Wydaje mi się, że opisany tutaj problem z czasem będzie się naprawiał (ekosystem sw, narzędzia, infra)
Też tak myślę. Jednak stanowi to pewnego rodzaju wąskie gardło. Spółki, które do tej pory inwestowały w moc obliczeniową zobaczą, że teraz trzeba inwestować w efektywne wykorzystanie zasobów, a nie w same zasoby obliczeniowe. To znajdzie swoje odzwierciedlenie na popycie na moc obliczeniową, a to jest bardzo istotne w kontekście oczekiwanych przyszłych zysków w takim czy innym sektorze gospodarki.
To prawda. Jednakże lepiej mieć zielone niż czerwone :)
No mi się wydaje, że im większe ciśnienie , żeby było zielone tym więcej czerwonego. Jest takie mądre powiedziane, że giełda jest systemem transferu kapitału od niecierpliwych kierowanych chciwością do cierpliwych, podejmujących racjonalne decyzje.
ETFy rosną wtedy, gdy rosną akcje (tudzież inne walory) w nich zawarte. Rozwój krajów ma na to drugorzędny wpływ.
Żaden system nie istnieje w próżni. Sytuacja gospodarcza i polityczna kraju ma bardzo duży wpływ na to jak biznesy mogą się rozwijać. Mało rozwinięte rynki mają tę przewagę, że istnieje już duże know-how tego jak rozwijać gospodarkę, bo rynki są mało nasycone. Wystarczy przenosić znane już rozwiązania z bardziej rozwiniętych gospodarek. Stosunkowo łatwe pieniądze. Rozwinięte gospodarki też przeważnie są bardziej uregulowane i zagospodarowane podmioty, które utrudniają wejście na rynek. Poza tym, w mało rozwiniętych krajach ludzie są biedniejsi i przez to gotowi pracować za mniejsze pieniądze. Praca jest tańsza, choć często niższej jakości. Duże gospodarki są bardziej stabilne, uregulowane, i chyba mimo wszystko trochę mniej podatne na korupcję.
Czyli jeśli kapitał będzie tylko fluktuował z jednego rynku na drugi i z powrotem, to niczego nie zarobimy, za to zapłacimy prowizje i podatki. To nie brzmi jak sensowna strategia.
Zarabiamy na fluktuacjach właśnie, bo kupujemy to co jest w przecenie. Jak mi nie wierzysz to po prostu znajdź sobie w necie jakieś listingi kilku nisko skorelowanych wzajemnie instrumentów i policz czy to działa. Ja takie obliczenia robiłem i wychodziło mi, że równoważony okresowo portfel rzeczywiście w długim terminie jest w stanie wyciągnąć więcej zysku z fluktuacji.
Podatki nie są takim dużym problemem jeśli robisz regularne wpłaty. Wtedy równoważenie portfela polega głównie na kupowaniu, a nie sprzedawaniu. W związku z tym nie podlega opodatkowaniu. Prowizje też niewiele kosztują jak robisz kilka zleceń w ciągu roku.
Nie, ten ETF to zakład o to, że światowa gospodarka się rozwija. Właściwie jest to zakład długoterminowo skazany na zwycięstwo. Najmniejszy możliwy "hazard" jaki można spotkać na giełdzie.
Tu znów pobrzmiewa przekonanie, że biznes istnieje w próżni, a kraj w którym się go prowadzi nie jest istotny. Wtedy rzeczywiście możemy sobie potraktować rynek światowy jako jedną i kierować się w doborze instrumentów tylko wskaźnikami określającymi instrument, a nie brać pod uwagę systemu, w którym funkcjonuje. Tylko, że to jest oczywista nieprawda. Gdyby tak było produkcja nie przenosiłaby się do krajów rozwijających się (wzrost znaczenia np. Chin i Indii w ostatnich latach). Gdyby tak było, również nigdy żadna firma nie upadła z powodu niewydolności całej gospodarki. Tak przecież działo się w czasie ostatnich kryzysów. Póki panuje spokój interesy się kręcą, ale im więcej ciśnienia na system tym więcej pojawia się problemów i biznesy potrafią upadać kaskadowo tylko dlatego że inne elementy większej całości słabną.
Ja tak dobrze się nie znam, od samego początku podałem założenie, że nie stawiamy na jakąś bardzo specjalistyczną wiedzę.
ETF na świat to jest właśnie coś, co nie wymaga żadnej wiedzy, to jest najprostszy instrument jaki można kupić.
Masz rację, co to tego, że to co ja robię wymaga więcej wiedzy. Robienie rzeczy na podstawie rzetelnej wiedzy jest na ogół lepsze niż postępowanie na oślep. Poprzez specjalistyczną wiedzę miałem tu na myśli wiedzę domenową. Jak działa dana branża, jakie są w nich wartości, jak ułożony jest rynek. Jest to wiedza, którą w niewielkim stopniu daje się przełożyć na inne branże. Również jest to wiedza w dużym stopniu zależna od czasu, bo sytuacja poszczególnych rynków jest dynamiczna. Wiedza, której ja używam jest bardziej ogólna i odnosi się do procesu inwestowania jako takiego. Zdobycie jej zajmuje mniej czasu i nie wymaga ciągłej aktualizacji, bo choć czasy się zmieniaja, jako inwestorzy mamy jeden cel: uchronić i pomnożyć zgromadzoną wartość. Z tego wynika wiele ogólnych zależności, na których można zarobić.
