Inwestowanie - jak i gdzie zaczać?

Inwestowanie - jak i gdzie zaczać?

Wątek przeniesiony 2026-02-17 20:51 z Off-Topic przez pradoslaw.

AP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 166
0

Chciałbym przeznaczyć ok 5 tys miesięcznie na inwestycje, ale jednocześnie jestem przy tym kompletnie zielony ;)

Zależy mi by

  • było to w miarę bezpieczne, ale nie wykluczam opcji że mniejsza część wspomnianej kwoty idzie na coś z nieco większym ryzykiem, ale też większym potencjałem
  • żebym miał w razie czego dostęp do pieniędzy bez większego problemu
  • żeby to zarobiło więcej niż wszelkie lokaty czy konta oszczędnościowe (o to chyba nie trudno)
  • myślę o perspektywie ok 3-5 lat

W skrócie, nie chcę odkładać tych pieniędzy na zwykłe konto oszczędnościowe, czy trzymać w skarpecie.
Chciałbym systematycznie odkladać i inwestować te pieniądze, a w przeciągu 3-5 lat w planach miałbym kupno działki za te pieniądze, aczkolwiek ten plan może się zmienić i może za 2 lata będę potrzebować wyciągnąć całość, wtedy nie chciałbym też być stratny

W co polecacie w takim przpadku inwestować?

ZI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 256
0

Osobiście polecam zawodinwestor na youtube wydaje sie dosc wyważony

SL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1130
1

Jak chcesz bezpiecznie to obligacje skarbu państwa. Jak lokata tylko coś tam można zarobić

Z bardziej niebezpiecznych opcji to są oczywiście ETFy na giełdę ale tutaj jest szansa na straty

nulled
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 421
0

blog inwestomat, ale nie ma co komplikować. Jak w długim terminie to all in S&P 500 i tyle.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
AngryProgrammer napisał(a):

Chciałbym przeznaczyć ok 5 tys miesięcznie na inwestycje, ale jednocześnie jestem przy tym kompletnie zielony ;)

Zależy mi by

  • było to w miarę bezpieczne, ale nie wykluczam opcji że mniejsza część wspomnianej kwoty idzie na coś z nieco większym ryzykiem, ale też większym potencjałem
  • żebym miał w razie czego dostęp do pieniędzy bez większego problemu
  • żeby to zarobiło więcej niż wszelkie lokaty czy konta oszczędnościowe (o to chyba nie trudno)
  • myślę o perspektywie ok 3-5 lat

W skrócie, nie chcę odkładać tych pieniędzy na zwykłe konto oszczędnościowe, czy trzymać w skarpecie.
Chciałbym systematycznie odkladać i inwestować te pieniądze, a w przeciągu 3-5 lat w planach miałbym kupno działki za te pieniądze, aczkolwiek ten plan może się zmienić i może za 2 lata będę potrzebować wyciągnąć całość, wtedy nie chciałbym też być stratny

W co polecacie w takim przpadku inwestować?

Ja bym zrobił tak: 2 tysiaki na obligacje COI, tysiak na ETF na mwig40, dwa tysiaki na ETF na S&P500.
Ale to oczywiście nie jest porada inwestycyjna, bo podobnie jak każdy tutaj nie mam prawa takich udzielać.

Ziemiak napisał(a):

Osobiście polecam zawodinwestor na youtube wydaje sie dosc wyważony

Lubię gościa posłuchać, ma jakieś swoje racje, ale nie pakowałbym większości na polską giełdę tak jak on.

QB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Lublin
  • Postów: 189
1

Ja bardzo polecam wrzucić taką ilość kasy, której będzie Ci nie szkoda w coś niebezpiecznego (ALE NIGDY NA DŹWIGNI). Zaczniesz się bawić to albo połkniesz bakcyla albo nie.
Ja tak zrobiłem (crypto, srebro kiedyś; niedawno stocki). Zakupu srebra trochę żałowałem, bo nie mogę nim trejdować podczas gdy na crypto i stockach mogę się bawić / przerzucać z jednego na drugie (na crypto/stockach w 5 lat zrobiłem 20x inicjalny wkład).

Uważam, że jak sam nie masz pomysłu, to nic nie będzie bezpieczne.
W długoterminowe inwestowanie w "bezpieczne" rzeczy trochę nie wierzę ale tylko dlatego, że sam nie spróbowałem. Na pewno PPK/PPE/IKE/IKZE i inne tego typu twory mocno mi śmierdzą (bałbym się tego "braku kontroli" i tego, że jakaś aferka może się zrobić, jak z OFE, a środki wyparować)

LI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 24
2

Przeczytaj jakąś książke o inwestowaniu, która przechodzi przez wszystkie instrumenta i tlumaczy proces tworzenia portfela jak finansowa forteca iwucia na przyklad. Z ksiazek około polecam "The Psychology of Money" bo wydaje mi się, że jest motywująca, a jednocześnie tłumacząca dlaczego tak wielu osobom to nie wychodzi. Potem możesz wchodzić i wybierać instrumenta które cie interesują. Jeśli cię to zajara i bedziesz inwestował w milion roznych rzeczy naraz i prowadził wielkiego excela z twoja wartością netto, super. A jak nie, to comiesięczne 50:50 miedzy obligacjami a funduszem inweksowym jest jak najbardziej okej. Możesz zawsze zmienić strategie.

