, kształcący przyszłych noblistów to miałeś niesamowitego pecha, trafiając tylko i wyłącznie na opinię hejterów, którzy sobie tam nie poradzili bądź nie dostali, albo jesteś niesamowicie ograniczony.

Gdzie porównanie Hawkinga do przeciętnego studenta ?! Znowu akademicki bełkot z Twojej strony, szkoda na niego czasu.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
Laurearel napisał(a)

Najlepszym sposobem rekrutacji jest zwyczajnie w świecie egzamin wstępny - z algorytmiki i matematyki.

Egzaminów z algorytmiki na studia nigdy nie było.
W ten sposób wiele, także zdolnych, osób nie miałoby szans się dostać na studia.

Tym, oraz fakt, że za tym może iść rozszerzenie zakresu po za licealny, do którego kandydat będzie się musiał samodzielnie przygotować - a to już jakiś wyznacznik jest.

I znowu - w ten sposób wiele, także zdolnych, osób nie miałoby szans się dostać na studia.

Jak są zdolne, to szybko powinny umieć kasę wykombinować.

Tylko w Polsce zdolny == kombinator (i jeszcze złodziej zapewne). W cywilizowanym świecie rozgranicza się te pojęcia. Z taką mentalnością bliżej nam do buszu niż cywilizacji.

Nawet jeśli ktoś jest geniuszem, to nie znaczy że będzie bogaty.

LA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Egzaminów z algorytmiki na studia nigdy nie było.
W ten sposób wiele, także zdolnych, osób nie miałoby szans się dostać na studia.

Ale zdolni pasjonaci nie powinni mieć większych problemów.
Ktoś kto jest zdolny, jest w stanie się nauczyć tak ważnej rzeczy jaką jest algorytmika, a jak nie jest lub mu się nie chce, to studia nie są dla niego.

Tylko w Polsce zdolny == kombinator (i jeszcze złodziej zapewne). W cywilizowanym świecie rozgranicza się te pojęcia. Z taką mentalnością bliżej nam do buszu niż cywilizacji.

Ludzie to zwykłe zwierzęta, co prawda inteligentniejsze od innych. Umiesz kombinować, masz instynkt do tego, to coś osiągasz. Kwestia interpretacji, Ty uważasz że to złe, ja że normalne.

Nawet jeśli ktoś jest geniuszem, to nie znaczy że będzie bogaty.

Biedakowi zostaje pozostać na uczelni ; (

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
Laurearel napisał(a)

Ktoś kto jest zdolny, jest w stanie się nauczyć tak ważnej rzeczy jaką jest algorytmika, a jak nie jest lub mu się nie chce, to studia nie są dla niego.

Nie chodzi mi o to, czy jest w stanie, ale o to, że np. nie uczył się tego wcześniej (przed studiami). Tacy ludzie nie powinni mieć wstępu na studia?

Ty uważasz że to złe, ja że normalne.

Jestem po prostu człowiekiem uczciwym, który jeśli chce coś mieć, to pracuje, a nie kombinuje. PRL się skończył, mentalność u wielu została.

Biedakowi zostaje pozostać na uczelni ; (

Nie zrozumiałeś... Czy Einstein był bogaty?

JS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 417
0

Egzaminów z algorytmiki na studia nigdy nie było.
W ten sposób wiele, także zdolnych, osób nie miałoby szans się dostać na studia.

Jak już wcześniej napisałem od roku 2012/2013 najprawdopodobniej będzie mogło takie coś być (dla mnie to właściwie zaleta, dla osób, które uczyły się tylko w zakresie szkolnym lub, co gorsza dla tych osób, gdy poszli na informatykę nie mając o niej pojęcia, jest to na pewno zła wiadomość).

Mimo to równie dobrze będzie mógł być egzamin z analizy, znajomości ogólnego programowania (nie języka, tylko zasad), logiki, rachunku prawdopodobieństwa, oraz z wielu innych dziedzin, przy czym nie wiem czy jeżeli te egzaminy będą, to czy będą tylko z zakresu szkolnego. Niby mało osób potrafiło by odpowiedzieć na takie przykładowe, wcale nie trudne, ale za to wyraźnie wychodzące poza zakres szkolny pytanie: co oznacza, że f(n)=O(n). Mimo to pomogłoby to w jakiś sposób wskazać kandydatów, którzy już mają jakieś obeznanie.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0

Rozumiem sens testu na studia z matematyki albo fizyki, tak jak było za moich czasów. Nie ma przecież sensu, żeby na informatykę szedł ktoś, kto zna język polski i historię, a matematyki ani trochę.
Nie widzę sensu, żeby ktoś, kto chciał iść na informatykę musiał się przed studiami zajmować algorytmami czy startować w OI.
Poza tym, gdyby zrobić testy z algorytmiki na informatykę, to na budownictwo należałoby zrobić testy z wytrzymałości materiałów budowlanych, na energetykę z konstrukcji linii wysokiego napięcia, a na mechanikę z budowy silników okrętowych. Ma to sens?

