Czy język obcy na poziomie B2 to już za mało dla pracodawców?

Czy język obcy na poziomie B2 to już za mało dla pracodawców?
OS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 21
0

Cześć. Coraz częściej widzę oferty, w których wymagany jest język angielski na poziomie C1. Nie ukrywam, że to powyżej mojego poziomu. Nie zdałbym certyfikatu na takim poziomie.
Czy B2 to jeszcze nie ten poziom, żeby pracować w międzynarodowym korpo?

Charles_Ray
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1918
3

Generalnie chodzi o to, abyś był w stanie zdzwonić się z nie-polsko-języcznym kolegą/koleżanką, pogadać trochę o pogodzie i wakacjach, i dogadał temat, który jest celem spotkania. Czasem zdarzy się, że ktoś przyjedzie w odwiedziny - wtedy też trzeba umieć swobodnie pogadać, czasem 1:1. Nie wiem jak to się mapuje na te poziomy.

W aplikacji/CV nie wpisuj raczej B2/C1, tylko „Professional working proficiency”.

kimikini
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

zalezy od firmy/zespolu ale faktycznie zdarza sie ze trzeba c1 bo reszcie zespołu bedzie sie lepiej/latwiej/przyjemniej pracowalo z taka osoba

KE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 769
1

Powiem tak, B2 wystarczyłoby, jeśli pracowałbyś w polskim zespole, miał szefa Polaka, kadry z Polski, a po angielsku komunikował się wyłącznie tekstowo. Bo tekstowo to zawsze masz jakieś translatory, szybko sprawdzisz jakiś zwrot/słowo itp, a teraz przy AI to w ogóle bajka, bo piszesz "napisz mi to oficjalnie i ładniej" i masz.

Niestety, taka sytuacja rzadko występuje.

ZW
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 12
7

Moim zdaniem ktoś, kto wymaga poziomu CEFR C1 od kandydata, nie wie tak naprawdę, co to oznacza. B2 to poziom, który z definicji umożliwia swobodną interakcję z native speakerami tak, że nie muszą się męczyć, by cię zrozumieć. B2 to poziom który wystarcza by żyć i samodzielnie funkcjonować za granicą. Z B2 być może nie znasz pięciu określeń na tą samą rzecz i może nie zrozumiesz idiomów, gier słów czy dowcipów - to wchodzi w zakres C1-C2. Z C1 możesz czytać literaturę piękną nie zaglądając do słownika. Biorąc to pod uwagę zadałbym sobie pytanie czy ten B2 w wyżej wymienionym zakresie masz i jeśli tak to się wymaganiami na C1 nie przejmuj, bo mało kto będzie to mógł sprawdzić ;-). Podejrzewam, że te zaostrzone wymagania mogą wynikać z pewnej devaluacji poziomów znajomości języków, bo teraz każdy, kto na przykład przerobił kurs angielskiego na Duolingo będzie twierdził że ma poziom B2 a tak naprawdę to ledwo starczy na A2.

BL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 117
4

Bez przesady, od kilkunastu lat nie widzę zmiany wymagań - ciągle B2 jest w 99% wystarczający. Te C1/C2 to zazwyczaj widzimisie rekruterów.

Pyxis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

C1 to ma Polak z języka polskiego. C1 to też akcent jakiego 95% programistów lub ludzi z korpo nie ma (w tym sprawdzający HR). Z mojej obserwacji C1 osiągają ludzie, którzy poświęcili wiele miesięcy na naukę języka, wymowę, gramatykę, jakieś idiomy poprzez studia filologiczne lub dedykowane kursy. To że ktoś ogląda sobie filmy bez napisów, to nie jest C1.

ZM
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 166
2
Zwitser napisał(a):

Moim zdaniem ktoś, kto wymaga poziomu CEFR C1 od kandydata, nie wie tak naprawdę, co to oznacza. B2 to poziom, który z definicji umożliwia swobodną interakcję z native speakerami tak, że nie muszą się męczyć, by cię zrozumieć. B2 to poziom który wystarcza by żyć i samodzielnie funkcjonować za granicą.

To kończy dyskusję.