PrzemekCB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Postów: 1
0

Inwestomat jest super. Polecam też Klan Finansowych Ninja (Michał Szafrański) i Atlas Pasywnego Inwestora

LitwinWileński
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 800
0

Inwestomat to nudziarz wg mnie. Ja polecam tych mądralińskich:

  • https://www.youtube.com/@GiełdaInwestycjeTrading
  • https://www.youtube.com/@MarcinTuszkiewicz
  • xtb ale tylko Przemysław Kwiecień rano co poniedziałek

Co do strategii to przede wszystkim nie należy ulegać emocjom. Najlepiej chyba kupić i zapomnieć. Poziom wyżej jest żonglować delikatnie portfelem w zależności od tego w jakim cyklu jesteśmy.
Zanim zaczniesz wrzucać majątek w giełdę najpierw sobie pograj ze 2-3 lata na giełdzie małą sumą pieniędzy, niech to będzie spisane na straty.

CZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2678
0

Imo najważniejsza jest równowaga psychiczna. Masz inwestować i ma to nie wpływać na twoje codziennie życie za bardzo. Jeżeli czujesz, że stresowałbyś się trzymając kasę w Etherum lub w jakiejś spółce to tego nie robisz proste. Jeżeli nawet stresowałbyś się obligacjami to też nie ma sensu. Jeżeli natomiast czujesz, że masz tą przestrzeń, albo masz przestrzeń na pracę nad sobą i testowanie to warto spróbować.

Jeżeli za ten czas poświęcony na inwestowanie mógłbyś rozwinąć się w pracy zawodowej i przez to podnieść swoje kwalifikacje, żeby zarabiać więcej to imo to ma największy zwrot. Inwestycja w siebie.

Nie słuchaj się naciągaczy co mówią, że tracisz bo nie inwestujesz. Jak nie masz milionów/dziesiątek milionów to i tak nie ma to wielkiego znaczenia.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
Czitels napisał(a):

Nie słuchaj się naciągaczy co mówią, że tracisz bo nie inwestujesz. Jak nie masz milionów/dziesiątek milionów to i tak nie ma to wielkiego znaczenia.

Ma znaczenie. Bo może nie kupisz sobie odrzutowca czy jachtu, ale możesz lepiej uchronić majątek przed inflacją.

CZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2678
0
somekind napisał(a):
Czitels napisał(a):

Nie słuchaj się naciągaczy co mówią, że tracisz bo nie inwestujesz. Jak nie masz milionów/dziesiątek milionów to i tak nie ma to wielkiego znaczenia.

Ma znaczenie. Bo może nie kupisz sobie odrzutowca czy jachtu, ale możesz lepiej uchronić majątek przed inflacją.

No możesz sobie wrzucić w obligacje indeksowane inflacją i faktycznie byś za to telewizor kupił, ale jak ma Cie to stresować to imo lepiej wykorzystać czas/focus na inwestycje w siebie.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
Czitels napisał(a):

No możesz sobie wrzucić w obligacje indeksowane inflacją i faktycznie byś za to telewizor kupił, ale jak ma Cie to stresować to imo lepiej wykorzystać czas/focus na inwestycje w siebie.

Obligacje dają mniejsze odsetki.
A inwestowanie na giełdzie nie wyklucza się z inwestowaniem w samego siebie.

SS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 716
0

Co powiedza teraz celebryci itp., ktorzy naganiali (czesto podajac konkretne firmy sponsorskie) do inwestycji w Dubaju?

https://www.o2.pl/informacje/dubaj-traci-miliony-ogromne-zalamanie-na-rynku-7266256092653888a

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0

Należy potraktować to jako okazję i kupować nieruchomości. Będą pewnie nawet tańsze niż u nas. :)

Mendoza
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Warszawa
0
AngryProgrammer napisał(a):

Chciałbym przeznaczyć ok 5 tys miesięcznie na inwestycje, ale jednocześnie jestem przy tym kompletnie zielony ;)
...
W co polecacie w takim przpadku inwestować?

Na pewno w taką formę inwestowania, którą rozumiesz w 100% i znasz ryzyka się z nią wiążące oraz je akceptujesz. Inwestycja w swoją odporność psychiczną też się przyda kiedy twoje inwestycje będą lecieć w dół, a Ty będziesz czekał na wyjście z dołka co może potrwać miesiącami albo nawet latami.

Myślę, że też kluczowe jest nabycie odpowiedniego poziomu teoretycznego z inwestowania, żeby móc samodzielnie ocenić otrzymane porady. Z takich źródeł mogę od siebie polecić blog Marcina Iwucia oraz jego książkę jak i również portal atlasetf.pl

Wiem, że to nie odpowiada bezpośrednio na zadane pytanie, jednak przy tak szerokim wachlarzu możliwości inwestycyjnych oraz osobistych upodobaniach, myślę że ciężko jest wskazać jednoznaczne konkretne instrumenty finansowe. Mi zaprojektowanie własnego portfela długoterminowego zajęło dobre kilka dni, co było poprzedzone wcześniej tygodniami przyswajania wiedzy, żeby czuć się w miarę kompetentnie w tym zakresie.