JS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 417
0

Poza tym, gdyby zrobić testy z algorytmiki na informatykę, to na budownictwo należałoby zrobić testy z wytrzymałości materiałów budowlanych, na energetykę z konstrukcji linii wysokiego napięcia, a na mechanikę z budowy silników okrętowych. Ma to sens?

Trochę przesadzasz - algorytmika w szczególności elementarna nie jest aż tak odległa od szkoły średniej.
Na informatyce jest trochę algorytmiki - wystarczy zobaczyć np. książkę "Algorytmy" M. M. Sysło, która jest pisana pod szkołę średnią, a na końcu są problemy, których nie ma na lekcjach, ani nawet w książce, ale przy odrobinie myślenia da się je wyprowadzić.
Według mnie problemy na tym poziomie (nie było ich w szkole średniej, ale można je wyprowadzić na podstawie znajomości algorytmów maturalnych, trzeba tylko trochę pomyśleć) mogłyby być w rekrutacji na studia, bo nie byłyby krzywdzące dla osób, które nie uczyły się algorytmiki same, a sprawdzałyby myślenie algorytmiczne.

Nie widzę sensu, żeby ktoś, kto chciał iść na informatykę musiał się przed studiami zajmować algorytmami czy startować w OI.

Musieć może nie musi, ale takie startowanie w OI (tak jak zresztą OM) na pewno pomaga w nieszablonowym myśleniu. Zresztą OI to pierwszy krok dla osób, które chcą później brać udział w konkursach akademickich algorytmicznych typu ACM ICPC, czy TopCoder i dlatego OI jest dla osób jednocześnie zdolnych i mających dużo samozaparcia do nauki.
Przesadzasz trochę z OI, bo znajomość algorytmiki na poziomie przewyższającym maturalny, a umiejętność rozwiązywania zadań z OI, to jednak dwie różne rzeczy.

Poza tym nie pisałem, że tak musi być według mnie, a że tak może być i to od tego roku, kiedy to ja pójdę na studia, więc właściwie by mi to odpowiadało, ale nie jest to dla mnie nic szczególnie ważnego.

LA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Nie chodzi mi o to, czy jest w stanie, ale o to, że np. nie uczył się tego wcześniej (przed studiami). Tacy ludzie nie powinni mieć wstępu na studia?

Ja widzę problem gdzie indziej - zobacz ile ludzi którzy idą na studia nie potrafią sobie poradzić z prostymi algorytmami a jakoś ciągną do przodu kując i zaliczająć, uczelnia ma z nich kasę. Egzamin taki rozwiązauje problem w jakimś stopniu i raczej nie ma co liczyć, że będą przecieki - może dla paru osób, inaczej byłby skandal na cały kraj.

Jestem po prostu człowiekiem uczciwym, który jeśli chce coś mieć, to pracuje, a nie kombinuje. PRL się skończył, mentalność u wielu została.

Wiesz, ja też. Ale prędzej czy później możesz trafić kogoś, kto na Twojej uczciwości będzie chciał żerować, nie widzę nic złego w uczciwym kombinowaniu i używaniu sprytu, analogia do zwierząt nie jest przypadkowa - w ten sposób jesteś w stanie przetrwać.

Widzę zasadnicze zalety egzaminów - zmuszą do realnego kombinowania jak zdobyć w danym czasie daną wiedzę którą można skutecznie wykorzystać. Eliminuje się w ten sposób płotki, które idą dla papieru, dla imprez czy innego powodu, a nie dla rozwoju. Prowadzenie za rączkę nie jest dobre i po za dobrym sposobem selekcji w ten sposób kandydat dostaje potrzebny mu zimny prysznic na dzień dobry.

Poza tym, gdyby zrobić testy z algorytmiki na informatykę, to na budownictwo należałoby zrobić testy z wytrzymałości materiałów budowlanych, na energetykę z konstrukcji linii wysokiego napięcia, a na mechanikę z budowy silników okrętowych. Ma to sens?

Ale po co zaraz z wydymy? Egzamin z podstaw rysunku technicznego w zupełności wystarczy. Z mechaniki podobnie. Z energetyki nie wiem, ale to też pewnie byłyby jakieś elementarne rzeczy.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.