Już nie mają czego wymyślać to piszą takie pierdoły jak C1.

Jest to też trochę wypadkowa tego, że defaultowo DOSŁOWNIE KAŻDY wpisuje, że zna język B2 nawet jak od lat się nim nie posługuje i jest w stanie wydukać co najwyżej jakieś podstawowe zdania.

C1 to taka trochę odpowiedź na to.

Gwarantuję, że >90% ludzi wpisujących B2 nie zdałoby certa na B2.

Generalnie zlewam to, dopóki rekru wygląda tak, że na C1 nadal dostanę 2-3 bzdurne HRowe pytania po ang. i na tym kończy się sprawdzenie angielskiego to mam to gdzieś.

Ja już nawet kilka razy widziałem C2, czyli poziom native speakera, wykładowcy akademickiego itd.

WZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 54
1

To wynika z rynku pracodawcy... Jak przestanie aplikowac 1000 osob na 1 ogloszenie, to i poziom A1 wystarczy a firma zasponsuruje kurs jezykowy.

tefu
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 522
1
Oskarlesk napisał(a):

Cześć. Coraz częściej widzę oferty, w których wymagany jest język angielski na poziomie C1.

Ale to znaczy, że oni chcą by ktoś miał certyfikat na C1 i im pokazał czy po prostu tak napisali w ogłoszeniu. Bo jeśli to pierwsze to są poyebani. Jeśli to drugie to fake it until you make it. Nie musisz umieć na C1, masz ich tylko przekonać by uwierzyli, że umiesz na C1. Na tym polega cała ta rekrutacyjna gra. Oni Ci ściemniają, że super rozwój i super projekt a Ty ich ściemniasz, że jesteś wspaniały.

Nie ukrywam, że to powyżej mojego poziomu. Nie zdałbym certyfikatu na takim poziomie.

Z marszu pewnie byś nie zdał. To wymaga przygotowań. Nie tyle wiedza z zakresu języka obcego co wiedza z zakresu jak zdać egzamin.

Czy B2 to jeszcze nie ten poziom, żeby pracować w międzynarodowym korpo?

Widziałem ludzi pracujących w korpo, którzy tak kaleczyli angielski, że na townhall ludzie spadali z krzesła ze śmiechu lub zażenowania i pisali złośliwe komentarze na czacie.
A masz certyfikat na poziomie B2? Bo jeśli nie masz to skąd wiesz czy masz B2 czy C1 czy cokolwiek innego?

Tak jak napisał @Charles_Ray W aplikacji/CV nie wpisuj raczej B2/C1, tylko „Professional working proficiency”.
Nie pisz w CV, że masz B2 czy C1, pisz advanced, professional czy coś co wskazuje, że umiesz się dogadać. Jeśli piszesz B2 czy C1 to trochę tak jakbyś się prosił o weryfikację czy na serio na tyle umiesz. Nie tędy droga.

CZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2562
3

W praktyce wystarczy b1/a2 a dzisiaj to jeszcze chatgpt będzie za Ciebie pisał, ale jak chcesz się wyrwać z PL na zachodnią Europę to niestety potrzebujesz ładnie brzmieć na rekrutacjach (potem jak się dostaniesz to znowu możesz mówić jak chcesz, bo Polacy mają zrozumiały akcent i jesteśmy spoko w porównaniu do chińczyków czy hindusów). Niestety polscy rekruterzy wymagają "flexible" totalnie z d**y. Imo jeżeli płaci się nam stawki polskie zamiast zachodnich to powinniśmy ledwo dukać. No, ale jest jak jest. Trzeba się przenieść na zachód i tyle.

Jak pracowałem w amerykańskim dużym korpo to serio nikt nie daje o to jebania, bo i tak każdy mówi po swojemu a potem jest "could you clarify" i tyle xD. Tylko Polacy się jebią nawzajem o to.

KamilAdam
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Silesia/Marki
  • Postów: 5561
2
Oskarlesk napisał(a):

Coraz częściej widzę oferty, w których wymagany jest język angielski na poziomie C1.