elwis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Wydaje mi się, że bez długo szlifowanej wiedzy i znajomości rynku nie da się zrobić nic lepszego niż po prostu zbudować zbalanowany portfel z ETFów, w miarę równo pokrywający wszystkie możliwe rynki + jakiś procent z metali szlachetnych. Zasilając tylko dokupujesz w takiej proporcji, żeby wyrównać udział poszczególnych elementów portfela. Ewentualnie, jeśli nie zasilasz przez rok to sprzedajesz i dokupujesz żeby wyrównać proporcje. Przez ostatnie 2 lata, taka strategia przyniosła mi całkiem przyzwoite zyski, choć czasy niby raczej trudniejsze niż łatwiejsze. Niby dalsze turbulencje nie są wykluczone, ale mam wrażenie, że konflikt jest bardzo skrupulatnie kontrolowany i nikt nie chce go za bardzo eskalować w skali globalnej. Akurat ja wybrałem taki skład:

Kopiuj
symbol,  tgt
IEDY.UK, 4
LTAM.NL, 1
CNYA.DE, 1
NDIA.UK, 1
EIMI.UK, 4
HTWO.UK, 1
VVSM.DE, 1
IUSA.DE_ 4
SPYD.DE, 4
AIGI.UK, 1
DFEN.DE, 1

Wartość tgt oznacza proporcję wobec innych elementów. Więc np IEDY.UK 4 razy więcej niż HTWO.UK. I chyba w paru miejscach lepiej, żebym wybrał ETF kumulujący, a nie wypłacający dywidendę. Udostępniam poglądowo jako przyklad. To nie jest w żadnym razie porada inwestycyjna. ;) Wydaje mi się, że w perspektywie 3-5 lat taka strategia może być ryzykowna, jeśli zakładasz możliwość wypłacenia wszystkiego w określonym momencie, bez możliwości poczekania z tym. Znacznie bezpieczniej statystycznie jest inwestować w długim terminie, traktując wypłaty jako opcję awaryjną, dobrze zabezpieczoną gotówką i metalami szlachetnymi. W zasadzie, inwestowanie czegokolwiek bez zapasu gotówki na pół roku-rok to proszenie się o kłopoty.

Policzony jest tak, żeby mniej więcej po 50% dawał na Stany/Europę i rynki wschodzące (choć myślę czy by nie rozszerzyć udziału tych drugich) i również dawał ekspozycję na rynki o szczególnych znaczeniach. Ewentualnie może warto się zapoznać z ofertą inwestycyjną XTB, bo wymyślili tam jakieś opcje do inwestowania bez większej wiedzy, ale nie mam pojęcia jak to działa.

elwis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

@somekind

Nie twierdzę, że to zły instrument, ale moim zdaniem, jako jedyny składnik portfela to hazard: "stawiam na USA i amerykański big tech".

no raczej ciężko wyobrazić sobie mniejszy hazard niż najszerszy na świecie ETF.

Rzecz w tym, że możesz nawet mieć wszystkie instrumenty jakie tylko są, a dalej może być to hazard. Sprawa rozchodzi się o proporcję, która ma być możliwie równa dla różnych rynków. To podejście opiera się o obserwację, że kapitał przepływa z jednych rynków na inne, bo inwestorzy szukają okazji, widzą jaka jest koniunktura i które kraje się szybciej rozwijają (więc potencjalnie mogą dać lepsze zwroty). Załóżmy uproszczoną sytuację, w której kapitał $x odpływa ze Stanów do Chin. Jeśli masz idealnie równą ekspozycję na Stany i Chiny to jedno jedno wzrośnie o y, a drugie spadnie o y. Kiedy przywracamy proporcję realizujemy zysk z tego co urosło i inwestujemy w to co prawdopodobnie jeszcze kiedyś urośnie, ale chwilowo jest na przecenie. Jeśli przepływ nastąpi w drugą stronę sytuacja jest dokładnie taka sama, bo nasz portfel nie faworyzuje żadnego z tych rynków. Oprócz tego, co te rynki wypracują (o ile wzrosną) to na to również mamy ekspozycję i na tym też w równym stopniu zarabiamy (lub tracimy jeśli się kurczą).

Jak spojrzysz na skład rzeczonego ETFu, tam 60% to są akcje amerykańskie, a zaledwie 3% to akcje chińskie. Dlatego, w omawianej powyżej uproszczonej sytuacji stracimy więcej, bo USA to aż 60%, a Chiny to tylko 3%, wiec w uproszczeniu, wartość naszego portfela zmieni się o -0.6y + 0.03y = -0.57y. Natomiast, jeśli sytuacja będzie odwrotna to zarobimy więcej z uwagi na większą ekspozycję na rynek amerykański. Dlatego taki portfel postrzegam jako zwykły zakład na to w którą stronę kapitał będzie płynąć i/lub które rynki będą się rozwijać szybciej, bo taka opcja też istnieje. Zwykły hazard, tylko z iluzją zabezpieczenia, bo przecież jest zdywersyfikowany! I żebyśmy się dobrze zrozumieli, to nie jest zawsze złe. Jeśli dobrze się znasz na światowej ekonomii, może te sprawy nie są losowe i warto podjąć ryzyko. Ja tak dobrze się nie znam, od samego początku podałem założenie, że nie stawiamy na jakąś bardzo specjalistyczną wiedzę. Na tyle na ile mam, może zmiana o 5pp byłaby dla mnie atrakcyjna, ale raczej na korzyść rynków wschodzących, wiec ten ETF to dla mnie żadna opcja.

I jego skład też nie powinien dziwić, na świecie największą wartość mają firmy z USA, a wśród nich big-tech. Hazardem może być jedynie to, że w ten sposób na pewno nie pobije się rynku, no ale dla większości inwestorów to akurat zaleta, bo przynajmniej nie stracą.

