Jak zwykle Twoje umiejętności jako rozmówcy sprowadzają się do stosowania inwektyw, argumentów ad personam, wyprowadzania założeń na temat rzekomych braków intelektualnych rozmówcy i przedstawiania ich jako faktów.
Gdyby to była dyskusja o oraniu pola, idąc tą analogią byłbyś na poziomie "chleb bierze się ze sklepu a kto mówi inaczej ten debil" gdy tylko ktoś napomknie, że sam się w tym sklepie nie pojawił.
Popracuj nad czymś, gdzie trzeba projekt utrzymywać przez dłuższy czas, uwzględnić wymagania funkcjonalne i niefunkcjonalne, trzymać się ograniczeń projektowych, biznesowych, prawnych, technologicznych.
Stawiasz się w roli eksperta choć sam przyznajesz, że trzaskasz zlecenia na akord. Zleciłeś agentowi napisanie aplikacji do przetwarzania obrazu / wideo z gotowych bibliotek i przez osmozę posiadłeś kompetencje pozwalające Ci oceniać kompetencje i wiedzę ludzi, których nigdy nie spotkałeś.
Nawet nie potrafisz wyjść z argumentacją poza "AI zrobił" i obrażanie rozmówców. "AI zrobił", a traktor sam jeździ, w dodatku robi głośne "pyr pyr". Do tego sam wiedział jak zaorać, i zaorał.