Przez trzy lata gość w ramach eksperymentu rekrutował sie na różne stanowiska.
Skończy się książką "Idiotkrutacja — czyli o patologii HR w Polsce i jak (nie) rekrutować się na stanowiska", która jeszcze nie jest wydana (więc nie am co googlować).
Grzegorz odkrył techniki rekruterów. Dzięki temu dostał ofertę na stanowisko dyrektorskie - Wiadomości
Szybko odkryłem, że pierwszą linią obrony rekruterów jest system ATS (Applicant Tracking System). To taki współczesny Cerber. To on, na podstawie słów kluczowych, decyduje, czy dokument trafi na biurko rekrutera, czy zostanie odrzucony. Kiedy zacząłem pisać CV "pod system", używając ogólników i tzw. buzzwordów zamiast konkretnych wartości, zacząłem przechodzić dalej.
A gdy dostawał pan się do kolejnego etapu — rozmowy, było lepiej?
Było jeszcze gorzej. Bardzo często osoba bez merytorycznych kompetencji sprawdza, czy doświadczony specjalista nadaje się do zespołu. Rekruterzy często nie wchodzą w technikalia, bo ich po prostu nie rozumieją — operują na poziomie słów kluczowych. Doszło do tego, że im bardziej chciałem zagłębić się w kwestie merytoryczne, tym mniejsze było zainteresowanie.
Od czasu do czasu zajmuję się rekrutacją. I z mojej perspektywy wygląda to zupełnie inaczej, ale może u mojego pracodawcy wygląda to inaczej niż u innych.