Mnie właśnie dziwi, bo zawsze wydawało mi się, że żeby zarobić należy kupować to co jest warte więcej niż kosztuje. W myśl zasady kup tanio, sprzedaj drogo. Natomiast rzeczywistość rynkowa jest raczej taka, że ulica kupuje to co rośnie i to na co jest moda. Wystarczy wziąć pierwsze z brzegu akcje NVIDIA (4,5% portfela w/w ETFu). Wspóczynnik ceny do zysku wynosi 40! To jest skrajne przewartościowane, powinno się celować w 5-16. I jeszcze płacą $0.02 dywidendy na akcję. Śmiech na sali! Tak samo Apple (34, $1.08 dywidendy), Amazon (32 brak dywidendy) i Alphabet (29, $0.88). Te akcje to aż 15% portfela tego ETFu. Dlatego nie wydaje mi się, że powinno się faworyzować akcje o największej kapitalizacji. To jest wbrew logice. Im coś jest mniejsze tym ma większe szanse na imponujący wzrost.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5258
2

@elwis

Wspóczynnik ceny do zysku wynosi 40! To jest skrajne przewartościowane

A co z oceną potencjału firmy? Forward P/E jest już bardziej twojego przedziału, bo 25.

To jest wbrew logice. Im coś jest mniejsze tym ma większe szanse na imponujący wzrost.

Ocena inwestycji w Nvidie i inne za pomocą np. P/E ratio jest moim zdaniem naiwne.

To tak jakbys chciał przedstawić złożony model za pomocą mniej złozonego np. x^2 + x jako x^2.

Niby wygląda to podobnie, sensownie, ale jednak tracimy pewną informacje, niuans, co sprawia że mamy rozjazd pomiędzy rzeczywistością (x^2 + x), a naszym uproszczeniem (x^2). Im mniej parametrów bierzemy pod uwagę, tym prawdopodobnie model będzie miał większy rozjazd.

screenshot-20260505003323.png

Nie ma sensu abym rozpisywał się tutaj nt. złożoności i skali biznesu Nvidii, więc odpowiem jedynie na pytanie - po co inwestorzy mieliby ładować kasę w Nvidie która ma P/E ratio 40? Bo mogą uważać że Nvidia ma potencjał do wzrostu (robotics, robotaxi, cokolwiek), tyle.

screenshot-20260505002622.png

Zwykły hazard, tylko z iluzją zabezpieczenia, bo przecież jest zdywersyfikowany!

Ryzyko jest nieodłącznym elementem inwestycji. Czasami ryzyko jest większe, czasami mniejsze, a sztuką jest ocenienie i wycenienie ryzyka.

elwis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

@WeiXiao: Cały czas wracamy do podstawowego założenia. Nie mam wiedzy dostatecznej, żeby stwierdzić jak interes NVIDIA będzie się kręcił, więc wolę ograniczyć się do spraw, które jestem w stanie pojąć i samemu zrozumieć. Dlatego ograniczam się do drobnej ekspozycji w ETFach na S&P500 i scalaki. Również dlatego, że sprawa przyszłych zysków branży AI jest dla mnie wcale niejednoznaczna. Cała dotychczasowa sytuacja nosi dla mnie poważne znamiona bańki spekulacyjnej. Ten cały hajp, który był nakręcany. Teraz mnożą się wątpliwości, np. Model Collapse może zagrozić dalszemu rozwojowi AI, a ostatnio czytałem, że w dużej skali jest duży problem, żeby efektywnie zagospodarować wielkoskalowe maszyny AI. To wszystko łączy się z moim początkowym sceptycyzmem do całej sprawy.

Oczywiście, AI ma swoje zastosowanie i może zarobić wiele pieniędzy. Tylko nie liczyłbym, że ulica będzie racjonalnie podchodzić do sprawy i tylko skoryguje swój kurs. Niestety drobna korekta może tutaj skończyć się paniką nie mniejszą niż w przypadku bańki na dot-comach. Wydaje mi się, że sytuacja jest bardzo podobna. Pojawiła się nowa, obiecująca technologia, media nakręciły skrajnie optymistyczne oczekiwania, a potem ciach. Bańka pękła i wcale to nie znaczy, że internet był produktem bez pokrycia, wręcz przeciwnie, okazał się game-changerem, ale emocje ludzi zrobiły swoje. Tym bardziej, że czemu bardziej ogarnięci inwestorzy nie woleliby ogolić owiec i wrócić na rynek w promocyjnych cenach?

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5258
0

@elwis

a ostatnio czytałem, że w dużej skali jest duży problem, żeby efektywnie zagospodarować wielkoskalowe maszyny AI.

U kogo ten problem występuje? na jak dużą skalę? czym właściwie jest ten problem aby "efektywnie zagospodarować" sprzęt? brak rzeczy do liczenia, brak miejsca aby to gdzieś uruchomić czy co?

Bo na ten moment, GPU, pamięci wysokiej przepustowości i procki są wykupiona na lata do przodu.

Zresztą, czy naprawdę sądzisz że bliżej nieokreślony problem zagospodarowania sprzętu by miał rozbić branże triliona dolarów?

Wydaje mi się, że sytuacja jest bardzo podobna. Pojawiła się nowa, obiecująca technologia, media nakręciły skrajnie optymistyczne oczekiwania, a potem ciach.

