@LukeJL napisał to chwilę wcześniej, więc jedynie mogę mu przyznać rację - dla mnie podstawowa rzecz, która ma znaczenie przy ocenie, na ile recenzja jest wiarygodna to opinia (i ogólna ocena) osoby recenzję wykonującą. Mam kilka osób (głównie to są dziennikarze motoryzacyjni) które oglądam i z którymi się zgadzam. Jeśli typa kojarzę i wiem, że gada z sensem, to prędzej mu uwierzę, niż jakiemuś losowemu (nawet jeśli ma dziesiątki milionów wyświetleń).
Ważne jest zadeklarowanie wprost że recenzja jest niezależna, nie jest opłacona, nie jest autoryzowana przez producenta/dystrybutora. Zawsze dobrym objawem jest gdy testowany sprzęt został pozyskany w jakiś alternatywny sposób, a nie jako prezent/wypożyczenie od producenta - wtedy (nawet nieświadomie) testujący ma większą swobodę, nie czuje obawy że jak za bardzo będzie krytykować to więcej już na testy nie zaproszą. Idealnie jeśli dana osoba sama to coś kupiła - wtedy jest bardziej obiektywna, bo czuje że to jej własna kasa, także jeśli poczuje się oszukana/rozczarowana to raczej chętnie się podzieli swoimi spostrzeżeniami (na zasadzie wydałem na to 1500 zł a nawet nie ma regulacji jasności ekranu).
Co do samej recenzji - można/powinno się podać parę parametrów, ale tylko kilka i takich ogólnych (chyba że np. wśród nich jest coś mega wyjątkowego - np. smartfon z wysuwanym nożem ;) ) - bo jak ktoś chce to sobie sam znajdzie w necie pełno kart katalogowych tego urządzenia. Nie ma sensu czytać na filmie przez 3 minuty tego, co jest ogólnodostępne dla każdego.
Dobre jest recenzowanie porównawcze - na zasadzie urządzenia tej klasy i w tej cenie mają na ogól więcej RAM i nowszy procesor, także tutaj to jest dość słabo - nie samo stwierdzenie ze procesor jest słaby, ale wskazanie, że konkurencja robi lepiej (albo oczywiście odwrotnie - że za taką samą cenę co większość konkurencji tutaj mamy lepszy ekran itp.).
Trzeba wskazać kto i z jakiej perspektywy prowadzi test. Bo ten sam samochód może wypaść albo genialnie, albo tragicznie - zależy od tego, co i w jaki sposób sprawdzamy/kto jest grupą docelową. Inaczej ocenimy Ferrari jako samochód dla ekipy na budowę, a inaczej jako auto do śmiagania po torze. Ten sam samochód, ale inny rodzaj testu, inny odbiorca, inne założenia i całkowicie odmienny wynik. Tak samo w przypadku gadżetów - przykładowo klawiatura. Są różne mocno customizowane, w różnych kształtach, bez napisów na klawiszach itp. Dla geeka/nerda, który siedzi 18h dziennie przed czymś takim to jest super. Ale za to, jeśli szukamy klawiatury dla pani 60+ pracującej w hotelu na recepcji, raczej byśmy polecali inne urządzenia.
Bardzo istotne jest to, żeby oglądający nie czuł, że ocena nie jest subiektywna/z góry założoną tezą, zarówno na plus jak i na minus. Jeśli recenzent cały czas znajduje tylko plusy i nie widzi niczego, co by trzeba było poprawić, albo odwrotnie - wszystko krytykuje, jakby nie było niczego dobrego to mamy dwie opcje: produkt jest wyjątkowo genialny (albo skrajnie niedopracowany), ewentualnie (opcja bardziej prawdopodobna) recenzja nie jest obiektywna, tylko przedstawia z góry założoną tezę autora, przez co traci na wartości.