Rezultat jest taki że wszyscy mówią że mają C1, nawet jak mają B1. Dlatego HRy weryfikują angielski. BTW ja tego samego dnia na rozmowie z HR od dwóch różnych kobiet usłyszałem że mam tragiczny angielski (bo pytanie nie siadło) i bardzo dobry angielski (bo pytanie siadło)

B1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 507
2
KamilAdam napisał(a):

Rezultat jest taki że wszyscy mówią że mają C1, nawet jak mają B1. Dlatego HRy weryfikują angielski. BTW ja tego samego dnia na rozmowie z HR od dwóch różnych kobiet usłyszałem że mam tragiczny angielski (bo pytanie nie siadło) i bardzo dobry angielski (bo pytanie siadło)

W moim przypadku kontraktornie prawie zawsze mówiły że ładny angielski, C1 chyba po to by mnie przepchnąć dalej, jak bezpośrednio składałem to raczej było wystarczająco, B1/B2

ZM
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 166
3

Najlepsze jaja są jak trzepią z angielskiego na rekrutacji, a potem masz 100% zespołu polskojęzycznego.

cyrk.

KamilAdam
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Silesia/Marki
  • Postów: 5561
2
znaszMientusa napisał(a):

Najlepsze jaja są jak trzepią z angielskiego na rekrutacji, a potem masz 100% zespołu polskojęzycznego.

cyrk.

to mi przypomina że ale drogo mnie odrzuciło bo nie mówię wystarczająco szybko po angielsku. po czym dodała że w tej chwili nie zatrudniają żadnego nie Polaka ale planują zatrudniać nie Polaków

Charles_Ray
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1918
1
KamilAdam napisał(a):
znaszMientusa napisał(a):

Najlepsze jaja są jak trzepią z angielskiego na rekrutacji, a potem masz 100% zespołu polskojęzycznego.

cyrk.

to mi przypomina że ale drogo mnie odrzuciło bo nie mówię wystarczająco szybko po angielsku. po czym dodała że w tej chwili nie zatrudniają żadnego nie Polaka ale planują zatrudniać nie Polaków

Ja bym na to jednak rzucił nieco inny punkt widzenia. W obecnych czasach angielski to absolutna podstawa. Raczej bym sam dla siebie wyciągnął wnioski i podszkolił język, zamiast cisnąć, że zespół i tak polskojęzyczny, że obecnie nie zatrudniają itp itd. Ja już nawet nie będę pisał takich banałów, że internety są po angielsku, albo że lada chwila może pojawić się konieczność komunikacji w języku angielskim. I co wtedy?

Wyciągnijcie lekcje, to jest obecnie największy lewar dla waszej kariery, ważniejszy niż znajomość technologii XYZ. Otwiera to mega dużo furtek - wiem z autopsji.

CZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2562
1
Charles_Ray napisał(a):
KamilAdam napisał(a):
znaszMientusa napisał(a):

Najlepsze jaja są jak trzepią z angielskiego na rekrutacji, a potem masz 100% zespołu polskojęzycznego.

cyrk.

to mi przypomina że ale drogo mnie odrzuciło bo nie mówię wystarczająco szybko po angielsku. po czym dodała że w tej chwili nie zatrudniają żadnego nie Polaka ale planują zatrudniać nie Polaków

Ja bym na to jednak rzucił nieco inny punkt widzenia. W obecnych czasach angielski to absolutna podstawa. Raczej bym sam dla siebie wyciągnął wnioski i podszkolił język, zamiast cisnąć, że zespół i tak polskojęzyczny, że obecnie nie zatrudniają itp itd. Ja już nawet nie będę pisał takich banałów, że internety są po angielsku, albo że lada chwila może pojawić się konieczność komunikacji w języku angielskim.l i co wtedy?

Wyciągnijcie lekcje, to jest obecnie największy lewar dla waszej kariery, ważniejszy niż znajomość technologii XYZ. Otwiera to mega dużo furtek - wiem z autopsji.

Ale tu nikt sie nie czepia, że ktoś nie umie angielskiego (w to wątpie), ale że firmy wymagają znajomości akcentu na poziomie jakbyś żył w UK/US.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.