Ale jakie media nakręciły bańke?? Przecież gdy wychodził ChatGPT to raczej userzy się sami nakręcali

screenshot-20260505122044.png

Teraz mnożą się wątpliwości, np. Model Collapse może zagrozić dalszemu rozwojowi AI

Te wszystkie obawy pojawiają się od samego początku "bańki" AI i jak te wszystkie obawy dojrzały?

AI chąc czy niechcąc generuje jakieś tam revenue i ma setki miliony użytkowników np GitHub oficjalnie nie wyrabia z obsługą vibe coderów[0].

I teraz, problem jest taki, że jeżeli zachłyśniesz się tymi wszystkimi teoriami i z powodu braku wiedzy, kontaktów, doświadczenia źle ocenisz ich REALNY wpływ na zdolność do robienia kasy przez dane firmy, to może ominąć cię niezła okazja. Dobrze to widać na forach typu reddit gdzie jest to tak powszechne zjawisko że wprost ludzie się śmieją aby stawiać odwrotnie niż powszechnie panująca tam opinia :) Ile to już firm miało upadać? :D np. Boeing

A historia pokazuje, że wszystkie duże firmy związane z AI/hardware/blabla w ciągu ostatnich 5 lat poszły 2-10x

[0] -
screenshot-20260505120529.png

elwis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

@WeiXiao: Proszę, tu jest artykuł: https://ithardware.pl/aktualnosci/xai_nvidia_gpu_niska_wydajnosc_ai_problem-50615.html

WeiXiao napisał(a):

Zresztą, czy naprawdę sądzisz że bliżej nieokreślony problem zagospodarowania sprzętu by miał rozbić branże triliona dolarów?

{..}

Te wszystkie obawy pojawiają się od samego początku "bańki" AI i jak te wszystkie obawy dojrzały?

Przeczytaj jeszcze raz mój post. Nie uważam, że rynek zostanie rozbity. Obawiam się tylko, że może już być przewartościowany, a w obecnej sytuacji, jeśli racjonalni inwestorzy np. uznają, że o 10% i skorygują swoje pozycje to ulica może wpaść w panikę i wyprzedać to wszystko co kupiła pod wpływem nierealnych obietnic, które były nakręcane przez media. Już teraz mam wrażenie, że temat się przejadł (albo tylko algorytmy uznały, że MI się przejadł, nie wiem), Jak jeszcze zaczną spływać rachunki i okaże się, że narzędzia AI będą musiały być znacznie droższe żeby były rentowne to zaczną się mnożyć wątpliwości.

AI chąc czy niechcąc generuje jakieś tam revenue i ma setki miliony użytkowników np GitHub oficjalnie nie wyrabia z obsługą vibe coderów[0].

No to jeszcze jest pytanie czy ile ci ludzie rzeczywiście zapłacili. Chociaż dostawcom sprzętu pod to pewnie napędzi zyski… Pytanie kto to jest. Czy NVIDIA sprzedaje całe serwery czy chociaż dyski?

I teraz, problem jest taki, że jeżeli zachłyśniesz się tymi wszystkimi teoriami i z powodu braku wiedzy, kontaktów, doświadczenia źle ocenisz ich REALNY wpływ na zdolność do robienia kasy przez dane firmy, to może ominąć cię niezła okazja

Tylko, że ja nie szukam okazji. Okazja to emocje, a emocje to najgorszy wróg inwestora. Przerabiałem już to. Jak za często widzę duże liczby na zielonym zaczyna odbijać, zaczynają się nieracjonalne decyzje i brnięcie w jakieś dziwne urojenia. Nie, dziękuję. Nie zauważyłem, żebym zarabiał mniej ze względu na to, że zrzuciłem całą decyzyność na prosty system.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5258
0

@elwis

Proszę, tu jest artykuł: https://ithardware.pl/aktualnosci/xai_nvidia_gpu_niska_wydajnosc_ai_problem-50615.html

Wydaje mi się, że opisany tutaj problem z czasem będzie się naprawiał (ekosystem sw, narzędzia, infra)

No to jeszcze jest pytanie czy ile ci ludzie rzeczywiście zapłacili. Chociaż dostawcom sprzętu pod to pewnie napędzi zyski… Pytanie kto to jest. Czy NVIDIA sprzedaje całe serwery czy chociaż dyski?

Znam przypadki $80/dzień zużywania tokenów.

Tylko, że ja nie szukam okazji. Okazja to emocje, a emocje to najgorszy wróg inwestora. Przerabiałem już to. Jak za często widzę duże liczby na zielonym zaczyna odbijać, zaczynają się nieracjonalne decyzje i brnięcie w jakieś dziwne urojenia. Nie, dziękuję. Nie zauważyłem, żebym zarabiał mniej ze względu na to, że zrzuciłem całą decyzyność na prosty system.

To prawda. Jednakże lepiej mieć zielone niż czerwone :)

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1547
0

Nazywanie jakichkolwiek dostępnych narzędzi maklerskich "inwestowaniem" to absolutne nadużycie marketingowe i nieprawidłowe użycie terminu.
Przy wykorzystaniu tego typu zautomatyzowanych no-brainerów możesz albo:

  1. oszczędzać.

