@znaszMientusa
To jest fikcja wymyślona przez nieudaczników, którzy nie mogą przejść żadnej rekrutacji i potem opowiadają bajki jak to odpowiedzieli na 100% pytań na rekru
Oczywiście z góry założyłeś, że jestem nieudacznikiem, bo śmiałem narzekać na niektóre procesy rekrutacyjne. No to Cię zaskoczę misiu, bo mój komentarz się odnosi do czasów pandemicznych jak pracy było w brud (ostatnio mi się zwyczajnie nie chcę łazić na rekrutacje, i tak nie dostanę nic znacząco wyżej niż to co mam teraz). I wtedy zauważyłem, że są firmy, gdzie startowanie jest po prostu bezcelowe
A teraz mamy sytuacje, że te firmy, które naprawdę chcą zatrudnić, to dostały po dupie kryzysem i zwyczajnie przestały się ogłaszać. Dlatego koniec końców ogłoszeń na stanowiska de facto niezatrudnialne będzie procentowo więcej w całkowitej puli.
Firma szuka kandydata 1 z 10000
Widzę na justjoinit firmy, króre rekrutują od lat (przynajmniej 5 lat) na te same stanowiska i oferują stawki powyżej rynkowych. Przykładowo Kalepa oferowała 50-60k zł za fullstacka przed pandemią. Teraz dają trochę mniej, pewnie dlatego, że kurs dolara spadł. Tak, rekrutowałem się tam, wg mnie wypadłem źle. Ale subiektywnie uważam, że poprzeczkę ustawili znacznie wyżej niż inni
Rozumiem, że w Twoim świecie każdy proces rekrutacyjny ma taki sam poziom trudności? Bo widzisz, zakładając, że trudność rekrutacji układa się wg rozkładu normalnego to naturalnym jest spodziewanie się, ze niektóre rekrutacje to jest szukania 1 z 10000. Nie mówię, że firma robi coś złego. Po prostu dla 99% programistów nie ma żadnego sensu tam składać papierów nawet.
A jak im się to opłaca czasowo? Nie wiem, może zaczynają rekrutację dużo wcześniej zanim faktycznie potrzebują nowych mocy przerobowych? Może celowo utrzymują lekkie nadzatrudnienie i mogą sobie czekać na idealnego kandydata?
Firma uprawia CV harvesting
Serio tak trudno uwierzyć, że kontraktornia wystawia ogłoszenie tylko po to, żeby zbudować bazę kandydatów? Jak kontraktornia złapie już tego klienta to musi mu powiedzieć, że mogą do projektu wystawić N programistów z danymi skillami i oni mogą zacząć się wdrażać za 2 tygodnie. Niby jak da się taki model biznesowy prowadzić bez zbierania CV? A że na rynku posucha i o klienta kontraktorniom ciężko to i lipne ogłoszenia są częstsze
W firmie panuje brak decyzyjności i nie mogą się na kogokolwiek zdecydować
No to chyba mało tych rekrutacji obskoczyłeś albo kręcisz się tylko wokół firm w jednej bańce? Miałem taką rekrutację, że miały być 4 etapy. Po 4 etapie mi powiedzieli, że oni jeszcze nie są pewni i chcieliby, żebym porozmawiał z gościem X i innym Y. Potem dalej nie byli pewni i jeszcze wrzucili mnie na calla z CEO. I już po tym callu chciałem im powiedzieć, żeby zwyczajnie Spie**** i ja już tej robo nie chcę. I jak mi to wytłumaczysz? Bo wg mnie to oni sami nie wiedzieli czego szukają i nie byli pewni jakie warunki ma spełnić kandydat.
btw, już sam wymóg na 4 etapy jest dla mnie śmieszny. Ciekawe czy taki VP of engineering też musi robić z pisiora wiatrak, żeby dostać posadę
Tacy też są potrzebni. To właśnie ci, którzy się biją o stanowiska za 100 zł/h na b2b
Pudło, misiu kolorowy, moja przeciętna faktura w tej chwili to 40k/miesiąc. Wymyślaj sobie swoje projekcje dalej.
Zwyczajnie miałem taki okres, że optymalizowałem wymagany nakład pracy względem zarobków poprzez masowe aplikowanie do firm, gdzie da się wyciągnąć 10k USD/miesiąc. Potrafiłem obskoczyć po 6-7 rozmów na tydzień jednocześnie normalnie pracując. Stąd mam pewne ogólne przemyślenia jak to wygląda