Dużo więcej wiedzy wymaga to, co Ty robisz - inwestowanie w wodór, półprzewodniki, zbrojeniówkę, Amerykę Łacińską czy Indie.
Wiedza domenowa na temat rynków jest potrzebna, żeby wybierać poszczególne spółki lub rynki, żeby w nie inwestować. Idea ETFu jest właśnie w tym tym, żeby twej wiedzy nie potrzebować. Mam ETFy na różne rynki nie dlatego że „stawiam na nie”. Mam różne ETFy dlatego, żeby zwiększyć dywersyfikację i pogrupować ekspozycję na różne fragmenty światowej gospodarki. Dzięki temu jestem w stanie wykryć i zarobić na zwiększonym zainteresowaniu danym sektorem rynku.
Wiedza na której polegam jest mało podatna na uwarunkowania czasowe, więc jest tania w pozyskaniu – to jest jednorazowa inwestycja.
I dlatego masz dwa ETFy, w których Nvidia ma po 10%? :P
Ja przecież nie piszę, że nie należy inwestować w NVIDIA w ogóle. Sens tego co pisże polega na tym, żeby mniej dyskryminować poszczególne spółki. Dlatego też wykluczenie tej spółki w ogóle przeczyłoby temu. W IUSA jest 7%, a ETF stanowi 17% portfela, w VVSM jest 9.9% z 5% całości. Tak więc mamy w sumie 7%*17% + 9.9% * 5% = ok. 1.7%. To jest aż 2,5 raza mniej
PS - Ja nie krytykuje Twojego portfela. Sam mam w swoim kilka ETFów, którymi balansuje. Po prostu ACWI to jest dobry wybór dla ludzi, którzy się nie znają, i nie chcą ryzykować, a nie żaden hazard.
Nawet gdybyś oceniał, co mnie to obchodzi? Mnie interesuje dyskusja i argumenty i to wychodzi dobrze. Przyznaję, że jeśli przyjąć najniższy poziom wiedzy jaki tylko można przyjąć to rzeczywiście masz rację. Kupić po prostu ACWI wymaga mniej wiedzy niż zainteresować się ogólnymi zachowaniami rynków i inwestowaniem w ogóle. Tylko w tym przypadku to różnica wkładu jest absolutnie nieproporcjonalna do zysku. Nie potrzebujesz rozumieć tego jak działa ACWI, żeby na nim zarabiać. Tak samo nie potrzebujesz rozumieć jak działają inne strategie inwestycyjne. Tak więc moje podejście rózni się od inwestowania w jeden ETF głównie tym, że trzeba więcej pracy, bo trzeba zebrać składniki swojego portfela i policzyć ile czego kupić/sprzedać by przywrócić proporcje. To są proste obliczenia, które można sobie łatwo zautomatyzować, choćby w Excelu. Tak więc docelowo potrzebujesz spędzić ok 30-60minut w ciągu roku żeby zebrać dane i złożyć odpowiednie zlecenia u brokera.
Co dostajesz w zamian? Zarabianie na fluktuacji zamiast obstawiania konkretnych rynków. To się wiąże z tym co napisałeś:
Tak, najlepiej kupować akcje za maks 10gr. Mogą urosnąć w nieskończoność, a spaść tylko o 10gr.
Problem inwestowania jest typowym problemem optymalizacyjnym. Mamy dwie siły, które chcemy odpowiednio zbalansować. Z jednej strony chcemy kupować tanio, ale z drugiej nie chcemy kupować tylko tanich spółek, bo duże jest bardziej odporne (czasem aż zbyt odporne, w przypadku too big to fail). W ramach jednego rynku, ma sens danie priorytetu dużym graczom, bo mają istotne przewagi, są bardziej stabilne itd. Dlatego też chyba każdy ETF inwestuje w pierwszej kolejności w te większe spółki. W końcu kapitalizacja jednak też znaczy, że coś w tej spółce jest. Problem wynika z tego, że ACWI i podobne jemu ETFy traktują światowy rynek jako jeden rynek, a to już jest zbytnie uproszczenie. W ten sposób faworyzujesz duże i rozwinięte rynki tylko i wyłącznie dlatego, że jest w nich więcej pieniędzy. Czasami też spółka z kraju A może mieć mniejszą kapitalizację od spółki B, ale realnie mieć większą sprawczość i potencjał, która ma mniejszą wycenę tylko dlatego, że kraj jest mniej rozwinięty, a inny kraj ma nad nim przewagę finansową. Grupowanie rynków geograficznie i branżami ma również na celu łagodzić tego typu zjawiska, bo ocenianie pod względem kapitalizacji jest znacznie dokładniejsze jeśli porównujemy podmioty tylko z jednego kraju lub branży.