  2. spekulować/uprawiać hazard
    Z hazardem oczywiscie jest pytanie o skale losowości. Możesz postawić na jakąś firmę typu nvidia, albo postawić część kasy na to, że lewandowski strzeli gola u bookmackera. Nie ma miedzy tymi dzialaniami szczególnej różnicy jakościowej, jest tylko ilościowa.
    Dodatkowy problem z hazardem jest taki, że kosztuje on dużo czasu. Bedziesz to sprawdzal, czytal o tym zastanawial się i pewnie ostatecznie wiecej bys pewnie zarobił, gdybys ten czas wlozyl w prace.
    Co do oszczedzania. Wbrew pozorom przy małych kwotach najwiecej i najbezpieczniej dostaniesz na... promocyjnych kontach oszczednosciowych. Mozna wyszukac fajne perełki, które banki robią na potrzeby reklamy i skoczyć parę procent powyzej inflacji.

    Z zabawnych ciekawostek słyszałem, że najlepszą metodą inwestowania jest kupowanie produktów bez daty ważności, które najbardziej podlegają inflacji (środki czystości itp), ale mowie to troche w formie zartu.

    Przypominam, ze nawet ostatni król polskich inwestorów ostatnio udowodnił światu, że od ostatnich 8 lat jedzie na stracie i coraz wiekszym długu, a sukces "inwestowania giełdowego" to tylko PR.
    Jezeli jednak bedziesz chcial faktycznie zainwestować, to niestety wymaga to wiecej wysiłku psychicznego i trochę zaangażowania (no i niestety zaoszczedzenia jakichs realnych pieniedzy). Możesz np. kupić kontener do sprzedaży kebabów i go wypożyczać, jakąś maszynę budowlaną, szalunki do wylewania betonu, rusztowania budowlane, maszyny rolnicze, nieruchomość, zainwestować w jakiś biznes - to jest prawdziwe inwestowanie, czyli wkładanie pieniędzy w coś co ma zarabiać, a nie obstawianie w ciemno na giełdzie, czy nvidia zrobi kolejną emisję.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
elwis napisał(a):

Rzecz w tym, że możesz nawet mieć wszystkie instrumenty jakie tylko są, a dalej może być to hazard. Sprawa rozchodzi się o proporcję, która ma być możliwie równa dla różnych rynków. To podejście opiera się o obserwację, że kapitał przepływa z jednych rynków na inne, bo inwestorzy szukają okazji, widzą jaka jest koniunktura i które kraje się szybciej rozwijają (więc potencjalnie mogą dać lepsze zwroty).

ETFy rosną wtedy, gdy rosną akcje (tudzież inne walory) w nich zawarte. Rozwój krajów ma na to drugorzędny wpływ.

Załóżmy uproszczoną sytuację, w której kapitał $x odpływa ze Stanów do Chin. Jeśli masz idealnie równą ekspozycję na Stany i Chiny to jedno jedno wzrośnie o y, a drugie spadnie o y. Kiedy przywracamy proporcję realizujemy zysk z tego co urosło i inwestujemy w to co prawdopodobnie jeszcze kiedyś urośnie, ale chwilowo jest na przecenie. Jeśli przepływ nastąpi w drugą stronę sytuacja jest dokładnie taka sama, bo nasz portfel nie faworyzuje żadnego z tych rynków.

Czyli jeśli kapitał będzie tylko fluktuował z jednego rynku na drugi i z powrotem, to niczego nie zarobimy, za to zapłacimy prowizje i podatki. To nie brzmi jak sensowna strategia.

Realistycznie, to nie ma znaczenia, w którą stronę przepłynie kapitał, bo przecież ETF to odzwierciedli.

Dlatego taki portfel postrzegam jako zwykły zakład na to w którą stronę kapitał będzie płynąć i/lub które rynki będą się rozwijać szybciej, bo taka opcja też istnieje. Zwykły hazard, tylko z iluzją zabezpieczenia, bo przecież jest zdywersyfikowany!

Nie, ten ETF to zakład o to, że światowa gospodarka się rozwija. Właściwie jest to zakład długoterminowo skazany na zwycięstwo. Najmniejszy możliwy "hazard" jaki można spotkać na giełdzie.

Ja tak dobrze się nie znam, od samego początku podałem założenie, że nie stawiamy na jakąś bardzo specjalistyczną wiedzę.

ETF na świat to jest właśnie coś, co nie wymaga żadnej wiedzy, to jest najprostszy instrument jaki można kupić.
Dużo więcej wiedzy wymaga to, co Ty robisz - inwestowanie w wodór, półprzewodniki, zbrojeniówkę, Amerykę Łacińską czy Indie.

BTW, EIMI, które masz w portfelu zawiera więcej spółek niż ACWI. :)

Mnie właśnie dziwi, bo zawsze wydawało mi się, że żeby zarobić należy kupować to co jest warte więcej niż kosztuje. W myśl zasady kup tanio, sprzedaj drogo.

Zależy, czy chcesz pokonać rynek. Jeśli nie, to do zarabiania wystarczy szeroki ETF.

Natomiast rzeczywistość rynkowa jest raczej taka, że ulica kupuje to co rośnie i to na co jest moda. Wystarczy wziąć pierwsze z brzegu akcje NVIDIA (4,5% portfela w/w ETFu). Wspóczynnik ceny do zysku wynosi 40! To jest skrajne przewartościowane, powinno się celować w 5-16.

I dlatego masz dwa ETFy, w których Nvidia ma po 10%? :P

I jeszcze płacą $0.02 dywidendy na akcję. Śmiech na sali!

Jakie to ma znaczenie? Nie każdy inwestuje dywidendowo.

Im coś jest mniejsze tym ma większe szanse na imponujący wzrost.

Tak, najlepiej kupować akcje za maks 10gr. Mogą urosnąć w nieskończoność, a spaść tylko o 10gr. 😉
Szanse na wzrost ma dobry biznes, niezależnie od jego rozmiaru.

PS - Ja nie krytykuje Twojego portfela. Sam mam w swoim kilka ETFów, którymi balansuje. Po prostu ACWI to jest dobry wybór dla ludzi, którzy się nie znają, i nie chcą ryzykować, a nie żaden hazard.

elwis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
WeiXiao napisał(a):

Wydaje mi się, że opisany tutaj problem z czasem będzie się naprawiał (ekosystem sw, narzędzia, infra)

Też tak myślę. Jednak stanowi to pewnego rodzaju wąskie gardło. Spółki, które do tej pory inwestowały w moc obliczeniową zobaczą, że teraz trzeba inwestować w efektywne wykorzystanie zasobów, a nie w same zasoby obliczeniowe. To znajdzie swoje odzwierciedlenie na popycie na moc obliczeniową, a to jest bardzo istotne w kontekście oczekiwanych przyszłych zysków w takim czy innym sektorze gospodarki.

To prawda. Jednakże lepiej mieć zielone niż czerwone :)

No mi się wydaje, że im większe ciśnienie , żeby było zielone tym więcej czerwonego. Jest takie mądre powiedziane, że giełda jest systemem transferu kapitału od niecierpliwych kierowanych chciwością do cierpliwych, podejmujących racjonalne decyzje.

somekind napisał(a):

ETFy rosną wtedy, gdy rosną akcje (tudzież inne walory) w nich zawarte. Rozwój krajów ma na to drugorzędny wpływ.

Żaden system nie istnieje w próżni. Sytuacja gospodarcza i polityczna kraju ma bardzo duży wpływ na to jak biznesy mogą się rozwijać. Mało rozwinięte rynki mają tę przewagę, że istnieje już duże know-how tego jak rozwijać gospodarkę, bo rynki są mało nasycone. Wystarczy przenosić znane już rozwiązania z bardziej rozwiniętych gospodarek. Stosunkowo łatwe pieniądze. Rozwinięte gospodarki też przeważnie są bardziej uregulowane i zagospodarowane podmioty, które utrudniają wejście na rynek. Poza tym, w mało rozwiniętych krajach ludzie są biedniejsi i przez to gotowi pracować za mniejsze pieniądze. Praca jest tańsza, choć często niższej jakości. Duże gospodarki są bardziej stabilne, uregulowane, i chyba mimo wszystko trochę mniej podatne na korupcję.

Czyli jeśli kapitał będzie tylko fluktuował z jednego rynku na drugi i z powrotem, to niczego nie zarobimy, za to zapłacimy prowizje i podatki. To nie brzmi jak sensowna strategia.

Zarabiamy na fluktuacjach właśnie, bo kupujemy to co jest w przecenie. Jak mi nie wierzysz to po prostu znajdź sobie w necie jakieś listingi kilku nisko skorelowanych wzajemnie instrumentów i policz czy to działa. Ja takie obliczenia robiłem i wychodziło mi, że równoważony okresowo portfel rzeczywiście w długim terminie jest w stanie wyciągnąć więcej zysku z fluktuacji.

Podatki nie są takim dużym problemem jeśli robisz regularne wpłaty. Wtedy równoważenie portfela polega głównie na kupowaniu, a nie sprzedawaniu. W związku z tym nie podlega opodatkowaniu. Prowizje też niewiele kosztują jak robisz kilka zleceń w ciągu roku.

Nie, ten ETF to zakład o to, że światowa gospodarka się rozwija. Właściwie jest to zakład długoterminowo skazany na zwycięstwo. Najmniejszy możliwy "hazard" jaki można spotkać na giełdzie.

Tu znów pobrzmiewa przekonanie, że biznes istnieje w próżni, a kraj w którym się go prowadzi nie jest istotny. Wtedy rzeczywiście możemy sobie potraktować rynek światowy jako jedną i kierować się w doborze instrumentów tylko wskaźnikami określającymi instrument, a nie brać pod uwagę systemu, w którym funkcjonuje. Tylko, że to jest oczywista nieprawda. Gdyby tak było produkcja nie przenosiłaby się do krajów rozwijających się (wzrost znaczenia np. Chin i Indii w ostatnich latach). Gdyby tak było, również nigdy żadna firma nie upadła z powodu niewydolności całej gospodarki. Tak przecież działo się w czasie ostatnich kryzysów. Póki panuje spokój interesy się kręcą, ale im więcej ciśnienia na system tym więcej pojawia się problemów i biznesy potrafią upadać kaskadowo tylko dlatego że inne elementy większej całości słabną.

Ja tak dobrze się nie znam, od samego początku podałem założenie, że nie stawiamy na jakąś bardzo specjalistyczną wiedzę.

ETF na świat to jest właśnie coś, co nie wymaga żadnej wiedzy, to jest najprostszy instrument jaki można kupić.

Masz rację, co to tego, że to co ja robię wymaga więcej wiedzy. Robienie rzeczy na podstawie rzetelnej wiedzy jest na ogół lepsze niż postępowanie na oślep. Poprzez specjalistyczną wiedzę miałem tu na myśli wiedzę domenową. Jak działa dana branża, jakie są w nich wartości, jak ułożony jest rynek. Jest to wiedza, którą w niewielkim stopniu daje się przełożyć na inne branże. Również jest to wiedza w dużym stopniu zależna od czasu, bo sytuacja poszczególnych rynków jest dynamiczna. Wiedza, której ja używam jest bardziej ogólna i odnosi się do procesu inwestowania jako takiego. Zdobycie jej zajmuje mniej czasu i nie wymaga ciągłej aktualizacji, bo choć czasy się zmieniaja, jako inwestorzy mamy jeden cel: uchronić i pomnożyć zgromadzoną wartość. Z tego wynika wiele ogólnych zależności, na których można zarobić.

Dużo więcej wiedzy wymaga to, co Ty robisz - inwestowanie w wodór, półprzewodniki, zbrojeniówkę, Amerykę Łacińską czy Indie.

Wiedza domenowa na temat rynków jest potrzebna, żeby wybierać poszczególne spółki lub rynki, żeby w nie inwestować. Idea ETFu jest właśnie w tym tym, żeby twej wiedzy nie potrzebować. Mam ETFy na różne rynki nie dlatego że „stawiam na nie”. Mam różne ETFy dlatego, żeby zwiększyć dywersyfikację i pogrupować ekspozycję na różne fragmenty światowej gospodarki. Dzięki temu jestem w stanie wykryć i zarobić na zwiększonym zainteresowaniu danym sektorem rynku.

Wiedza na której polegam jest mało podatna na uwarunkowania czasowe, więc jest tania w pozyskaniu – to jest jednorazowa inwestycja.

I dlatego masz dwa ETFy, w których Nvidia ma po 10%? :P

Ja przecież nie piszę, że nie należy inwestować w NVIDIA w ogóle. Sens tego co pisże polega na tym, żeby mniej dyskryminować poszczególne spółki. Dlatego też wykluczenie tej spółki w ogóle przeczyłoby temu. W IUSA jest 7%, a ETF stanowi 17% portfela, w VVSM jest 9.9% z 5% całości. Tak więc mamy w sumie 7%*17% + 9.9% * 5% = ok. 1.7%. To jest aż 2,5 raza mniej

PS - Ja nie krytykuje Twojego portfela. Sam mam w swoim kilka ETFów, którymi balansuje. Po prostu ACWI to jest dobry wybór dla ludzi, którzy się nie znają, i nie chcą ryzykować, a nie żaden hazard.

Nawet gdybyś oceniał, co mnie to obchodzi? Mnie interesuje dyskusja i argumenty i to wychodzi dobrze. Przyznaję, że jeśli przyjąć najniższy poziom wiedzy jaki tylko można przyjąć to rzeczywiście masz rację. Kupić po prostu ACWI wymaga mniej wiedzy niż zainteresować się ogólnymi zachowaniami rynków i inwestowaniem w ogóle. Tylko w tym przypadku to różnica wkładu jest absolutnie nieproporcjonalna do zysku. Nie potrzebujesz rozumieć tego jak działa ACWI, żeby na nim zarabiać. Tak samo nie potrzebujesz rozumieć jak działają inne strategie inwestycyjne. Tak więc moje podejście rózni się od inwestowania w jeden ETF głównie tym, że trzeba więcej pracy, bo trzeba zebrać składniki swojego portfela i policzyć ile czego kupić/sprzedać by przywrócić proporcje. To są proste obliczenia, które można sobie łatwo zautomatyzować, choćby w Excelu. Tak więc docelowo potrzebujesz spędzić ok 30-60minut w ciągu roku żeby zebrać dane i złożyć odpowiednie zlecenia u brokera.

Co dostajesz w zamian? Zarabianie na fluktuacji zamiast obstawiania konkretnych rynków. To się wiąże z tym co napisałeś:

Tak, najlepiej kupować akcje za maks 10gr. Mogą urosnąć w nieskończoność, a spaść tylko o 10gr.

Problem inwestowania jest typowym problemem optymalizacyjnym. Mamy dwie siły, które chcemy odpowiednio zbalansować. Z jednej strony chcemy kupować tanio, ale z drugiej nie chcemy kupować tylko tanich spółek, bo duże jest bardziej odporne (czasem aż zbyt odporne, w przypadku too big to fail). W ramach jednego rynku, ma sens danie priorytetu dużym graczom, bo mają istotne przewagi, są bardziej stabilne itd. Dlatego też chyba każdy ETF inwestuje w pierwszej kolejności w te większe spółki. W końcu kapitalizacja jednak też znaczy, że coś w tej spółce jest. Problem wynika z tego, że ACWI i podobne jemu ETFy traktują światowy rynek jako jeden rynek, a to już jest zbytnie uproszczenie. W ten sposób faworyzujesz duże i rozwinięte rynki tylko i wyłącznie dlatego, że jest w nich więcej pieniędzy. Czasami też spółka z kraju A może mieć mniejszą kapitalizację od spółki B, ale realnie mieć większą sprawczość i potencjał, która ma mniejszą wycenę tylko dlatego, że kraj jest mniej rozwinięty, a inny kraj ma nad nim przewagę finansową. Grupowanie rynków geograficznie i branżami ma również na celu łagodzić tego typu zjawiska, bo ocenianie pod względem kapitalizacji jest znacznie dokładniejsze jeśli porównujemy podmioty tylko z jednego kraju lub branży.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.